Teraz, gdy Wielka Brytania zerwała więzi z Unią Europejską, ponownie wzrosło zainteresowanie krajami Wspólnoty Narodów. Dawne kolonie, łącznie 54. Obecnie trwają prace nad umową o wolnym handlu z Australią. Nie zostało to dobrze przyjęte, szczególnie w sektorze rolnym. Rolnicy boją się, że zostaną zasypani tanim cukrem trzcinowym i wołowiną, która nie odpowiada ich standardom produkcyjnym.
Oprócz uprawy buraków cukrowych Wielka Brytania jest największym europejskim importerem cukru trzcinowego. Umowa handlowa z Australią gwarantuje, że kraj ten będzie mógł eksportować cukier do Wielkiej Brytanii bez ograniczeń. To zabójstwo dla plantatorów buraków – uważa adwokat. „W umowach handlowych między Australią a Japonią lub Stanami Zjednoczonymi cło importowe na australijski cukier pozostało utrzymane” – mówi Michael Sly z grupy zwolenników NFU Sugar. „Byłoby dziwne, gdyby istniała zerowa stawka celna na eksport do Wielkiej Brytanii.
Więcej cukru trzcinowego
Tate & Lyle z siedzibą w Londynie to firma czerpiąca korzyści z tej potencjalnie lukratywnej umowy handlowej. Brytyjska minister handlu Liz Truss ma nadzieję uzyskać podpis pod umową handlową do połowy czerwca. Zgodnie ze starymi przepisami UE firma Tate & Lyle zawsze musiała kupować drogi cukier trzcinowy, co czasami powodowało, że jego rafinacja przynosiła straty. Teraz, gdy branża cukru buraczanego nie jest już chroniona cłem importowym, firma ma nadzieję czerpać korzyści z taniego cukru na rynku światowym, np. z Australii.
Gdyby to zależało od Sly'a i jego kolegów, nie doszłoby do tego punktu, ale na razie Truss nie wykazuje większego zainteresowania spełnieniem ich żądań. Sly wyjaśnia, dlaczego powinna to zrobić: „Australijscy plantatorzy trzciny cukrowej mają do dyspozycji ponad 30 substancji czynnych do ochrony upraw. Wszystkie z nich są niedozwolone w Wielkiej Brytanii. Spośród nich 13 zostało nawet aktywnie wycofanych i zakazanych. Jest to nie do obrony importować ten cukier, podczas gdy brytyjscy plantatorzy mają niewielkie możliwości możliwie wydajnej uprawy”.
Spadek importu
To nie pierwszy raz, kiedy australijski cukier przybył do Wielkiej Brytanii. W latach 70. trzy czwarte całego cukru w kraju pochodziło z cukru trzcinowego. Zmieniło się to wraz z przystąpieniem do UE w 1973 r., a udział Tate & Lyle spadł do jednej czwartej. Resztę stanowił cukier brytyjski i cukier buraczany. Kontyngent bezcłowy Australii wynosi obecnie 9.900 18 ton dla całej UE, z łącznej liczby XNUMX mln ton cukru importowanego rocznie. Australijski cukier jest – ze względu na ogromną odległość – bardzo drogi w imporcie do Europy. Z drugiej strony jakość jest bardzo dobra.
Oprócz korzyści związanych z ochroną roślin, Australijczycy korzystają z innych rzeczy. Chociaż ziemia ma mniejszą wydajność, jest w dużej mierze dostępna po bardzo niskich kosztach. Duże hodowle hodowlane mogą produkować i eksportować wołowinę w bardzo konkurencyjny sposób. Dlatego brytyjscy hodowcy bydła nie są zainteresowani umową o wolnym handlu. Istnieje również spór dotyczący standardów produkcji i tego, czy odpowiadają one surowym przepisom obowiązującym w Wielkiej Brytanii. Na przykład w Australii nadal dozwolone jest podawanie wzmacniaczy hormonu wzrostu, chociaż rząd brytyjski twierdzi, że import wołowiny na bazie wzmacniaczy hormonów również nie jest dozwolony na mocy umowy o wolnym handlu.
Importować w sposób zrównoważony?
Oprócz dyskusji na temat standardów produkcji istnieją organizacje, które kwestionują import żywności na odległość tysięcy kilometrów. Mówią jednak, że import jest konieczny, ponieważ Wielka Brytania nie jest samowystarczalna. Konieczne jest zatem znalezienie zrównoważonego sposobu dostarczania towarów na kontynent europejski. Tymczasem sami Australijczycy widzą jedynie szanse. Według różnych organizacji produkcyjnych metody produkcji są całkowicie do obrony, ciężko pracujemy nad rolnictwem neutralnym pod względem emisji CO2 i jest to ogromna szansa dla obu sektorów rolnictwa.
Plan przyszłych umów
Umowa handlowa między obydwoma krajami jest istotna pod kilkoma względami. Może służyć jako plan przyszłych umów między Wielką Brytanią a krajami Azji, Ameryki Łacińskiej i Oceanii. Ponadto jest to test dla brytyjskiej polityki i sektora rolnego, mający na celu sprawdzenie, w jaki sposób można importować produkty bez szkody dla sektora krajowego. Szczegóły tej transakcji będą prawdopodobnie dopracowywane w ciągu najbliższych 10 dni. Na przykład, czy będą obowiązywać kwoty, czy wszystkie stawki pozostaną na poziomie 0? To decyzja rozstrzygająca dla rolników zajmujących się uprawami roli, bydła i owiec w Wielkiej Brytanii.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.