Z powodu licznych niepowodzeń ceny gazu wzrosły w tym tygodniu. Głównym powodem wzrostu cen są niższe temperatury, ale Rosja także ponownie dolewa oliwy do ognia na rynku gazu. Gazprom grozi teraz również wstrzymaniem ostatnich dostaw gazu do Europy. Tymczasem Unia Europejska sieje niezgodę, przedstawiając konkretną propozycję ustalenia pułapu ceny gazu. Panika spowodowana wysokim poziomem zapełnienia europejskich rezerw gazu jest jednak nadal przeszłością.
Ceny na giełdzie TTF wzrosły w tym tygodniu o około 10%. W czwartek 17 listopada megawatogodzina kosztowała jeszcze 112,56 euro. W środę 23 listopada cena gazu wzrosła powyżej 14 euro po raz pierwszy od 130 października. Później tego dnia szok ten nieco osłabł i gaz kosztował 125 euro za megawatogodzinę.
Główną przyczyną wzrostu cen w tym tygodniu jest chłodniejsza pogoda. Ze względu na łagodną pogodę ceny gazu pozostawały niskie przez większą część jesieni. Choć prognozy pogody na tę zimę są nadal pomyślne, okres wyjątkowo łagodnej pogody zdaje się dobiegać końca. Temperatury wracają do normy, co oznacza, że w Europie Północnej znów jest gorąco.
Gazprom wykorzystał wzrost zużycia, aby dolać oliwy do ognia na rynku gazu. We wtorek 22 listopada rosyjska spółka gazowa zagroziła również wstrzymaniem ostatniego eksportu gazu do Europy. Groźba ta jest odpowiedzią na domniemaną akcję sabotażową Ukrainy. Gazprom oskarża kraj o blokowanie dostaw rosyjskich do Mołdawii. Ukraina zaprzecza tym oskarżeniom i podkreśla, że w obliczu tego zagrożenia Rosja po raz kolejny wykorzystuje dostawy gazu jako broń geopolityczną. Po ogłoszeniu tej wiadomości przez Gazprom cena akcji TTF wzrosła o 4%.
Znana jest stawka maksymalna cen
Podczas gdy Rosja ponownie zwiększała presję na rynek gazu, w polityce europejskiej panował chaos. Tego samego wtorku Unia Europejska przedstawiła swoje plany dotyczące pułapu cen gazu. Ostateczny limit wyniesie 275 euro i zacznie obowiązywać dopiero po spełnieniu drugiego warunku. Obrót kontraktami o wartości 275 EUR będzie zabroniony tylko wtedy, gdy cena LNG wzrośnie o co najmniej 58 EUR ponad ustaloną jeszcze europejską cenę referencyjną LNG.
Propozycja ta oznacza odejście Unii Europejskiej od pierwotnego planu zakładającego elastyczny pułap cenowy. Do niedawna Bruksela planowała pozwolić na zmianę ceny maksymalnej zgodnie ze zmianami na rynku, aby zapobiec ignorowaniu rynku europejskiego przez dostawców, gdy ceny gazu były wysokie. Komisja Europejska uważała, że w ten sposób zapobiegnie przelicytowywaniu się państw członkowskich bez ryzyka, że cena gazu w Europie spadnie poniżej stawki rynkowej. Jednakże 9 listopada plan ten zarzucono po tym, jak wysocy rangą urzędnicy UE ogłosili, że jest on zbyt skomplikowany do wdrożenia.
Według wielu źródeł w UE zwolennicy wprowadzenia pułapu cenowego są niezadowoleni z nowego rozwiązania. Kraje te miały na myśli pułap cenowy wynoszący od 150 do 180 euro. „Wygląda na to, że teraz ustalany jest pułap cenowy, który nigdy nie wejdzie w życie” – powiedział agencji Reuters anonimowy dyplomata. Nawet gdy ceny benzyny gwałtownie wzrosły tego lata, cena przekroczyła 6 dolarów tylko przez 275 dni. Cena na TTF osiągnęła w tym okresie szczyt na poziomie prawie 350 euro.
Nowy plan wydaje się więc zwycięstwem Holandii i Niemiec, które od samego początku sprzeciwiały się ustalaniu cen maksymalnych. Według tych krajów ustalenie ceny maksymalnej doprowadziłoby do tego, że dostawcy całkowicie zignorowaliby rynek europejski, gdyby cena rynkowa przekroczyła cenę maksymalną.
Wysoki poziom napełnienia łagodzi niepowodzenia
Fakt, że pomimo tych wszystkich niepowodzeń rynek pozostaje stosunkowo stabilny, wynika przede wszystkim z wysokiego poziomu zapełnienia rezerw gazu w Unii Europejskiej. Ze względu na wysokie temperatury tej jesieni, rezerwy gazu w UE są nadal wypełnione w około 95%. W związku z tym jest bardzo mało prawdopodobne, aby w tym roku państwom członkowskim zabrakło gazu. Tylko wyjątkowo mroźna zima, która trwa długo, mogłaby w tym momencie spowodować niedobory.