Wycinanie działek rolnych i odsprzedawanie ich niczego niepodejrzewającym osobom znacznie powyżej ceny rynkowej nie jest zjawiskiem nowym. RTL News i Land Registry zbadały dokładnie, ile gruntów dotyczy. Wydaje się, że w grę wchodzą dziesiątki tysięcy inwestorów.
Na zlecenie RTL News, Land Registry sporządził mapę wszystkich działek, które zostały podzielone na co najmniej dziesięć działek od 2005 roku. Dotyczy to ponad 29.000 20.000 działek, głównie gruntów rolnych, które zostały wykorzystane do spekulacji gruntami. Nie ujawniono, ile hektarów ma to dotyczyć. Zdecydowana większość (XNUMX XNUMX lotów) została już sprzedana.
Ciepły grunt, ale nie tak gorący
To już znana sztuczka: handlarze ziemią proponują osobom prywatnym tłustą kiełbasę w postaci relatywnie taniej działki „ciepłej” ziemi. Dotyczy to głównie działek gruntów rolnych, które znajdują się w sąsiedztwie zabudowań, takich jak miasta i tereny przemysłowe. Mimo pięknych obietnic, w praktyce prawie zawsze okazuje się, że planów budowy w ogóle nie ma. Na przykład dlatego, że teren jest zbyt blisko autostrady.
Handel gruntami nie jest zabroniony, chyba że jako kupujący wykażesz, że uzyskałeś od sprzedającego nieprawdziwe informacje. W praktyce prawie nigdy się tego nie robi. Alternatywą jest pociągnięcie do odpowiedzialności notariusza, który zawsze bierze udział w transakcji. Wątpliwi handlarze gruntami korzystają ze stosunkowo niewielkiej grupy notariuszy, dowiedziała się RTL News. Notariusz ma obowiązek poinformować kupującego o ryzyku, a tego prawie nigdy nie robi. Urzędy te łatwo zarabiają, ponieważ wiąże się to z dużymi wolumenami transakcji, które są przeprowadzane z pełnomocnictwem.
Cena gruntu do 550.000 XNUMX €
Dzieląc działki na bloki o powierzchni kilkuset metrów kwadratowych, handlowcy mogą z łatwością znacznie zwiększyć wartość. Grunty rolne o średniej wartości 45.000 550.000 euro za hektar są obecnie sprzedawane za 2005 384 euro. Szacuje się, że od XNUMX r. w te transakcje zaangażowano XNUMX mln euro, chociaż rentowność wszystkich lotów nie jest znana.
Konsekwencje sektora rolnego
Jakie są konsekwencje dla sektora rolnego? Z jednej strony, podnoszący ceny efekt wątpliwego handlu gruntami w regionie. Pokazuje to interaktywna mapa na stronie RTL News Zień że transakcje miały miejsce we wszystkich regionach Niderlandów w ciągu ostatnich piętnastu lat. Logicznie rzecz biorąc, szczególnie wokół dużych miast i obszarów przemysłowych. Na rzeczywistych terenach rolniczych ruch jest stosunkowo ograniczony. Na przykład Flevoland pokazuje wycinanie gruntów rolnych w czterech miejscach, aw Zeeland większość transakcji można zobaczyć wokół portów Terneuzen.
Kolejną niekorzystną konsekwencją są duże obciążenia administracyjne związane z podzielonymi działkami. Rolnik, który chce wydzierżawić ziemię, nagle musi umówić się na spotkanie z dziesiątkami właścicieli. Sprawia to, że ponowne wprowadzenie działek na rynek jest prawie niemożliwe. Są właściciele, którzy obecnie próbują połączyć siły i odsprzedać ziemię, co prawdopodobnie nastąpi ze znaczną utratą wartości.
„Niższy czynsz sprawia, że jest to interesujące dla rolników”
Boerenbusiness rozmawiał z rolnikiem, który dzierżawi działkę od grupy osób prywatnych. Biorąc pod uwagę drażliwość tematu, woli pozostać anonimowy.
"Dzierżawa gruntu w ten sposób nie jest dla mnie niekorzystna z biznesowego punktu widzenia" - mówi. „Płacę czynsz o 50% niższy niż zwykle w tym regionie. Wydajność gruntu jest niższa, ponieważ nie ma na nim inwestycji strukturalnych, ale cena jest odpowiednia”. To jaskrawo kontrastuje z ceną sprzedaży. Prywatni „inwestorzy” często płacili za ziemię wysoką cenę. Działka przylega do zabudowań wsi i jest potencjalnie „ciepłym gruntem”. W praktyce jest inaczej, jak to zwykle bywa z tym obrotem ziemią. Nie ma planów budowy w krótkim i długim okresie.
Ziemia jest co roku ponownie dzierżawiona, ale w praktyce zawsze trafia do tego samego hodowcy. „Mogę teraz sam kupić kilka sztuk, więc masz pewność pełnego czynszu” – mówi rolnik, z którym przeprowadzono wywiad. „Niełatwo wydzierżawią sąsiadowi, bo ja się na to nie zgodzę. Ja to widzę jako rozłożenie ryzyka, ale zalet jest więcej. Czasem coś jest wystawione na sprzedaż i sami do mnie przychodzą. zorientowałem się, że kupiłem kilka działek na przestrzeni lat. Jeśli możesz rozłożyć zakup ziemi na dłuższy okres, to mi pasuje”.
Rolnik, o którym mowa, musi mieć do czynienia z jednym pośrednikiem w sprawie dzierżawy. To De Hollandsche Pachtmeester z siedzibą w Middenmeer. „Roczne koszty administracyjne są stosunkowo wysokie dla indywidualnych właścicieli. Taki jest ich model przychodów”.
Przedsiębiorca nie ma moralnych zastrzeżeń do takiego sposobu handlu ziemią. „To nie wszystko jest tak negatywne, jak przedstawia RTL Nieuws. Każda osoba prywatna sama to wybrała. Kiedy otrzymujesz tak nieodpartą ofertę, możesz z góry pomyśleć, że zwykle jest to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Nie inwestuj w produkt, który ja pomyślałby, że nic o tym nie wiesz. Oczywiście nie jest pożądane, aby holenderska ziemia rolna była na dużą skalę własnością dziesiątek tysięcy ludzi, ale jeden potężny właściciel ziemski - taki jak znani wielcy dzierżawcy - nie zawsze czynić cię lepszym rolnikiem. Nie uważam za problem, że mam do czynienia z czterdziestoma właścicielami”.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.