Zapotrzebowanie na gnojowicę jest duże. Warunki do rozsiewu są niemal idealne, a ze względu na wysokie ceny nawozów istnieje dodatkowe zainteresowanie ze strony sektora rolnego. Ten dodatkowy popyt pochodzi ze strony firm, które zwykle nie stosują gnojowicy na wiosnę i teraz się nią zajmują.
„Zapotrzebowanie na gnojowicę stoi lub spada wraz z pogodą”, to często słyszany komentarz wśród pośredników i wykonawców gnojowicy. I ta pogoda do tej pory dobrze współgrała w tym sezonie. Choć start był mokry, przez ostatnie trzy tygodnie można było jechać niemal bez przerwy. Jak zwykle czynnikiem ograniczającym jest transport obornika.
W tym sezonie jest większe zapotrzebowanie na gnojowicę wśród rolników; zwłaszcza na glinach północnych i (w nieco mniejszym stopniu) na południowym zachodzie. Warunki do ciągnięcia węży na pszenicy ozimej są dobre, a pszenica tak naprawdę nie rośnie z powodu zimnych nocy. Wysokie ceny nawozów są ostatnim impulsem dla hodowców, którzy zwykle nie stosują gnojowicy na wiosnę. „Ale nie powinniśmy też przesadzać z dodatkowym popytem” – twierdzi pośrednik. „Wielu rolników jest już na granicy tego, co mogą dostarczyć”. Dużo gnojowicy stosuje się w Veenkoloniën i na południowo-wschodniej glebie piaszczystej, ale w tym roku standardy nie zostaną złagodzone.
Gorączkowy
„Sezon nawozowy wydaje się z roku na rok coraz krótszy” – powiedział wykonawca. „Chcą rozrzucić więcej obornika w krótszym czasie. Jest gorączkowo, ale nadal to wszystko zrobimy”. Kilku pośredników spodziewa się, że będzie w stanie zaspokoić zapotrzebowanie na nawóz, ale ostrzega, że okres rozsiewu pszenicy może wkrótce się skończyć. Kiedy pierwszy węzeł zostanie rozwiązany i pszenica się rozciągnie, to koniec. Okres ten jest dłuższy dla ziemniaków i kukurydzy.
W międzyczasie rolnicy narzekają, że opłata za zbiórkę spada, ale nie jest to wystarczająco trudne, jeśli spojrzy się na dodatkowy popyt. Wtajemniczeni zwracają uwagę, że koszty transportu i wyjazdu gwałtownie wzrosły. Być może najbardziej uderzająca jest wysoka cena oleju napędowego, ale maszyny, samochody i części również podrożały. Trudno przewidzieć, czy składki na zbiórkę zmniejszą się w tym sezonie. Oczywiste jest jednak, że jesienią wykorzystywana przestrzeń na nawóz zniknie z zapotrzebowania. To odejście od stosowania obornika na wiosnę to trend, który trwa już od jakiegoś czasu i który – teraz, gdy wiosna idzie dobrze – jest jeszcze bardziej wzmacniany.
Kolejny czynnik, który decyduje o rynku, wciąż owiany jest tajemnicą. Czy będzie odstępstwo, czy nie? Nie stwarza to żadnych problemów przy nawożeniu pierwszego pokosu. Rolnicy produkujący mleko prawie nie wykorzystywali wczesnej wiosny do usuwania dodatkowego obornika. Nie bez znaczenia jest tu również wysoka cena nawozu. Jest coś nienaturalnego w rozrzucaniu drogiego nawozu i wyrzucaniu własnego obornika. W dalszej części sezonu niepewność co do derogacji sprawia problemy. Po zastosowaniu obornika nie można usunąć, jeśli nie udzielono odstępstwa.
obornik
Sezon na gnojowicę jest jeszcze wcześnie, ale tutaj również pojawiają się oznaki dodatkowego zainteresowania. Produkty takie jak obornik stały, kompost lub kompost grzybowy są często używane do wypełnienia wolnej przestrzeni na obornik u rolnika po zbiorach zbóż. Większość handlarzy nawozami i rolników jest obecnie zajęta gnojowicą, a przestrzeń w wielu gospodarstwach nie została jeszcze obliczona.
Niemniej jednak istnieją źródła, które podają, że już teraz podaje się więcej informacji na temat obornika stałego. Wydaje się, że rolnicy chcieliby gromadzić w glebie zasoby minerałów. Boją się przegapić w dalszej części sezonu. Handlowcy ostrożnie podchodzą do określania cen, ale prawdopodobnie różne produkty będą droższe o kilka euro za tonę w porównaniu z ubiegłym rokiem. Ważną rolę odgrywają tu również zwiększone koszty transportu.