Ceny ropy naftowej są pod presją. Istotnym czynnikiem są przy tym ciemniejsze perspektywy gospodarcze. Kilku ekspertów przewiduje, że kryzys na rynku ropy jeszcze się nie skończył. Inni ostrzegają, aby z obecnym sentymentem nie posuwać się za daleko, bo przecież podaż jest napięta.
Cena ropy Brent spadła w tym tygodniu poniżej 100 USD za baryłkę po raz pierwszy od początku kwietnia. Na początku tego tygodnia cena ropy nieco wzrosła po dołku z zeszłego tygodnia. W poniedziałek 11 lipca Brent zamknął się ceną 107,10 USD za baryłkę. Dzień później cena spadła do 99,49 USD za baryłkę. Spadek ten trwał nawet przez cały tydzień iw czwartek ropa Brent zamknęła się na poziomie 99,10 USD za baryłkę. Oznacza to, że cena wciąż jest powyżej poziomu tuż przed rosyjską inwazją na Ukrainę.
Sygnały, że popyt na ropę będzie spadał, wyraźnie przeważają nad problemami związanymi z podażą ropy na rynku. Handlowcy i inwestorzy są szczególnie nieufni wobec agresywnej polityki pieniężnej. Podwyżka stóp procentowych w celu ograniczenia inflacji nastąpi najprawdopodobniej kosztem popytu na ropę. Chiny ogłosiły nowe środki przeciwko rozprzestrzenianiu się korony. To podsyca obawy przed nowymi blokadami w największym kraju importującym ropę. W ciągu ostatnich dwóch lat Chiny wielokrotnie pokazywały, że cele w zakresie zdrowia publicznego ostatecznie mają pierwszeństwo przed gospodarką.
dyplomacja
Według różnych analityków wizyta prezydenta USA Joe Bidena w Arabii Saudyjskiej ma również wpływ na obniżenie cen. Biden wielokrotnie zwracał się do OPEC o zwiększenie produkcji ropy naftowej, aby przywrócić cenę. Podczas gdy większość ekspertów nie spodziewa się, że Arabia Saudyjska natychmiast odkręci kurek z ropą z powodu wizyty, poprawa stosunków może sprawić, że oba rządy będą bardziej otwarte na wzajemne argumenty. Z czasem może to doprowadzić do lepszej koordynacji produkcji ropy.
Rynek ropy w ostatnich tygodniach wyraźnie znajdował się w spirali spadkowej. Według grupy analityków, ten spadek jeszcze się nie skończył. Najbardziej zdeklarowani „guru rynku” już mówią o spadku do 60 dolarów za baryłkę w nadchodzących miesiącach. Eksperci ci patrzą głównie na stronę popytową na rynku ropy. Z drugiej strony jest też grono ekspertów, którzy ostrzegają, że problemy z produkcją jeszcze się nie skończyły. Zdecydowanie większość krajów OPEC osiąga obecnie prawie maksymalną produkcję i prawie nie ma możliwości zwiększenia produkcji w krótkim okresie. Rosja wciąż ma dużo wolnych mocy produkcyjnych, ale zachodnie sankcje ograniczają eksport ropy z tego kraju na rynek światowy.
Spadek na rynku ropy naftowej nie jest jeszcze zauważalny w cenie oleju napędowego. We wtorek 12 lipca cena wzrosła do 161,85 euro za 100 litrów. Dziś (piątek 15 lipca) cena spadła do 158,40 euro za 100 litrów. Oznacza to, że nadal jesteśmy znacznie powyżej poziomu z początku kwietnia, poziomu, po którym porusza się ropa naftowa.