Gospodarka odradza się szybciej niż wcześniej przewidywano. Według czerwcowych szacunków Centralnego Biura Planowania (CPB) poziom PKB w 2025 r. będzie o 1,5% niższy niż oczekiwano przed kryzysem koronowym, ale jest to korzystniejsze niż wcześniej zakładany negatywny efekt 3%.
Jest też scenariusz, w którym ożywienie gospodarcze jest jeszcze szybsze. „Może też nie być tak źle; wiele zostało zaoszczędzonych, zwłaszcza przez konkretne grupy” – powiedział dyrektor CPB Pieter Hasekamp podczas konferencji prasowej na temat szacunków. Obecnie szacunki nie opierają się na dodatkowej konsumpcji, ale może również nastąpić okres nadrabiania zaległości, z wydawaniem zgromadzonych oszczędności i dodatkowymi inwestycjami biznesowymi. „Czy tak jest, zobaczymy w nadchodzących kwartałach, byłoby to bardzo miłe”.
Jednak niepewność może również pogorszyć sytuację gospodarczą. „Niepewność jest teraz naprawdę mniejsza niż w przypadku poprzednich szacunków, ale mimo to może być ponownie rozczarowująca, jeśli pojawi się nowa fala, jeśli pojawią się warianty”.
Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych jest w tym roku wysoki, prawie 6 proc. wskaźnik zadłużenia zmniejszy się w przyszłym roku o 1,5% do 2022% PKB. Obraz 1,7-56,3 będzie częściowo zależał od zawartej umowy koalicyjnej, wskazuje Hasekamp. Pełne ożywienie na rynku pracy przewidywane jest w 2022 r.
„Inflacja spowodowana tymczasowymi wyższymi cenami surowców”
Inflacja wzrośnie w tym roku, głównie ze względu na wyższe ceny surowców. CPB spodziewa się, że inflacja będzie tymczasowa i ponownie ustabilizuje się do 1,8% w 2022 roku. „Na razie uważamy, że nastąpiło tymczasowe odbicie inflacji”, mówi Hasekamp, który również wskazuje, że istnieją niepewne czynniki. Według szacunków czerwcowych „trudno jest wyciągnąć wnioski na temat tego, czy obecny wzrost inflacji jest tymczasowy, czy nie: w kontekście międzynarodowym niektórzy wskazują na możliwość nowej spirali płacowo-cenowej”. Hasekamp mówi o cenach surowców: „Widziałem, że ceny drewna już spadają”. Według niego wzrost cen jest częściowo spowodowany problemami z podażą. „Tutaj też gospodarka się dostosowuje i nadchodzi dodatkowa podaż”.
Dziś napisaliśmy, że Analitycy ING oczekują, że ceny transportu morskiego na pewno nie spadną przed 2023 r. i chociaż pojemność wzrośnie, koszty nie wrócą do poziomu sprzed koronawirusa. Zapytany, Hasekamp odpowiada w Foodbusiness: „Transport jest specyficznym elementem, który częściowo odgrywa rolę w wyższych cenach surowców. Częściowo dotyczy to również samych materiałów i cen na rynku światowym, takich jak ropa. Wyższe koszty transportu nie mają już wpływu na ceny o ile nie będą dalej rosnąć inflacja W tej chwili nie spodziewamy się, że wzrosty przełożą się na trwałą inflację Spodziewamy się, że gospodarka się dostosuje i nie widzimy powodu do spirali płacowo-cenowej, ale nie ma czym rządzić na zewnątrz."
Ostrzeżenie o zbyt dużych wydatkach rządowych
Dyrektor CPB ostrzega przed „zbyt dużym entuzjazmem” w polityce w Hadze. „Nie ma potrzeby stymulowania popytu i dalszych cięć w finansach publicznych, ale z drugiej strony trzeba też uważać na strukturalne obciążenie bilansu UGW”. Widzi, że w Hadze „termin inwestowanie, podobnie jak polityka windykacyjna, tkwi we wszystkim”. Hasekamp: „Są powody, by nie uważać się za zbyt bogatego”.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.