Spadek cen ropy naftowej, który rozpoczął się po wybuchu epidemii wariantu omikronowego, został niemal całkowicie odrobiony w ostatnim tygodniu roku. Analitycy niemal zastanawiają się, co było przyczyną całej paniki. Co to mówi o kursie rynku ropy naftowej w nadchodzącym roku?
Ceny ropy naftowej w tym tygodniu po raz kolejny wzrosły. W poniedziałek 27 grudnia cena ropy Brent zamknęła się na poziomie 78,86 dolarów za baryłkę, czyli o 3 dolary więcej niż cena zamknięcia z poprzedniego piątku. Cena ta wzrosła w ciągu tygodnia do 79,30 dolarów za baryłkę wczoraj (czwartek, 30 grudnia). Dzisiaj (piątek, 31 grudnia) cena ponownie nieznacznie spadła do 78,44 dolarów za baryłkę. Oznacza to, że spadek cen zapoczątkowany ponad miesiąc temu przez wariant omikron został niemal całkowicie odrobiony.
Analitycy twierdzą, że za wzrostem cen w ubiegłym tygodniu stoją dwa istotne powody. Pierwszą z nich jest mniejsza niż oczekiwano podaż paliwa. Popyt na paliwo pozostaje większy, niż oczekiwał rynek. Wynika to z faktu, że bardziej rygorystyczne środki zapobiegające rozprzestrzenianiu się koronawirusa obowiązują tylko w niektórych częściach Europy i w Chinach. W rezultacie popyt na paliwo pozostaje stabilny np. w USA. Drugim czynnikiem są wysokie ceny gazu w Europie. Gaz i olej nie są zamienne, ale istnieją możliwości przejścia na olej (paliwowy) w różnych zastosowaniach. Ze względu na wysokie ceny gazu, ropa naftowa stała się bardzo atrakcyjną alternatywą dla dużych (przemysłowych) konsumentów.
Solidne podstawy z pewnymi poważnymi niepewnościami
Eksperci w swoich prognozach dla rynku ropy naftowej w 2022 r. są ostrożni w składaniu odważnych oświadczeń. Większość analityków uważa, że popyt na ropę naftową utrzymuje się na dobrym poziomie, co stanowi solidną podstawę dla rynku. Dochodzi do tego jeszcze do planów zazieleniania UE i USA, które spowalniają inwestycje w przemysł paliw kopalnych. Doprowadzi to do zmniejszenia podaży ropy naftowej, a w konsekwencji do potencjalnego niedoboru na rynku. OPEC udowodnił w ciągu ostatniego roku, że nadal ma duży wpływ na rynek i odegrał znaczącą rolę w ożywieniu rynku ropy naftowej w 2021 r. Z drugiej strony, koronawirus powoduje niepewność, a (krótkoterminowy) spadek cen ropy naftowej z pewnością nie jest wykluczony. Jednak biorąc pod uwagę stosunkowo szybkie ożywienie rynku ropy naftowej po kryzysie Omikron, analitycy szacują, że skutki wirusa będą mniej dotkliwe.
Według wielu ekspertów największą niepewnością jest rozwój sytuacji geopolitycznej. Jak będą rozwijać się napięcia na granicy rosyjsko-ukraińskiej, do jakiego stopnia Chiny pozwolą na eskalację napięć z Tajwanem i czy stosunki między Iranem a Zachodem zostaną w końcu znormalizowane w 2022 roku? Jednak większość rozważań wskazuje na to, że cena ropy naftowej może w przyszłym roku ponownie wzrosnąć. Ceny w granicach 85 dolarów za baryłkę uważa się za realistyczne. Cena 100 dolarów lub więcej za baryłkę jest przez wielu uważana za zbyt daleką, chyba że pojawi się jakieś poważne nieszczęście, takie jak surowe sankcje wobec Rosji lub Chin z powodu konfliktu, który wymknął się spod kontroli.
Podobnie jak w przypadku ropy naftowej, wzrosły również ceny oleju napędowego. W środę 120,74 grudnia najwyższa cena tygodnia wyniosła 100 euro za 29 litrów. Cena powróciła już do poziomu sprzed wybuchu epidemii wariantu omikronowego.