Wzrost cen energii nie ma końca. Wojna między Rosją a Ukrainą spowodowała już znaczne wzrosty cen ropy i gazu, ale nie widać jeszcze pułapu. Zachód rozważa samo wyłączenie rosyjskiego kranu z ropą, choć może to być kosztowna sankcja. Tymczasem cena gazu przewiduje możliwość odcięcia przez Rosję dostaw gazu do Europy.
Cena jednej baryłki ropy Brent przeszła kolejną przeszkodę, przekraczając w poniedziałek 7 marca poziom 120 USD za baryłkę. Oznacza to, że cena jest obecnie na najwyższym poziomie od 2008 roku. Stany Zjednoczone rozważają zaprzestanie importu rosyjskiej ropy. Kiedy ta sankcja zostanie wdrożona, kluczowy obszar dostaw wyschnie, a rynki już to przewidują. Rosja jest zdecydowanie największym dostawcą ropy w Europie, stamtąd pochodzi około 40% dostaw.
150 dolarów za beczkę?
Ceny ropy prawdopodobnie eksplodują, jeśli Zachód zakaże rosyjskiej ropy. Analityk AvaTrade określa cenę 150 dolarów za baryłkę jako skromny scenariusz. Inni analitycy to popierają. W tle krążą też wiadomości, które obniżają ceny. Wydaje się, że Stany Zjednoczone negocjują umowę nuklearną z Iranem. Negocjacje rozpoczęły się za prezydenta Joe Bidena i nie wyklucza się zawarcia umowy krótkoterminowej.
Kiedy oba kraje osiągną porozumienie, zachodni bojkot importu ropy z Iranu prawdopodobnie wygaśnie. Jednak wolumeny irańskie nie przewyższają wolumenów rosyjskiego eksportu i dlatego nie mogą odwrócić optymistycznych nastrojów.
Cena gazu eksploduje
Cena gazu nadal przewiduje zakłócenie dostaw z Rosji i dziś ustanowiła kolejny rekord. Notowania gazu ziemnego na TTF były nadal poniżej limitu 200 euro pod koniec zeszłego tygodnia, ale teraz wzrosły do prawie 335 euro za megawatogodzinę. Bezprecedensowy wzrost cen o około 70% w ciągu jednego dnia handlowego wynika z obaw, że Kreml może odciąć dostawy gazu do Europy, jeśli Zachód zdecyduje się zakazać rosyjskiej ropy. W takim przypadku Rosja też strzela sobie w stopę, bo wtedy szybko wysychają jej dochody.