Podczas gdy wiele organizacji rolniczych wciąż odczuwa gniew i frustrację w związku z rządowymi planami dotyczącymi azotu, LTO Nederland najwyraźniej poczyniło już krok naprzód. Świadczy o tym webinarium, które organizacja zorganizowała we wtorek wieczorem i które cieszyło się dużą oglądalnością.
Nie znaczy to, że LTO Nederland chce robić interesy bezpośrednio z ministrem Van der Walem. LTO Nederland również jest wściekły i sfrustrowany. Przewodniczący Sjaak van der Tak mówił nawet o „legalnie wymyślonym problemie”. Żeby było jasne, LTO Nederland również weźmie udział w dużym proteście rolników 22 czerwca, ale preferowana jest forma konsultacji.
LTO początkowo stara się o wsparcie ze strony prowincji. Co najmniej pięciu z dwunastu członków rządu wyraziło już jasno swoje niezadowolenie z planów rządu. Nie jest przypadkiem, że prowincjami najbardziej narażonymi na skutki trzęsienia ziemi, w których zależność od rolnictwa i powiązanych z nim rodzajów działalności jest stosunkowo duża, są: Geldria, Overijssel, Drenthe, Fryzja i Utrecht. LTO chce jako pierwsze konsultować się z nimi, a także z frakcjami w Izbie Niższej wielu partii politycznych.
Niezbędne prowincje
Prowincje mają ogromne znaczenie dla realizacji planów rządu. Bez ich współpracy nic z tego nie wyjdzie. Polityka wobec obszarów wiejskich została przecież przekazana prowincjom i tylko one mają do tego aparat wykonawczy.
Podobnie jak inni, LTO jest bardzo krytyczny wobec uzasadnienia planów rządu, ale wszystko to brzmi nieco bardziej z rezygnacją. Tak jak z Holenderska Organizacja Mleczarska (NZO) opiera się częściowo na wcześniejszych propozycjach samego sektora, takich jak plan Koalicji na rzecz Przyszłości Hodowli Mleka (CTM).
„Jazda 120 kilometrów przez bagna”
Przewodniczący LTO Dairy Farming, Erwin Wunnekink, zaznaczył, że nawet jeśli zamierzenia gabinetu zostaną zrealizowane, nie wszystkie będą miały natychmiastowy skutek. Wygląda to na ogromny pakiet środków na raz, z których wiele przeznacza się na rolnictwo naraz - w tym zadania związane z wodą i innymi sprawami - ale wdrożenie ich zajmie lata - wskazał. „Ten plan wygląda jak wjechanie 120 kilometrów w bagna” – powiedział Wunnekink. Tak więc sprawy nie będą się rozwijać zbyt szybko.