Niemiecki rząd federalny przestaje sprzedawać grunty rolne. Decyzję tę z zadowoleniem przyjęła Susanna Karawanskij, minister rolnictwa niemieckiego kraju związkowego. „Wstrzymanie prywatyzacji to właściwy krok”, powiedział w niedzielę 29 maja polityk Die Linke agencji informacyjnej Deutschen Presse-Agentur (DPA).
„Sprzedaż publicznych gruntów rolnych we wschodnioniemieckich krajach związkowych była w ostatnich latach silnym czynnikiem napędzającym ceny na rynku gruntów rolnych”. Zamrożenie sprzedaży kładzie kres polityce ostatnich trzech dekad prywatyzacji rolnictwa. Rząd federalny chce wydzierżawić pozostałą ziemię należącą do rządu głównie rolnikom ekologicznym. Karawanskij krytykuje ten warunek, ponieważ stawia on firmy z głównego nurtu w niekorzystnej sytuacji. Dlatego chce, aby zarówno konwencjonalne, jak i ekologiczne firmy miały równy dostęp do tej ziemi.
dużo czynszu
Firmy rolnicze w Turyngii posiadają stosunkowo mało ziemi. Tylko 24% gruntów rolnych należy do przedsiębiorstw rolnych, a 76% jest dzierżawione. W rezultacie wzrósł udział własności. W 2010 roku dzierżawa wynosiła jeszcze 82%, aw momencie zjednoczenia nadal wynosiła 88%. Turyngia pozostaje państwem o największym odsetku dzierżawionych gruntów w Niemczech. Średnia krajowa to 59%. Średnia cena ziemi w Turyngii wzrosła w ciągu dziesięciu lat z około 5.100 euro do 13.350 euro za hektar w 2020 roku. „Grunty rolne nie powinny być towarem do spekulacji, ponieważ żyzna ziemia jest ograniczonym, nieodnawialnym zasobem”, powiedział Karawanskij w wywiadzie dla agencji DPA. . „Nasi rolnicy potrzebują stabilnych cen ziemi, aby móc samodzielnie zapłacić za najważniejszy czynnik produkcji”.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.