Unia Europejska chce stać się samowystarczalna w uprawach wysokobiałkowych, takich jak soja i fasola. Ale daleko nam jeszcze do tego. Hodowcy roślin wysokobiałkowych przeznaczonych do spożycia przez ludzi zjednoczyli się w organizacji producentów Eiwitboeren van Nederland. Teraz pojawiło się również logo na domowe ziarna, dzięki którym stają się one rozpoznawalne dla konsumenta. Badania przeprowadzone przez organizację producentów pokazują, że połowa konsumentów jest dodatkowo zmotywowana do zakupu produktu, jeśli wie, że jest on wykonany z białek roślinnych uprawianych w Holandii.
Ponad 65 przedsiębiorców rolnych jest zrzeszonych w Eiwitboeren van Nederland, jednej z 56 organizacji zaangażowanych w krajowy Zielony Ład dla roślin wysokobiałkowych (opracowanie Narodowej Strategii Białkowej). Organizacja producentów istnieje od maja ubiegłego roku. Wykorzystywane rośliny wysokobiałkowe to bobik, łubin, soja i ciecierzyca, a także fasola brunatna i biała. „Różnorodność jest bardzo duża, znacznie większa, niż początkowo myślisz” — mówi Henk Janknegt, prezes Eiwitboeren.
Fasola daje mniej niż pszenica
On sam uprawia bobik we Flevopolder, ponieważ „łubin nie rozwija się na wapiennych młodych glebach morskich, co jest bardziej powszechne w Betuwe, na glebach o niskiej zawartości wapnia”. Janknegt ma również pszenicę. Według niego bilans bobiku w porównaniu z pszenicą jest „niewydajny”. „Równowaga jest niewystarczająca: 6 ton fasoli na hektar za 350 euro za tonę w porównaniu z 10 tonami pszenicy za 250 euro za tonę. W tym tkwi problem. Teraz cena pszenicy jest nieco niższa i różnica jest mniejsza, ale uprawa ryzyko bobiku jest również nieco wyższe, większe prawdopodobieństwo chorób i szkodników, a także większe ryzyko pogodowe, takie jak ostatnio zniszczenia powodowane przez wiatr”.
Co zatem decyduje o uprawie roślin bogatych w białko? „Jest bardzo dobry dla twojej gleby i przyczynia się do różnorodności biologicznej, magazynujesz azot w glebie i zapewnia dobre ukorzenienie, z którego nadal korzystasz po dwóch latach. Rozszerza również plan uprawy”.
Wraz z ekopremią w nowej Wspólnej Polityce Rolnej (WPR) rośnie zainteresowanie uprawą roślin wysokobiałkowych, ale według prezesa Eitwitboeren większość zrzeszonych hodowców pracuje nad tym już od jakiegoś czasu. „Teraz ministerstwo stworzyło program Eco. Jeśli chcesz zdobyć złoto, musisz prawie uprawiać rośliny bogate w białko. Ale rolnicy, którzy to robią, nie są zmotywowani wewnętrznie. Jesteś nagradzany za hektar, ale pieniądze powinny faktycznie wyjść z równowagi. Teraz jesteś zdany na łaskę subwencji. To jest bardzo niewiarygodne. Jeśli obecna WPR skończy się za cztery lata, co wtedy? Zamiast dopłat, powinna ona faktycznie pochodzić z ceny, którą otrzymuje rolnik. „Każdy holenderski rolnik może uprawiać rośliny bogate w białko i zrobi to, gdy tylko uzyska wystarczającą równowagę”, mówi Janknegt.
Więcej informacji dla konsumentów
Według niego, rząd może zrobić trochę więcej w tym zakresie. „Większa koncentracja na rynku i informacjach dla konsumentów. Mówi się, że należy spożywać więcej żywności pochodzenia roślinnego, ale duże partie importują więcej soi spoza Europy bez podatku. Należy powiązać, że rośliny wysokobiałkowe mogą przyczynić się do różnorodności biologicznej i stan gleby”.
Organizacja producentów niedawno zleciła DVJ-Insights przeprowadzenie po raz trzeci ankiety konsumenckiej dotyczącej białek uprawianych w domu. To pokazuje, że ludzie wiedzą więcej o białkach zwierzęcych niż o białkach roślinnych. Większość konsumentów nie potrafi zidentyfikować produktów bogatych w białko. Bodźcem dla hodowców jest to, że połowa konsumentów jest dodatkowo zmotywowana do kupowania produktów z białkami roślinnymi, jeśli wiedzą, że zostały one wyhodowane w Holandii. Janknegt: „Chcemy stworzyć dokładnie takie zapotrzebowanie, aby organizacja producentów mogła zrealizować dla swoich członków przyszłościowy model przychodów z upraw wysokobiałkowych”.
Cena musi wzrosnąć o 10 centów za kilogram
Pod względem ceny holenderska soja nie może konkurować z soją z Ameryki Południowej. Janknegt: „Ponieważ wpływ na środowisko nie jest pomijany. W Holandii istnieje również większe ryzyko związane z uprawami, pomyśl o mokrej wiośnie”. Według prezesa cena musi wzrosnąć o 0,10 euro za kilogram, aby było to opłacalne. „Często w przetworzonym produkcie jest tylko niewielka część. Załóżmy, że masz 200 gramów hummusu, cena wzrośnie tylko o maksymalnie dwa centy. I nie jesz też kilogramów fasoli”.
Według Spisu Rolnego z 2022 r. rośliny wysokobiałkowe są uprawiane w Holandii na 9.500 hektarach. Wzrost o 1% w porównaniu z 2021 r., w szczególności uprawa soi wzrosła do 185 hektarów. Według Janknegta 98% roślin wysokobiałkowych uprawianych w Holandii trafia na paszę dla zwierząt, ponieważ rynek ten przynosi większe plony. Bardzo trudno jest sprzedawać zboża bogate w białko z naszej własnej ziemi sektorowi ludzkiemu. Zdaniem przewodniczącego przejście białkowe jest przeznaczone właśnie do tego celu. „Białka roślinne pochodzą teraz z Dalekiego stanu. Ludzie uważają, że żywność pochodzenia roślinnego jest dobra dla środowiska, ale jeśli spojrzymy, skąd to pochodzi: soja z Ameryki Południowej, fasola polna z Kanady i Australii. Są importowane zewsząd”.
Henk Janknegt, prezes Protein Farmers of the Netherlands
Istnieje kilka przykładów produktów z lokalnie uprawianą fasolą, mówi Janknegt. „Ludzie, którzy robią mniejsze partie hummusu, fasoli w puszkach od HAK, burgera z fasoli od AH, projektu ME-AT od Vion. Ale na przykład wegetariański rzeźnik Unilever dostaje fasolę z krajów, w tym z Kanady”.
Problem polega na tym, że konsumenci często nie mają pojęcia o pochodzeniu produktów bogatych w białko. Aby produkt był rozpoznawalny, organizacja stworzyła logo. Według Janknegta pierwsze logo w rękach producentów surowców. „Na kilku spotkaniach producenci mówili, że nie mogą konkurować z zagranicznymi producentami, bo zawsze może być taniej. Niestety, nie są kolorowi czerwony, biały, niebieski, informuję. Odpowiedzieliśmy na to logo. Będziesz musiał zaznaczyć, że ziarna pochodzą z naszej własnej ziemi. Myślę, że handel detaliczny odgrywa w tym ważną rolę”.
Logo wystartowało pod koniec czerwca i zdaniem prezesa już wywołało wiele pozytywnych reakcji. „Są teraz także przetwórcy, którzy chcą wyróżnić się produktami holenderskimi. Nie mogę jeszcze powiedzieć, którzy to są, ale jest kilku kupujących, którzy mówią: możemy coś z tym zrobić”.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/artikel/10905465/question-must-make uprawa białek-odporna na przyszłość] „Popyt musi sprawić, że uprawa białek będzie zabezpieczona na przyszłość”[/url]
Dobre pytanie dla Wageningena: ile N związanego przez Rhizobium jest tracone i trafia do wód gruntowych?
Moja leżąca głowa prawie nic dla mnie nie znaczy.