Myśl globalnie, jeśli chodzi o przyszłość holenderskiego rolnictwa. Wtedy pojawiają się perspektywy, które mogą nadać naszej globalnej reputacji nowy fundament. Wszystko zaczyna się od polityki środowiskowej, która rozróżnia rolnictwo oparte na glebie i produkcję żywności w pomieszczeniach. Dwa zasadniczo różne kierunki rozwoju, każdy z innymi wymaganiami lokalizacyjnymi. Dlatego w nadchodzących dekadach musimy inwestować w przebudowę miast i wsi. W ten sposób możemy stać się przykładem dla „rolnictwa metropolitalnego” w innych gęsto zaludnionych częściach świata.
Jannemarie de Jonge jest krajowym doradcą ds. środowiska fizycznego. Doradza rządowi, zarówno na jego prośbę, jak i z własnej inicjatywy, w kwestiach polityki ochrony środowiska, dawniej nazywanej planowaniem przestrzennym. Stanowisko to jest trudnym zadaniem w zatłoczonym kraju, w którym rolnictwo i produkcja żywności coraz częściej konkurują z innymi priorytetami, takimi jak czyste powietrze, czysta woda, różnorodność biologiczna, infrastruktura, przyroda, rekreacja i wystarczająca liczba mieszkań.
Aby holenderskie rolnictwo, środowisko i produkcja żywności były odporne na wyzwania przyszłości, konieczny jest dogłębny i długoterminowy proces. Porównywalne do dziesięcioleci konsolidacji gruntów w poprzednim stuleciu. Podstawowe podejście do reorganizacji przedsiębiorstw bez perspektyw na przyszłość; ale przede wszystkim, aby dalej rozwijać holenderskie rolnictwo i jego system wiedzy, zamieniając je w poligon doświadczalny dla wszystkich metropolii na świecie, które prędzej czy później staną w obliczu podobnych problemów.
Rolnicy są dobrzy
Obecny problem azotu jest symptomem szerszego problemu: holenderskie rolnictwo przekracza granice natury. Zanieczyszczenie gleby i wody oraz emisja gazów cieplarnianych nie tylko zagrażają planecie, ale również wpływają na wydajność samej gleby. „Uwaga: większość rolników jest dobra. Nie pracują tak intensywnie, ponieważ sprawia im to przyjemność. Są niewolnikami systemu, który opiera się na maksymalizacji plonów i który nie bierze pod uwagę w wystarczającym stopniu nośności Matki Ziemi. Wielu rolników chce tego inaczej, ale nie widzi jeszcze wystarczających możliwości” – podkreśla De Jonge.
Wiedza o poprzednim stuleciu
Opisany impas wynika z tego, co De Jonge nazywa „tradycyjnym systemem wiedzy rolniczej”: opracowanym i dopracowanym w najdrobniejszych szczegółach przez inżynierów rolnictwa z Wageningen. „Ten system był skoncentrowany głównie na maksymalizacji plonów i nie zwracał wystarczającej uwagi na nośność naturalnego systemu”. Dziś potrzebna jest nowa wiedza rolnicza wykorzystująca to, czego możemy nauczyć się od natury: należy zwracać uwagę na równowagę w systemie, stosować zasady takie jak odporność, cykle i symbioza. Wiedza o glebie dotyczy zatem interakcji pomiędzy aspektami fizycznymi, chemicznymi i biologicznymi. „Rolnictwo jest jedną z nauk o życiu, nauką o „żywej naturze”.
Wybory
De Jonge wie, że nie dzieje się to automatycznie. „Wybory polityczne są konieczne. Jeśli chcemy zająć się zmianami klimatycznymi, rząd musi nałożyć większy podatek na emisję CO2”. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku pożądanej zmiany diety, polegającej na spożywaniu mniejszej ilości mięsa i większej ilości produktów pochodzenia roślinnego. „W przypadku reklam to się nie sprawdzi” – mówi De Jonge. Lepszym pomysłem wydaje jej się obniżenie ceny warzyw i podniesienie ceny mięsa. Taka zmiana jest również o wiele zdrowsza. „Teraz widać to również w przypadku energii. Od lat wiemy, że musimy oszczędzać, ale dopiero gdy Putin przekręci gałkę i gaz stanie się znacznie droższy, zmniejszymy nasze zużycie o 25 procent”.
Zorientowany na obszar
Choć w bieżących sprawach trudno o zdecydowane stanowisko polityczne, De Jonge spodziewa się, że nowe ramy prawne dla rolnictwa staną się coraz bardziej przejrzyste. „Widzicie to teraz w przypadku azotu, coś podobnego wydarzy się z jakością wody i emisjami gazów cieplarnianych. I nie zapominajcie, że Animal Act obowiązuje od końca ubiegłego roku, a ustanawia daleko idące wymogi dotyczące dobrostanu zwierząt gospodarskich”. Krótko mówiąc: wyzwania stojące przed rolnikami są coraz większe, zwłaszcza w połączeniu z suszą i zasoleniem, będącymi skutkiem zmiany klimatu. Wymaga to ponownego przemyślenia, nowych modeli przychodów, upraw odpornych na zmiany klimatu, innowacji i zmiany systemu. Jednym z warunków jest reorganizacja obszarów wiejskich. „Teraz widać, że trudne wybory przestrzenne wokół celów przyrodniczych leżą na talerzu prowincji z tak zwanym podejściem zorientowanym na obszar. Samo w sobie jest to zrozumiały krok, ale wymaga czasu” – analizuje De Jonge. „Wykupienie największych trucicieli w krótkim okresie, w tym tych spoza rolnictwa, jest nieuniknione”. A następnie podejście skoncentrowane na danym obszarze przerodzi się w długoterminową i bardziej dogłębną przebudowę, niż wielu obecnie zdaje sobie sprawę – przewiduje doradca krajowy.
Rozwój i naprawa
Przytacza ona analogię z funduszem O&S, który w latach 60. i 70. XX wieku ukierunkował rozwój rolnictwa na skalę masową i intensyfikację. „Wówczas istniała zgoda co do celu: produkować więcej taniej żywności i oferować rolnikom, którzy nie mogli uczestniczyć, wyjście z sytuacji w postaci rekompensaty za zamknięcie ich działalności”. W połączeniu ze scalaniem gruntów doprowadziło to do przyspieszenia rozwoju w pożądanym wówczas kierunku. „Możemy teraz zrobić coś podobnego ponownie, opierając się na wizji, że musimy zmierzać w kierunku równowagi z naturą”. Konkretnie oznacza to, że wszystkie strony zaangażowane w danym regionie zasiadają do stołu i pracują nad nowymi formami rolnictwa i produkcji żywności. „Nie skupiajmy się więc tylko na wykupach, ale wykorzystajmy dostępne miliardy, aby wypracować nowe perspektywy ze wszystkimi zaangażowanymi stronami: rolnikami, zarządcami przyrody, zarządami wodnymi, gminami itd. Nie możemy zapominać o stronach z miasta. To będzie kosztować dużo czasu, pieniędzy i wysiłku, ale może przynieść nam coś wspaniałego” — przewiduje De Jonge.
Jannemarie de Jonge
Ponowna ocena wspólnoty
Cóż to zatem za wspaniała rzecz? De Jonge nie chce, żeby wyglądało to lepiej niż jest w rzeczywistości. Rolnicy będą musieli zaprzestać bieżącej działalności gospodarczej. Może to oznaczać zakończenie działalności, co już dzieje się każdego dnia z powodu efektu skali napędzanego przez rynek. Ale także transformacja, np. z gospodarstwa specjalizującego się w hodowli zwierząt, z dużymi zakupami pasz z daleka, na gospodarstwo mieszane z produkcją żywności pochodzenia roślinnego. „W przypadku rolnictwa opartego na glebie musimy przyjrzeć się znacznie dokładniej temu, co oznaczają warunki glebowe, wodne i klimatyczne; jakie uprawy możemy najlepiej uprawiać w danym miejscu, z udziałem zwierząt gospodarskich lub bez nich, aby zapewnić zdrowy nawóz”.
Transformacja może obejmuje również dodatkowe działania, takie jak opieka i rekreacja w gospodarstwach rolnych, sprzedaż w krótkich łańcuchach, rolnictwo ekologiczne, cykle zamknięte, nagradzanie usług systemowych, takich jak wartości przyrodnicze, czysta woda i składowanie CO2. Decydujące znaczenie ma rodzaj przedsiębiorcy i lokalizacja. W takim przypadku współpraca na szczeblu regionalnym staje się ważniejsza, ponieważ przedsiębiorcy muszą się wzajemnie uzupełniać, a nie ze sobą konkurować. Razem możecie osiągnąć więcej niż w pojedynkę. De Jonge nazywa ten proces „ponowną oceną dóbr wspólnych”. Wiąże się to ze wspólną organizacją, na przykład działań marketingowych i sprzedażowych, ale także ze zbiorową własnością i/lub zarządzaniem maszynami lub nawet gruntami. To, co kiedyś nazywano 'meent', 'brink' lub 'marke'. De Jonge jest również członkiem spółdzielni ziemskiej, w której obywatele inwestują w ziemię dzierżawioną ekologicznemu producentowi mleka. „Widzisz coraz więcej inicjatyw, w których rolnicy współpracują z grupami obywateli, takimi jak Aardpeer, Land van Ons, Wijland i Herenboeren. Wpisuje się to w trend zmierzający w kierunku większej liczby spółdzielni i przejrzystej współpracy. Dla rolników może to ułatwić finansowanie przejęć gruntów lub przedsiębiorstw”.
Produkcja żywności na dużą skalę w budynkach
Tereny wiejskie, gdzie występują cenne gleby, zasługują na ochronę przed urbanizacją, jednak na masową, przemysłową produkcję żywności również nie ma tu miejsca. Jednak dalszy rozwój wysoce produktywnej i intensywnej hodowli zwierząt, jaka obecnie ma miejsce w Holandii, również ma przyszłość. Ale w odpowiednich miejscach i w zamkniętych systemach, które nie obciążają środowiska. W wizji De Jonge'a powinno to koncentrować się na konkretnych lokalizacjach, w których skala przemysłowa łączy się z cyrkularnością (pasze dla zwierząt produkowane w oparciu o przepływy resztkowe) i maksymalnym dobrostanem zwierząt. Kipster na terenie przemysłowym? „Tak to można nazwać. Spodziewam się, że tego typu inicjatywy mogą pojawić się w określonych regionach. Pomysłowość, jaką do tej pory wykazały nasze łańcuchy agro, może również przynieść tego typu innowacyjne projekty”.
Trwają również prace nad innowacyjnymi technologiami. Na przykład tzw. fermentacja precyzyjna, która polega na wykorzystaniu zmodyfikowanych bakterii do produkcji np. składników białkowych w naszej żywności. Może pomóc ograniczyć nadmiar produktów zwierzęcych w naszej diecie. Ponieważ masowa produkcja żywności w budynkach wiąże się z dużym natężeniem ruchu, wymaga ona – podobnie jak w innych branżach, a także w ogrodnictwie szklarniowym – szczególnej polityki lokalizacyjnej, mającej na celu wykorzystanie głównej infrastruktury i synergii między przedsiębiorstwami.
Bardzo potrzebne
„Dlatego nie potrzebujemy tylko zwiększenia wiedzy na temat rolnictwa opartego na glebie na obszarach wiejskich. Potrzebne są również systemy produkcji przemysłowej o obiegu zamkniętym, aby wyżywić świat. Samo ekstensywne rolnictwo doprowadziłoby do znacznie większego wykorzystania ziemi i takiego samego zniszczenia przyrody” – motywuje Jannemarie de Jonge. Pilnie potrzebujemy holenderskich rolników, którzy opracują taki nowy system wiedzy rolniczej. „Jeśli chcemy wyżywić te 2050 miliardów ludzi w 10 roku, nie niszcząc planety, musimy w pełni wykorzystać wszystkie spostrzeżenia: od rolnictwa ekologicznego po najnowsze technologie”.
Ogród eksperymentu
Wszystkie te osiągnięcia otwierają nowe perspektywy nie tylko dla rolników i przemysłu rolno-spożywczego, ale także dla systemu wiedzy. „Jesteśmy zatem przede wszystkim poligonem doświadczalnym, na którym uczymy się, jak produkować wystarczającą ilość żywności w gęsto zaludnionym i zurbanizowanym kraju w ramach nośności Ziemi. W mojej wizji będzie to nasz nowy produkt eksportowy: wiedza o żywności dla metropolii. Nie zapominajmy, że ponad połowa światowej populacji już żyje w miastach. Ten rozwój trwa, więc istnieje rosnący rynek na tę nową wiedzę”.
ROLNICTWO W 2040 ROKU
według Jannemarie de Jonge
Ten sponsorowany artykuł jest częścią serii „Rzecznicy przyszłości”, inicjatywy Transition Coalition Food. W tej serii wywiadów, pisanych przez Jeen Akkerman, wizjonerzy mają okazję podzielić się swoimi poglądami na temat przyszłości produkcji żywności w Holandii. Redaktorzy Boerenbusiness nie ponosi odpowiedzialności za treść niniejszych publikacji.