Plantatorzy w południowo-zachodniej Holandii zmagali się w ostatnich dniach z dużymi opadami deszczu, które spowodowały zalanie wielu działek. Wielu plantatorów kopie bruzdy łopatą, aby odprowadzić wodę lub używa miniaturowego dźwigu. Plantatorzy z południa są zaniepokojeni jakością ziemniaków i przewidują problemy z ich przechowywaniem.
Daan Goense z Driewegen (Ze) uważa, że to smutny widok. Kopie bruzdy łopatą w kierunku pobliskiego rowu. „Wszędzie w okolicy widać ludzi kopiących bruzdy, wielu z mini dźwigiem. Niektórzy nawet z pola buraków”. Goense twierdzi, że opady nie były szczególnie silne ani długotrwałe – czasami padało 13 razy w ciągu jednej nocy, ale zdarzało się też 4 lub 5 razy w ciągu kwadransa. W Zelandii opady deszczu występowały lokalnie, około pięć kilometrów dalej od farmy Goense sytuacja wygląda znacznie lepiej. Goense chce zebrać plony z najsuchszej działki pod koniec przyszłego tygodnia, jeśli tylko nie będzie padało zbyt wiele.
Twierdzi, że nie dąży już do osiągnięcia „10” w zakresie warunków zbiorów. „Jeśli 4 lub 5 października będzie dobrym terminem, zacznę kopać”. Zostało mu jeszcze 32 hektary ziemniaków do obsiania, ale martwi się o jakość bulw. Najpierw zbiera nasiona z najsuchszych działek, tak aby znalazły się z tyłu skrzynki i mogły tam pozostać jak najdłużej. Mokrzy, którzy przyjdą na początku, zawsze mogą odejść pierwsi. Wiosną Goense zamiast orać, odwracał glebę, przez co struktura gleby stała się grubsza. Teraz jest to bardzo przydatne, bo pozwala na lepsze odprowadzenie wody.
Woda po prostu nie zniknie
Kees Vrolijk z Fijnaart w Brabancji Zachodniej również był zajęty kopaniem rowów. Mówi nam przez telefon, że się tego nie spodziewał: „To po prostu nie zniknie, działki, na których normalnie nigdy nie ma wody, są teraz zalane. Niezrozumiałe”. W tym regionie jest też sporo dźwigów i plantatorów kopiących rowy. Vrolijk, podobnie jak Goense, mówi, że padało mocno, ale nie szczególnie ulewnie: „75 milimetrów od poniedziałku, przewidywali połowę. To prawdopodobnie będzie kumulacja z poprzedniego sezonu”.
Vrolijk dysponuje 140 hektarami i na razie nie nazywa sytuacji katastrofalną. Zbiory interesują go mniej. Jak wskazuje, jest jeszcze wrzesień, a zebrano nie więcej niż 10% ziemniaków przeznaczonych do przechowywania. Widzi jednak problemy z bulwami, które zaczynają gnić. Teraz pozostają z tyłu i mogą powodować poważne problemy w polu karnym. Dlatego chce jak najszybciej zebrać to, co dobre, i pominąć te części, które zbyt długo znajdowały się pod wodą (około 5 do 10%). Jednakże ustalenie tej granicy jest zawsze trudne. Pracuje z dużymi pojemnikami magazynowymi o pojemności 1.000 ton, które mogą pomieścić dwie działki, dlatego uważa, że gnicie stanowi poważne ryzyko. Vrolijk wyjaśnia, że w Fijnaart i okolicy znajdują się również działki z uprawą cebuli, na których gromadzi się woda.
W sąsiednim Willemstad Vrolijk ma działkę z ciężką glebą. Padało tam tyle samo deszczu, co w Fijnaart, ale na lądzie nie ma wody. Jeśli przez cztery dni jest sucho, jest wystarczająco dużo słońca i wiatru, zbiory odbywają się właśnie tam. Vrolijk nie sądzi, żeby mógł czekać, aż zgnilizna zniknie z pozostałych wątków. „Jako długoterminowy opiekun obawiasz się sezonu magazynowego z taką jesienią, tymi warunkami i wysokimi cenami. Gdybym musiał zebrać wszystko z ziemi, miałbym o wiele mniej zmartwień o zbiory”.
|
|
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/artikel/10900846/aardappelpercelen-staan-blank-in-het-zuidwesten]Podziały ziemniaków są zalane na południowym zachodzie[/url]
Po prostu nie rozumiem ostatniego zdania.