Rosną napięcia na rynku gazu. To również powoduje wzrost cen. Wynika to częściowo z oczekiwań chłodniejszej pogody w Europie Wschodniej. Z drugiej strony rynek jest pod wpływem zmian geopolitycznych.
Notowania gazu na holenderskiej giełdzie TTF znacznie wzrosły w tym tygodniu. W czwartek 9 grudnia cena gazu wynosiła 100,45 euro za MWh (33,29 dolara za MMBtu). We wtorek 14 grudnia było to już 128,30 euro za MWh (42,52 dolara za MMBtu). Oznacza to, że rekord miesiąca października został ponownie pobity. Na notowanie w Stanach Zjednoczonych nie miały jeszcze wpływu napięcia na rynku europejskim. W Stanach Zjednoczonych cena wzrosła z 3,79 dolara za MMBtu do 3,89 dolara za MMBtu.
Dzienne ceny gazu w Europie są zatem ponownie wyższe od cen w Azji. Oznacza to, że Europa po raz kolejny jest najbardziej lukratywnym rynkiem dla eksporterów LNG. Zdaniem analityków daje to szansę na uzupełnienie ostrożnie malejących dostaw gazu.
Bezpośrednią przyczyną wzrostu cen gazu w Europie jest rosnące napięcie między Ukrainą a Rosją. Minister spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock w zeszłoniedzielnej rozmowie z ZDF wspomniała o możliwych konsekwencjach dla „Nord Stream 2” w przypadku eskalacji sytuacji między Ukrainą a Rosją. O gazociągu od jakiegoś czasu dyskutują Rosja, Unia Europejska i Stany Zjednoczone.
Jeszcze raz, co to było?
Budowa „Nord Stream 2” została niedawno ukończona, ale rurociąg będzie mógł zostać oddany do użytku dopiero po uzyskaniu zgody władz niemieckich i europejskich. Zdaniem Niemiec obecny projekt nie jest jednak zgodny z przepisami. Przykładowo europejską część gazociągu obsługuje spółka z siedzibą poza Unią Europejską (Szwajcaria). Kolejną ważną kwestią jest to, że – zgodnie z przepisami europejskimi – musi istnieć wyraźny rozdział pomiędzy przedsiębiorstwem energetycznym a operatorem infrastruktury. Gazprom ma jednak monopol na produkcję i eksport gazu w Rosji.
Ostatni niemiecki rząd (na czele z Angelą Merkel) traktował przywództwo przede wszystkim jako instrument komercyjny, w który inwestowały także niemieckie firmy. Wydaje się, że nowy rząd wybiera inny kurs, co prowadzi do niepokojów. Rosja – odpowiadająca za 50% dostaw gazu do Europy – podkreśla, że nowy gazociąg umożliwi eksport do Unii Europejskiej o 15% więcej gazu. I choć Kreml tego nie stwierdził, zdaniem analityków „Nord Stream 2” będzie sposobem na ominięcie dostaw gazu przez kraje Europy Wschodniej i tym samym zwiększenie presji na Ukrainę.
Stany Zjednoczone, kraje bałtyckie i Ukraina niepokoją się głównie faktem, że Unia Europejska staje się bardzo uzależniona od kaprysów Rosji w zakresie dostaw energii. Ciekawym szczegółem, o którym rzadko się wspomina, jest to, że Rosja jest także ważnym dostawcą energii do Stanów Zjednoczonych. Z 540.000 7 baryłek dziennie i XNUMX% importu, Rosja była w ubiegłym roku największym dostawcą ropy do Stanów Zjednoczonych – po Kanadzie i Meksyku.