Ceny gazu ponownie spadły w tym tygodniu. Wbrew wcześniejszym oczekiwaniom analityków dna ceny gazu wciąż nie widać. W tej chwili wszystko wskazuje na niską cenę gazu, choć analitycy przestrzegają przed zbytnim optymizmem. Nie jest jeszcze pewne, czy sytuacja będzie nadal tak korzystna.
Obecnie ceny gazu spadają w tempie ślimaczym. W środę 3 maja cena gazu wynosiła 36,78 euro. Dzień później (w czwartek 4 maja) kurs TTF osiągnął najniższy poziom w tygodniu, wynoszący 35,65 euro. Przez chwilę wydawało się, że cena skorygowała się do 36,87 euro. Jednak we wtorek 9 maja cena gazu spadła do 36,32 euro.
W ostatnich miesiącach analitycy wielokrotnie przewidywali, że notowania TTF osiągnęły już najniższy poziom. Eksperci byli przekonani, że ceny benzyny wzrosną ponownie na początku sezonu tankowania. Wbrew wcześniejszym oczekiwaniom analityków ceny gazu nadal spadają. Między 30 marca (po którym nastąpił gwałtowny wzrost cen trwający zaledwie cztery dni) a 1 maja cena gazu spadła o 11%.
Import LNG jest wysoki
Prognoza wzrostu cen gazu opierała się na założeniu, że Unii Europejskiej trudno będzie zastąpić utracone rosyjskie zasoby gazu. Analitycy wskazali, że Europa jest uzależniona od importu LNG odsprzedanego przez Chiny w 2022 r. Teraz, gdy chińska gospodarka znów całkowicie wyszła z blokady, zakup LNG, który Chiny zakontraktowały od dawna, nie będzie już możliwy. Mimo że zapasy gazu zostały uzupełnione w ponad 50%, trudno będzie rozpocząć kolejną zimę z poziomem napełnienia zbliżonym do 100%.
Tymczasem analitycy rynku energii zdają się zmieniać swoje wcześniejsze prognozy. Europejski import LNG jest znacznie wyższy, niż oczekiwano. W kwietniu Francja, Belgia i Holandia zaimportowały rekordową ilość 10,6 mln ton gazu płynnego. Wzrost ten spowodowany był głównie większym importem ze Stanów Zjednoczonych. Około połowa europejskiego LNG pochodzi z Ameryki.
Niski popyt w Chinach pomaga UE
Innym powodem dużej podaży LNG są słabe wyniki chińskiego przemysłu. Chociaż gospodarka Chin jest na dobrej drodze do osiągnięcia wzrostu na poziomie 5%, chiński sektor wytwórczy wzrósł jedynie o 3%. Konkurencja ze strony innych krajów azjatyckich jest również niższa niż przewidywano ze względu na wysoki poziom zapełnienia rezerw gazu w Japonii i Korei Południowej.
Rosnąca dostępność gazu skroplonego wywiera presję na ceny LNG na całym świecie. „Jeśli popyt w Chinach nie wzrośnie i nie wystąpią żadne problemy techniczne w głównych terminalach, ceny LNG mogą spaść poniżej 40 euro za megawatogodzinę” – powiedział konsultant ds. energii James Waddell w wywiadzie dla Bloomberga.
Należy jednak uważać, żeby nie popaść w przesadny optymizm. Stosunkowo niewielkie zakłócenia w dostawach gazu mogą mimo wszystko wywołać panikę na rynku.