Tydzień po upadku rządu Rutte IV jest dla Holandii szczególny pod każdym względem. Rzadko, jeśli nie kiedykolwiek, tak wielu ministrów i polityków ogłosiło swoje odejście po upadku rządu, jak tym razem. Premier wraz ze wszystkimi wicepremierami, a także trzech z czterech przywódców politycznych partii rządzących poddało się, ale być może dołączą do nich kolejni politycy. Exodus przewyższa ten w rolnictwie, żeby wymienić tylko boczną ulicę.
Każdy z nich będzie (po części) miał swoje racje, ale powierzchowny obserwator i tak dojdzie do wniosku, że coś w tym jest nie tak. Powiedzieć, że winny jest zaostrzony klimat, jest zbyt łatwe. Hartowanie nie jest dobre, ale i ci, którzy na to narzekają, często mają masło na głowie, jeśli nie słowami, to zachowaniem. To, co teraz widać, wygląda na zbiorową traumę, którą odczuwa również wiele stron w społeczeństwie (nie tylko rolnicy). Świadczy o tym ogromna liczba skarg na politykę rządu.
Powrót do zdrowia staje się dużym problemem
Poszukiwanie ożywienia zapowiada się jako główny temat nowej kampanii wyborczej, która rozpocznie się po lecie, a wiele nowych twarzy będzie próbowało sprzedać wyborcom swoje plany i dobre intencje. Ta kampania może stworzyć nowe możliwości dla stron, na które polityka rządu nie ma wpływu.
W LNV musiało się nie udać
Głównym problemem w rolnictwie jest i pozostaje polityka azotowa i wszystko, co jest z nią związane. Były najwyższy urzędnik służby cywilnej Tjibbe Joustra przeanalizował w tym tygodniu wywiad telewizyjny dokładnie, co poszło nie tak w zakresie polityki ze strony rządu. Ministerstwo Rolnictwa, Przyrody i Jakości Żywności, w którym dwóch ministrów styka się ze sobą, musiało się nie udać. Nie pomogło też podejście z ministrem do każdego problemu. Joustra mądrze nie skomentował treści.
Na pierwszy rzut oka, po zerwaniu rozmów w sprawie porozumienia rolnego, wydawało się, że Piet Adema wreszcie ma wolne ręce, by coś konkretnego ustalić. Ale potem przyszedł upadek gabinetu i znowu nie był w stanie stworzyć niczego namacalnego. Christianne van der Wal była taka sama. Miała gwarantować kontynuację uzgodnionej polityki azotowej, ale i ta próba została zablokowana.
Jak daleko zaszła wymiana?
Chociaż większość w rolnictwie nie zgadzała się z tym, dokąd Adema chciał się udać, wielu rolników miało wrażenie, że bardziej niż jego poprzednik chciał im jak najbardziej pomóc. Pozostaje pytanie, czy miał tę przestrzeń. Złe języki twierdzą, że ChristenUnie mogło już wcześniej wymienić plik azotu z formacją. Kto o tym wiedział, to punkt drugi. W umowie koalicyjnej wymieniono więcej rzeczy, ale realizacja tych umów była trudna.
Pozostaje teraz kwestia oczekiwania na decyzję Izby Reprezentantów, które sprawy mogą być nadal rozpatrywane, a które zostaną uznane za kontrowersyjne. Oczekuje się, że głosowanie nad nim odbędzie się we wrześniu. Organizacje takie jak Greenpeace wywierają presję – ze względu na pilną potrzebę – kontynuowania polityki azotowej, ale wydaje się to trudne. To zbyt kontrowersyjne. Nie jest to jednak całkiem bez szans, bo ustępujący premier Rutte też stwierdził, że wciąż szuka szans.
Polityka zorientowana na rozwiązania
Czy po listopadowych wyborach będzie zupełnie inna polityka, dopiero się okaże. Wiele zależy od tego, jakie koalicje uda się zawrzeć i czy partie są gotowe spojrzeć na istniejące problemy świeżym, zorientowanym na rozwiązania spojrzeniem. Jest prawie nie do pomyślenia, że wprowadzona obecnie polityka będzie kontynuowana bez zmian, ale prawdopodobnie nie będzie możliwe całkowite zrezygnowanie ze stołu.
W międzyczasie prowincje również stały się smaczne dzięki dziesiątkom miliardów, którymi pomachał minister Van der Wal. Jej budżet w wysokości 45 miliardów euro przeznaczony na obszary wiejskie został już kilkakrotnie przepełniony listami życzeń z różnych prowincji. Jednak nowy rząd również będzie musiał dokonać cięć, biorąc pod uwagę gwałtownie zmieniającą się sytuację gospodarczą.
Apokaliptyczne dźwięki
Z drugiej strony będzie naciskać Bruksela, by kontynuować drogę obraną przez Rutte IV. Co więcej, komisarz europejski Frans Timmermans chce pójść znacznie dalej. Chce również znacznie poprawić stan gleb w Europie i realizować swoje plany odbudowy przyrody. Aby coś ruszyć, Timmermans i jego sojusznik Virginius Sinkevicius czasami malują obecną sytuację. w niemal apokaliptycznych kategoriach wyłączony. Na przykład od 60% do 70% wszystkich gleb w Europie uważa się za niezdrowe, a 83% gleb jest zanieczyszczonych pozostałościami środków ochrony roślin. Mówią, że jest to naukowo udowodnione.
Dodaj ziarnko soli
Zapytanie pokazuje, że należy go przyjmować z przymrużeniem oka. 60% do 70% niezdrowych gleb pochodzi z antologii Rada Misji ds. Zdrowia Gleby i Żywności, która może doradzać Komisji Europejskiej, a przewodniczy jej były minister Cees Veerman. Zanieczyszczenie 83% pozostałościami pestycydów jest zgrubnym uproszczeniem i odnosi się do szacowanej obecności jednego lub więcej rodzajów pozostałości (nieokreślonych ilościowo) w glebie. Ten raport cytuje również szalone twierdzenie, że mniej niż 0,1% środków ochrony roślin osiąga swój cel. To pochodzi z francuskiego badania z 1986 roku. Ten poziom.
Nauka o polityce
Na szczęście jakość nauki w Holandii jest lepsza, chociaż profesor ds. azotu i doradca gabinetu, Jan Willem Erisman, wciąż musi wyjaśnić, dlaczego emisje azotu na Schiermonnikoog rosną, podczas gdy krowy nie ma. Wyobrażał sobie to zupełnie inaczej. Może się zdarzyć, że wraz z nowym gabinetem zostaną zrewidowane spostrzeżenia dotyczące polityki w ramach całej polityki dotyczącej azotu.
Mniejszy popyt na zrównoważone
Wielu rolników widzi przede wszystkim chwilę wytchnienia w upadku gabinetu. Pozostaną przeciwnicy rolnictwa, ale zmniejszy się presja ze strony polityki. W Lely Industries są z tego mniej zadowoleni, chociaż tam nadzieja wiązała się głównie z pewnością co do polityki w dłuższej perspektywie. W firmie Lely mieli nadzieję, że uda im się sprzedać całkiem sporo kulek, ale cele sprzedażowe zostały teraz skorygowane w dół. Rabobank prawdopodobnie będzie również udzielał mniej zrównoważonych pożyczek. Rolnicy czekają, także sparaliżowani.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/artikel/10905098/collective-and-wederzijds-trauma-after-rutte-iv]Zbiorowa i wzajemna trauma po Rutte IV[/url]
Rozmawiałem z członkiem zespołu przejściowego obecnego rządu, który zajmował się zrównoważonym rolnictwem.
Jaka szkoda, że uważasz to za szaleństwo, być może powinienem był dodać, że różnica między firmami, które używają proszku bazaltowego, a tymi, które tego nie robią, jest duża tutaj, w Chinach i USA, może szaleństwo? Nie sądzę.
Minęło wiele lat, zanim „No Till” Frankiego Dijkstry zostało uznane za wielki rozwój.
Tak, trudne w Holandii, tak jak trudno jest być zrównoważonym.
Louis Pascal de Geer napisał:Przestań wmawiać to szaleństwo tym urzędnikom. Nkg się tu nie sprawdza, zbyt zmienna i często zbyt mokra nawierzchnia. No till to coś na tereny suche, klimat kontynentalny. tutaj też nie ma zimy, więc zupełnie nie nadaje się.Rozmawiałem z członkiem zespołu przejściowego obecnego rządu, który zajmował się zrównoważonym rolnictwem.
Southwest napisał:Widzę jednak, że wielu kolegów używa głęboszy, z pewnością także na południowym zachodzie.Louis Pascal de Geer napisał:Przestań wmawiać to szaleństwo tym urzędnikom. Nkg się tu nie sprawdza, zbyt zmienna i często zbyt mokra nawierzchnia. No till to coś na tereny suche, klimat kontynentalny. tutaj też nie ma zimy, więc zupełnie nie nadaje się.Rozmawiałem z członkiem zespołu przejściowego obecnego rządu, który zajmował się zrównoważonym rolnictwem.