Spadek cen gazu był kontynuowany w zeszłym tygodniu, ale notowania na TTF zaczynają się nieco stabilizować. Wydaje się zatem, że kryzys gazowy został zażegnany. Kilku analityków ostrzega, że z pewnością jeszcze tak nie jest. Duża podaż LNG, stosunkowo duże europejskie zapasy i łagodna pogoda układają się korzystnie, ale wystarczająca ilość gazu na całą zimę nie jest pewna.
Notowania gazu na rynku kontraktów terminowych TTF zaczynają się stabilizować. W poniedziałek 24 października cena po raz pierwszy od lipca spadła nieznacznie poniżej 100 euro za MWh i wyniosła 99,17 euro za MWh. Wczoraj TTF zamknął się ceną 100,41 euro za MWh. Dziś (środa, 26 października) cena w momencie pisania tego tekstu wynosi 100,31 euro za MWh. W porównaniu do szczytu w lecie cena gazu spadła o około dwie trzecie. W porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku cena jest nadal o około 12% wyższa.
Pomyślne dostawy LNG, a co za tym idzie stosunkowo szybkie gromadzenie zapasów, analitycy postrzegają jako ważną przyczynę gwałtownego spadku ceny europejskiego gazu. Poziom napełnienia europejskich magazynów gazu wynosi około 94%. W Niemczech obiekty magazynowe są zapełnione nawet w 98%. Europejskim celem był poziom napełnienia na poziomie co najmniej 80% na 1 listopada. W ubiegłym roku europejskie magazyny były wówczas zapełnione w 77%.
Główne różnice w umowach
Dostawy LNG przebiegają obecnie tak dobrze, że terminale europejskie mają trudności z szybkim rozładunkiem wszystkich statków. Według danych MarineTraffic na rozładunek czeka 60 tankowców LNG. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że osiągnięto limity przepustowości terminali. Stawka dzienna dla obecnego kontraktu na TTF spadła do poziomu około 100 euro za MWh, natomiast w kontrakcie grudniowym wynosi 130 euro za MWh. Dla tradera jest to prosta kalkulacja. Jeżeli różnica pomiędzy umową listopadową a grudniową jest większa niż koszt wynajmu cysterny, warto poczekać z rozładunkiem. Rynek kontraktów terminowych TTF opiera się na rozliczeniu poprzez dostawę fizyczną. Różnica pomiędzy kontraktami listopadowymi i grudniowymi jest także sygnałem, że na rynku nadal panuje duże napięcie. Ceny na ogół zbliżają się do wygaśnięcia obecnego kontraktu. Podstawowe pytanie brzmi, czy stawka dzienna jest zbyt niska i w związku z tym w najbliższej przyszłości wzrośnie, czy też grudniowy kontrakt jest za drogi i trzeba będzie ją obniżyć.
Dzięki spadającym w ostatnich tygodniach cenom gazu i dużej podaży wydaje się, że kryzys gazowy został na razie zażegnany. Kilku ekspertów ostrzega, że z pewnością jeszcze tak nie jest. Europa ma szczęście, że jesień jest jak dotąd stosunkowo łagodna i według modeli pogoda prawdopodobnie utrzyma się przez kolejne dwa tygodnie. Zapotrzebowanie na gaz jest zatem stosunkowo niskie jak na tę porę roku. Dostawy energii elektrycznej wytwarzanej przez turbiny wiatrowe ograniczają także zapotrzebowanie elektrowni na gaz. Obecne dostawy gazu wystarczą jednak jedynie na około dwa miesiące europejskiego wykorzystania. Jeśli zarówno w Europie, jak i w Azji wystąpią ostre zimy, popyt na LNG na rynku spot może ponownie wzrosnąć, co przełoży się na znacznie wyższe ceny.
Konsultacje i współpraca
Być może największym niebezpieczeństwem, zdaniem kilku analityków, jest to, że firmy i politycy myślą, że przetrwamy zimę i teraz spoczywają na laurach.
Oznaką tego może być fakt, że we wtorek 25 października europejscy przywódcy nie osiągnęli porozumienia w sprawie reform rynku energii i gazu. Tematem obrad było m.in. wprowadzenie górnego pułapu cen gazu. Gorący ziemniak został teraz zepchnięty na kolejny szczyt zaplanowany na 24 listopada. Forum Krajów Eksportujących Gaz (GECF), w tym Rosja, Iran i Katar, ostrzegło wczoraj przed „motywowanymi politycznie” pułapami cenowymi. „Takie interwencje na rynku mogą zaostrzyć wąskie gardła, zniechęcić do inwestycji i zaszkodzić producentom i konsumentom” – ostrzega kartel gazowy. Zdaniem GECF rynek odnosi korzyści z konsultacji między producentami gazu a konsumentami w celu przywrócenia równowagi na rynku. Zdaniem kartelu obecna nierównowaga na rynku już się rozpoczęła w związku ze zmniejszeniem inwestycji w wydobycie gazu od 2015 r. Obecne wąskie gardła na rynku gazu jeszcze się nie skończyły. Według GECF nowe projekty będą produkować gaz dopiero po 2025 roku.