Wiosenne nawożenie obornikiem w uprawach rolnych jest już prawie zakończone. Drogie nawozy i sprzyjająca pogoda stworzyły bardzo duży popyt na gnojówkę z upraw rolnych. W międzyczasie niepewność co do odstępstwa powoduje bóle głowy w gospodarstwach mlecznych.
Wiosną tego roku pogoda sprzyjała rozrzucaniu gnojowicy. Ze względu na suchą wiosnę i pszenicę, która nie zaczęła zbyt wcześnie rozciągać się, wiele metrów sześciennych sprzedano w rolnictwie ornym. Dużym wyzwaniem była logistyka. Transport zawsze był czynnikiem ograniczającym, a zdaniem różnych pośredników sytuacja ta ulega pogorszeniu. „Na początku kwietnia byliśmy jeszcze zajęci przeciąganiem pszenicy, kiedy otrzymaliśmy telefony od klientów, którzy koniecznie chcieli rozrzucić obornik pod ziemniaki lub kukurydzę. Nie dlatego, że chcieli sadzić czy siać, ale dlatego, że bali się, że w przeciwnym razie przegapią To wcale nie sprawia, że jest przyjemniej” – stwierdził wykonawca.
W stronę krawędzi
Kilku pośredników zauważyło, że niektórzy rolnicy rozrzucili wiosną dużo obornika. Rodzi to tu i ówdzie pytania, czy jest to całkowicie właściwe w odniesieniu do przestrzeni fosforanowej. Według wtajemniczonych stosowanie gnojowicy jesienią jest mniejsze ze względu na jej popularność wiosną. Handlowcy ostrożnie wypowiadają się na temat sprzedaży obornika, ale i w tym przypadku obraz wyłania się szczególnie interesująco w porównaniu z ostatnimi latami. „W ostatnich tygodniach większość rolników zajmowała się głównie gnojowicą. Handel nawozem stałym, ale także innymi polepszaczami gleby, takimi jak kompost i słupki grzybowe, dopiero teraz zaczyna się na dobre” – mówi pośrednik.
Odstępstwo w dalszym ciągu wisi nad rynkiem jako główny czynnik niepewny. Daje to około 20 metrów sześciennych obornika na hektar, który można wykorzystać lub nie. Dla wielu hodowców pierwszego pokosu jest już skoszone, a trawa jest gotowa do następnego zastosowania nawozu. W wielu przypadkach można to uzupełnić gnojowicą bez przekraczania normy, jeśli odstępstwo nie zostanie przyznane. Według wtajemniczonych częściowo z tego powodu oraz ze względu na wysokie ceny nawozów wielu producentów mleka niechętnie pozbywa się nawozów. Po skoszeniu drugiej uprawy staje się naprawdę ekscytujące, jeśli nadal nie ma jasności co do odstępstwa lub jeśli zwolnienie zostanie wówczas ostatecznie zniesione.