Zacznij od specjalnych cech obszaru. Współpracuj z naturą, aby stworzyć podstawę dla żywności o wartości dodanej i wyjątkowych usług. W swoim podejściu włącz innych, którzy mogą ci pomóc i którzy również widzą wartość dodaną „polderu regeneracyjnego”. Tworzy to nowy model przychodów. Hodowca bydła mlecznego Joost van Schie ma marzenie. W 2040 roku jego gospodarstwo, które obecnie prowadzi wspólnie z ojcem Janem, stanie się sercem regenerującego się krajobrazu polderowego, produkującego specjalne sery. Droga do tego jest długa, czasem kręta i pełna wyzwań i niespodzianek. Dla Joosta to dodatkowy bodziec, nie jest on fanem utartych szlaków.
Tak było również w przypadku jego rodziców, którzy już w ubiegłym wieku przekształcili tradycyjne gospodarstwo, w którym od lat wytwarza się sery, w firmę ekologiczną. „Rozmawiali o tym przez długi czas, ale w końcu nie była to wielka decyzja, powoli do niej dorastali” – mówi Joost.
W tym czasie sam nie był tak naprawdę zaangażowany w gospodarstwo. Pamięta, jak siedział z rodziną przy stole w wieku dwunastu lat. „Z jednej strony widziałeś stajnię z krowami. Moja głowa obracała się w drugą stronę, gdzie za wodą widziałeś resztę świata, którą wolałem odkrywać”.
Nad wodą można brać dosłownie. Gospodarstwo o romantycznej nazwie De Loneliness znajduje się na wyspie niedaleko Warmond (ZH). Można się tam dostać tylko drogą wodną. Joost zabiera nas małą motorówką i płyniemy do stoczni. Wzdłuż dużego promu zacumowanego obok farmy. „Służy do przenoszenia sera, bydła i maszyn”, wyjaśnia młody rolnik.
Wysoki koszt
Delikatnie mówiąc, nie jest to standardowa sytuacja iz pewnością nie jest to miejsce, w którym można iść do przodu zgodnie z obowiązującymi standardami. Powiększenie gospodarstwa jest utrudnione (na wyspie jest tylko jedno gospodarstwo), gleba łąki torfowej (glina na torfie) jest mało sprężysta, a dojazd nie tylko wyjątkowy, ale i kosztowny. Sam Joost widzi to bardzo wyraźnie. Po ukończeniu szkoły średniej wyjechał do Amsterdamu, ukończył ekonomię i przez wiele lat z powodzeniem pracował w dużych firmach. „Opracowaliśmy zrównoważone produkty i usługi w oparciu o ideę, że potrzebne są nowe modele przychodów teraz, gdy zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy bez końca obciążać planety”.
Fajna praca, dobry dochód i dużo do zobaczenia na świecie. Jednak Joosta zaczęło go gryźć. To miejsce, w którym dorastał, co się z nim stanie? Czy firma jego rodziców w końcu zniknie? A może… czy dałoby się tu wypracować nową podstawę modelu przychodów, tak jak u jego klientów korporacyjnych? Rodzaj „rozwoju biznesu” na polderze.
Trasa regeneracyjna 2040
Zagłębił się w wiele aspektów rolnictwa regeneracyjnego, rozmawiał z przyjaciółmi i innymi rolnikami, którzy szukają nowych sposobów, i w 2020 r. Wrócił na polder i wraz ze specjalistami z dziedziny krajobrazu, gospodarki wodnej, ekologii i zarządzania biznesem zbadał, co oznacza rolnictwo regeneracyjne na 45 hektarach użytków zielonych i 25 hektarach gruntów naturalnych należących do gospodarstwa. Obecnie pasie się na nim 50 krów mlecznych rasy Montbéliarde. Dają one mleko o mniej więcej takiej samej zawartości tłuszczu jak białko, co stanowi dobrą podstawę do produkcji dobrego sera.
Najważniejsze spostrzeżenia, które uzyskał Joost, to:
Stabilna i serowarnia
Pokazuje stajnie dla bydła. Są stare i wymagają wymiany. "Pracujemy nad uzyskaniem pozwolenia na budowę nowej stajni i serowarni, która jest lepszym miejscem dla zwierząt i gdzie możemy osobno zbierać mocz i obornik. Obornik stały jest dużo lepszy dla naszej gleby i dla ptaków łąkowych."
Budowa nowej stodoły to poważna inwestycja. Aby zapobiec osiadaniu, wymagane jest ciężkie palowanie. A wszystkie materiały muszą być przywiezione łodzią. „Oznacza to dużo inwestycji, podczas gdy nie możemy uprawiać superwydajnie ani na dużą skalę. Ponadto mój ojciec zwolni za kilka lat i zamiast tego będziemy musieli zorganizować co najmniej 2 etaty. Naszym wyzwaniem jest stać się bardziej zrównoważonym, aby móc prowadzić bardziej zrównoważone rolnictwo” – podsumowuje zwięźle sytuację Joost. Potrzebny jest chyba dobry balans pomiędzy sprzedażą krótko- i długołańcuchową oraz dodatkowy oddział w zakresie rekreacji czy edukacji.
Bez recepty
Dodatkowym wyzwaniem jest to, że nie ma gotowej recepty na biznes, do którego dąży Joost. Nie może zapytać dostawcy paszy o radę, jak żywić swoje krowy, ponieważ nie karmi swoich krów kiszonką kukurydzianą ani egzotycznymi surowcami. „To psuje smak naszego sera, więc nie zaczynajmy od tego”. Nie ma też jednoznacznych rad dotyczących gospodarowania jego ziemią, którymi mógłby się kierować. „Współpracujemy z zarządem wodnym i Deltares, aby dowiedzieć się, jak najlepiej zarządzać polderem, abyśmy zwiększyli bioróżnorodność, poprawili jakość wody i zredukowali emisję CO2 trzymaj w opakowaniu torfowym. W przypadku tego ostatniego zaplanowaliśmy różne opcje i przeprowadziliśmy eksperyment z letnimi powodziami kraju. W przyszłym roku będzie kolejny eksperyment na większą skalę, bo właściwie nie ma przykładów, którymi moglibyśmy się naśladować”.
Zbiór
Aby zwrócić uwagę konsumentów w regionie na swój ser, Joost niedawno otworzył własny sklep Oogst w Leiden. Jest to formuła franczyzowa, w której lokalny rolnik prowadzi własny sklep. Oprócz sklepu Joosta w Leiden, w Woerden znajduje się teraz także oddział rolnika Ramona. Wyjątkowość tej koncepcji, z obietnicą „dobrego jedzenia z bliska”, polega na tym, że produkty są nie tylko smaczne i zdrowe, ale także produkowane w sposób zrównoważony i lokalny, aw sklepie nie ma personelu. Konsumenci mogą otworzyć drzwi sklepu za pomocą aplikacji, wybrać produkty i zapłacić. „Tak, wszystko idzie dobrze. Oczywiście istnieje ryzyko, że ludzie wezmą coś bez płacenia, ale jak dotąd tak się nie stało. Większość ludzi jest dobra” — mówi Joost.
Technologia
Przykład sklepu pokazuje, że Joost nie jest przeciwny nowoczesnym technologiom. „Myślę, że istnieją również możliwości prowadzenia prac na naszych gruntach przy użyciu lżejszych maszyn. Możemy też użyć dronów do monitorowania ptaków łąkowych. Jestem na to oczywiście otwarty, rolnictwo regeneracyjne nie wróci do Ot en Sien. Chcę wykorzystać każdą okazję, aby zapewnić naszej firmie nową przyszłość opartą na tym, co oferuje nam tutaj natura”. Jako przedsiębiorca może korzystać z pomocy wszelkiego rodzaju władz, ale według Joosta najważniejsze jest to, aby rządy dokonywały właściwych wyborów. „Rząd musi w swojej polityce uszanować pozycję rolników, którzy pracują z naturą. Wystarczy, że zastosują się do zaleceń zawartych w ustawie Plan zielonych rolników i robimy duży krok naprzód.” Prowincje i gminy mogą również wnieść swój wkład, udostępniając miejsce rolnictwu regeneracyjnemu.
Mniej przeszkód i jasny wybór dla rolników z naturą. Właściwie to wszystko, o co prosi Joost van Schie. Wtedy będzie mógł nieco łatwiej dokończyć poszukiwania tego wyjątkowego sera z tego wyjątkowego krajobrazu polderowego. Razem z innymi, którzy również doświadczają, że dzięki przestrzeni dla natury i zdrowej żywności przyczyniasz się do lepszego życia. Jeśli to się uda, czy nazwa De Loneliness nadal pasuje do farmy, pytamy Joosta. Przez chwilę patrzy przez wodę, odwraca się i mówi: „Może wyjmiemy cztery litery, wtedy to będzie Jedność”.
Ten sponsorowany artykuł jest częścią serii „Rzecznicy przyszłości”, inicjatywy Transition Coalition Food. W tej serii wywiadów, pisanych przez Jeen Akkerman, wizjonerzy mają okazję podzielić się swoimi poglądami na temat przyszłości produkcji żywności w Holandii. Redaktorzy Boerenbusiness nie ponosi odpowiedzialności za treść niniejszych publikacji.