Debata na temat azotu w tym tygodniu została prawie całkowicie zdominowana przez raport Remkesa 2.Co jest możliwe„. Wokół dostarczenia tak ważnego raportu prawie zawsze powstaje dodatkowa pozytywność. Zwłaszcza, jeśli ma na celu zbliżenie do siebie różnego rodzaju różnych stron. Tak było również w tym tygodniu w przypadku drugiego raportu Johana Remkesa na temat problemu z azotem. To była uroczysta chwila, a sam Remkes wypowiedział pojednawcze i wyrozumiałe słowa o rolnictwie.
Powiedział, że sektor rolny został skrzywdzony na wiele sposobów, a rząd nawet złamał obietnice. Z drugiej strony wskazał również, że mimo wszystko potrzebne są drastyczne środki, środki, które zaszkodzą. Organizacje rolnicze przyjęły wiele dobrych słów podziękowania i być może nie chciały zbyt surowo traktować środków, które wciąż wiszą nad ich głowami. Tylko Farmers Defence Force (FDF) nie przejmowało się tym i natychmiast ostro opowiedziało się przeciwko możliwości wywłaszczenia.
Nie słowo O
Remkes nie wymówił słowa na „O” i nie bez powodu staje się ono coraz jaśniejsze. Prezentując swój raport, niemal od niechcenia wspomniał, że odbieranie zezwoleń też może działać. To stwierdzenie zajęło trochę czasu, ale teraz jest jasne, o czym myślał Remkes. Nie słowo „O”, ale słowo „U”. Dwa konkretne artykuły w Ustawa o ochronie przyrody (5.4 i 2.7) daje władzom krajowym i wojewódzkim daleko idące uprawnienia do zaprzestania działań, jeśli zagrażają one obszarowi Natura 2000. Dzięki temu wywłaszczenie wcale nie jest konieczne. Wystarczy palenie. W końcu firma nie może nic zrobić bez zezwoleń. Prawo już obowiązuje, a rządy są gotowe do wdrożenia instrumentów.
Technicznie nie jest to trudne
Technicznie rzecz biorąc, usunięcie ładowaczy szczytowych od 500 do 600 wcale nie byłoby takie trudne, wbrew temu, co wielu myśli. Pytanie tylko: jak to zrobić w sposób humanitarny, akceptowalny, a nie – po sprawozdaniu pojednawczym – szybko w surowy sposób? Sądząc po dźwiękach, będzie to prawdopodobnie większa praca niż obsługa techniczna. Innym trudnym punktem z drugiego raportu Remkesa jest podział na strefy z 4 rodzajami obszarów: jedna strefa, w której większość jest nadal możliwa dla rolnictwa, i trzy, w których obowiązują różne ograniczenia. Twarde linie mapy Van der Wala zniknęły, ale gdzie są nowe granice i jakie są związane z nimi wyzwania? Będzie to również energicznie dyskutowane w najbliższej przyszłości, nawet „umiarkowane” obietnice LTO Nederland.
Prezent czy gorący ziemniak?
Johan Remkes przedstawił swój raport jako prezent powitalny dla nowego ministra LNV Pieta Ademy. Może już patrzy na nią nieco innymi oczami, bo to prezent czy gorący kartofel? Z drugiej strony, częściowo zależy od niego, wraz ze wszystkimi graczami, nadać mu dalszy kształt i treść. Bo to kolejna cecha reportażu, takiego jak niniejszy tekst Remkesa; każdy może znaleźć w tym coś pozytywnego. Było to widoczne we wszystkich reakcjach w ostatnich dniach, od CDA i BBB po GroenLinks oraz od organizacji rolniczych po Natuurmonumenten i organizację ekologiczną MOB. Widziany w ten sposób, rząd może również dość elastycznie wyjaśniać i wdrażać.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/ artikel/10901006/remkes-dacht-niet-aan-o-word-but-u-word]Remkes nie myślał o słowie na O, ale o słowie na U[/url]