Przyzwyczailiśmy się do wahań cen energii elektrycznej, ale w tych tygodniach wahania cen były ekstremalne. Ceny na rynku ropy znajdują się na progu ostrożnego ożywienia po gwałtownym spadku z zeszłego tygodnia. Biały Dom próbuje ograniczyć wzrost cen, ale czy to ma jakiś efekt?
W ostatnich miesiącach regularnie widzieliśmy, że rynek energii elektrycznej jest rynkiem ekstremów. W tym tygodniu różnica jest bardzo duża. W niedzielę, 8 sierpnia, EPEX Spot wyniósł 8,54 €/MWh. To najniższy poziom od początku maja. Kilka dni później cena przekroczyła 100 euro za MWh. W środę 11 sierpnia cena wynosiła 100,72 €, aw czwartek nawet 106,56 € za MWh.
Minęło ponad 10 lat, odkąd ceny spot zbliżyły się do tych poziomów. Nawet na rynku energii elektrycznej współczynnik 12 między najniższą a najwyższą ceną w ciągu tygodnia jest bardzo duży. Znawcy przypisują duże różnice gwałtownemu wzrostowi energii wiatrowej i słonecznej. Produkcja tych źródeł jest trudna do kontrolowania. Ze względu na sezon świąteczny jest mniejsze zapotrzebowanie na prąd, podczas gdy w miniony weekend wiało całkiem sporo i słońce też świeciło rozsądnie. To zapewniło szeroki zakres. Kilka dni później wiatr osłabł i rynek zamienił się w deficyt.
Uwaga na sieć elektryczną
Obawy operatorów sieci m.in. o bezpieczeństwo dostaw wydają się więcej niż uzasadnione. Zwrócono uwagę na magazynowanie energii elektrycznej, ale nie podjęto jeszcze wystarczających kroków. I to podczas dodawania kolejnych wiatraków i paneli słonecznych. Na przykład dane opublikowane w zeszłym tygodniu przez RVO dotyczące dotacji SDE pokazują, że w nadchodzących latach zostanie dodanych co najmniej 9 gigawatów w panelach słonecznych.
Sieć holenderska nie jest do tego przystosowana. Adaptacja jest możliwa, ale wymaga to czasu i pieniędzy. Operator sieci Liander wzywa zatem do przyspieszonego wycofywania obecnego schematu sieciowania dla małych odbiorców z podłączeniem do 3x80 amperów. Te pieniądze można by lepiej wykorzystać na doładowanie baterii domowych. Oznacza to, że obciążenie szczytowe może zostać wchłonięte, a instalacje słoneczne nie muszą się wyłączać z powodu przeciążenia sieci.
Delikatny olej regeneracyjny
Cena ropy zaczyna ostrożne ożywienie. W poniedziałek 9 sierpnia cena baryłki ropy Brent wynosiła 69,21 USD. W środę wzrósł on do 71,69 $, najwyższego punktu w tym tygodniu. W piątek (13 sierpnia) kurs ponownie nieznacznie spadł do 71,16 USD za baryłkę.
Mały wzrost w środę został spowodowany przez amerykański Biały Dom. Prezes Joe Biden wtrącił się w dyskusję na temat planowania produkcji krajów OPEC+ i wezwał do szybszego zwiększenia produkcji. Ma to złagodzić wzrost cen paliw i związaną z nim inflację.
Nie pożądany efekt
Tam rynek zareagował nieco inaczej niż prawdopodobnie oczekiwał Biały Dom. Stany Zjednoczone nie są członkiem OPEC+ i mają ograniczony wpływ na kartel. Idea wezwania – pomocna dłoń dla członków OPEC, którzy opowiadają się za zwiększeniem produkcji – nie wypadła dobrze. Dyskusja o kwotach produkcyjnych i tak będzie miała miejsce, Amerykanie nie są do tego potrzebni. Wręcz przeciwnie, analitycy i handlowcy szacują, że amerykańska próba może wzmocnić więzi w kartelu.
Uderzające jest to, że Biały Dom apelował do OPEC, a nie do amerykańskich koncernów naftowych. Wyraźny sygnał dla analityków, że strach przed niedoborami na rynku ropy nie jest taki zły.
Cena oleju napędowego pozostała w tym tygodniu w dużej mierze stabilna. We wtorek 10 sierpnia dzienna cena zareagowała krótko na niską cenę ropy naftowej dzień wcześniej. W rezultacie cena wyniosła 105,76 euro za 100 litrów. Przez resztę tygodnia cena oscylowała nieco powyżej 107 euro, dziś (piątek 13 sierpnia) 107,05 euro za 100 litrów.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.