Wykorzystanie mikroorganizmów do produkcji składników spożywczych może rozwiązać wiele problemów współczesnego rolnictwa. To właśnie sugeruje ojciec Rob van Hattum. Jednakże masowe stosowanie tej nowej technologii – którego jedynym celem jest uzyskanie jeszcze większej wydajności – stworzy także nowe problemy – odpowiada córka Jessie van Hattum. Podwójny wywiad na temat (nie)możliwości rozwiązań technicznych, roli, jaką możemy odegrać sami, i wyzwań, jakie niesie ze sobą praca w oparciu o różne filozofie. Konfrontacja dwóch pokoleń, które wzajemnie podtrzymują swoją czujność, opierając się na tym samym zobowiązaniu: świat musi i może stać się lepszy.
Dyskusja odbyła się już podczas rundy wprowadzającej. Rob opowiada nam o swoich nawykach żywieniowych, po tym jak Jessie wyjaśnia, że jej dieta jest głównie wegańska. Spojrzała na ojca z wyzwaniem, wiedząc, że być może będzie chciał zrezygnować z mięsa i nabiału, ale do tej pory nie udało mu się tego zrobić. Twierdzi, że je więcej warzyw, częściowo dzięki zachęcie córki. Nie chce mięsa z fermy przemysłowej i teraz pije mleko owsiane. Tak, wie, że przemysł mleczarski sprzeciwia się temu określeniu, twierdząc, że to nie jest prawdziwe mleko. „Czy mogę już nie mówić „mleko kokosowe”?” pyta.
Jessie poprawia: „To nie jest sposób, w jaki powinieneś do tego podchodzić. Przemysł mleczarski celowo stosuje tę taktykę i często odnosi sukcesy w lobbingu. Dlatego musisz zagłębić się w ich argumenty”. Rob uważa, że to w porządku, ale woli wyśmiewać opór przemysłu mleczarskiego: „Mleko owsiane przedstawiają jako coś elitarnego, ale w międzyczasie boją się, że stanie się naprawdę duże. Próbują temu zapobiec, klasyfikując mleko owsiane jako napój bezalkoholowy, tak aby podlegało wysokiej stawce VAT i mogło w związku z tym słabiej konkurować z mlekiem. Jessie: „W ten sposób przedstawiasz to odwrotnie. „Postanowiłem podjąć dyskusję ze wszystkimi stronami, aby ludzie zaczęli dostrzegać swoją własną odpowiedzialność”.
Nadawanie publiczne
Patrzą na siebie i się uśmiechają. W domu Van Hattumów często tak się dzieje, zwłaszcza gdy siedzą przy stole w jadalni. Rob ma obecnie 67 lat i przepracował niemal całe swoje życie w mediach publicznych. Zaczynał jako technik, a następnie został dokumentalistą, m.in. dla programu VPRO Tegenlicht. Zawsze szukamy odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób przełomowe odkrycia naukowe i innowacje mogą nam pomóc. W latach 2000–2022 był również dyrektorem merytorycznym Muzeum Nauki Nemo w Amsterdamie.
Zmiana zachowania
Córka Jessie (30) ma podobne motywacje jak jej ojciec. Chce wiedzieć, jak działa świat, aby móc go ulepszyć. Studiowała wzornictwo przemysłowe w Delft. Po ukończeniu studiów licencjackich zdecydowała się na studia magisterskie w innym kierunku, „ponieważ na świecie jest już tyle śmieci”. Przeszła na „ekologię przemysłową”, która koncentruje się na zrównoważonym rozwoju. Podczas tego Mistrza coraz bardziej zastanawiała się „jak ludzie w tym funkcjonują”. Dlatego też podjęła studia magisterskie na kierunku komunikacja społeczna, aby móc w pełni skupić się na zrównoważonej zmianie zachowań. Po czterech latach pracy w Albert Heijn rzuciła pracę. „Nie miałem tam wystarczająco dużo miejsca, aby realizować swoje ideały”. Teraz Jessie jest osobą pracującą na własny rachunek; Pracuje dla „Green Protein Alliance” i doradza firmom w zakresie zrównoważonych zmian zachowań. Robi to między innymi poprzez ożywianie procesów i strategii za pomocą ilustracji.
Mikroorganizmy
Chociaż Rob przyznaje, że w walce ze zmianą klimatu konieczna jest dieta oparta na roślinach, ostrzega przed gloryfikacją diety roślinnej. „Często słyszę: „Przyszłość to roślina”. Ale to nie jest takie proste”. Podkreśla potrzebę uczynienia gospodarki bardziej „bioopartej”. „Jeśli zastąpimy kopalne tworzywa sztuczne biodegradowalnymi tworzywami sztucznymi na bazie surowców roślinnych, będziemy potrzebować znacznie więcej ziemi uprawnej, pestycydów i nawozów niż wykorzystujemy obecnie”.
Oprócz roślin będziemy musieli skupić się bardziej na mikroorganizmach. Dzięki temu nasza żywność może być znacznie bardziej zrównoważona. Rob ma na myśli tzw. „rolnictwo komórkowe”: selekcję bakterii, drożdży i grzybów, które poprzez fermentację przekształcają surowce np. w funkcjonalne białka potrzebne w naszej żywności. Przykładem jest produkcja kazeiny, białka mlecznego, przy pomocy bakterii, tak jak robi to start-up Those Vegan Cowboys. „Fermentacja to odwieczna zasada, którą stosujemy na przykład do piwa, jogurtu i wina. Ale teraz wiemy coraz lepiej, które mikroorganizmy możemy zaprogramować lub wybrać, aby wytwarzać pożądane produkty”. Innym przykładem jest mięso hodowane w laboratorium, gdzie mięso można wytworzyć na bazie kilku komórek macierzystych. Oba przykłady są bardziej wydajne pod względem wykorzystania ziemi, surowców i emisji niż wykorzystanie krów.
Z powietrza
A może stać się jeszcze ciekawiej, jeśli zastosujemy na szeroką skalę technologię np. Solar Foods. Ta fińska firma produkuje żywność z powietrza. CO2, energia słoneczna i woda stanowią podstawę tworzenia białek przydatnych w żywieniu człowieka. „Ta firma faktycznie robi to, co robią rośliny, a mianowicie fotosyntezę. To, co chlorofil wytwarza w liściach, możemy teraz sami wyprodukować w fabryce. I wiesz, co jest interesujące: proces Solar Foods jest o wiele bardziej wydajny niż to, co robią rośliny”.
Oczy Roba rozświetlają się, gdy opowiada tę historię. Nadal fascynują go przełomy technologiczne, które mogą pomóc światu się rozwijać. Jednak Jessie, siedząca na skraju krzesła, przerywa ojcu pełną entuzjazmu opowieść. „Znów chodzi o wydajność i skalę. To tutaj każda nowa technologia zawodzi. Wykorzystując ją maksymalnie, przesuwamy granice i cały czas tworzymy nowe problemy”.
Rob: „Ale czy to nie działa dobrze w walce z zanieczyszczeniem środowiska i zmianami klimatu? Dzięki tej technologii mamy możliwość zapewnienia rosnącej populacji świata wystarczającej ilości pożywienia bez dodatkowych szkód”.
Jessie: „Tak, byłoby miło. Ale nie słyszę nic o bioróżnorodności w tej historii”.
Rob: „Ta technologia oznacza, że potrzeba znacznie mniej ziemi uprawnej”.
Jessie: „Tak, a co z tym zrobisz? Wyłożysz kafelkami, wyasfaltujesz, żeby jeszcze więcej samochodów i samolotów mogło z tego korzystać?”
Rob: „Nie, możemy wykorzystać tę ziemię dla większej ilości przyrody, a to jest dobre dla bioróżnorodności”.
Jessie: „To lepiej. Więc nie powinieneś po prostu gloryfikować technologii w swojej historii, ale zakładać równowagę. Jeśli skupisz się tylko na wydajności, wiesz, co się stanie. Spójrz na problemy, które mamy teraz w naszym rolnictwie. Wynikają one ze stosowania nowych technik na coraz większą skalę, coraz intensywniej i coraz bardziej zanieczyszczających. Ponieważ nie bierzemy pod uwagę wpływu na środowisko. Musisz patrzeć znacznie szerzej”.
Rob: „OK, zgadzam się. Holenderskie rolnictwo posunęło się za daleko w zwiększaniu skali i intensyfikacji w oparciu o wiedzę i rozwiązania dostarczone przez Wageningen. Duża część tego, co obecnie nazywa się innowacją, to środek tymczasowy, aby utrzymać bankrutujący system jeszcze przez chwilę. Ale to nie znaczy, że technologia jest zła, prawda?”
Jessie: „Nie, ale musisz włączyć ludzi od samego początku. Jeśli nie zmienimy naszego nastawienia, technologia nie przyniesie nam szczęścia. Możesz sprawić, że latanie stanie się jeszcze bardziej wydajne, a żywność będzie jeszcze tańsza. Ale wakacje w dalszej odległości z opcją „jesz ile chcesz” nie uszczęśliwią ludzi. To się stanie tylko wtedy, gdy zmienimy nasze nastawienie i zdamy sobie sprawę, że nie powinniśmy przekraczać pewnych granic”.
Są jak magik i prorok z księgi o tym samym tytule. W książce tej amerykański pisarz Charles C. Mann opisuje dwa przeciwstawne poglądy na rolnictwo, populację i środowisko, opierając się na życiu hodowcy roślin Normana Borlauga – założyciela Zielonej Rewolucji i laureata Nagrody Nobla – oraz ekologa Williama Vogta, który opowiadał się za kontrolą populacji i jest uważany za założyciela amerykańskiego ruchu ekologicznego. Magik wierzy, że człowiek jest w stanie rozwiązać każdy problem dzięki swojej pomysłowości. Prorok ostrzega, że musimy zmienić swoje zachowanie, zanim wyrządzimy nieodwracalne szkody planecie – i sobie.
Rob i Jessie zgadzają się z tym porównaniem. Obaj dodają, że zarówno magik, jak i prorok odgrywają rolę w rozwiązywaniu poważnych problemów. Rob podaje przykład: „Do hodowli mięsa potrzeba znacznie mniej krów. Oczywiście wydaje się to zagrożeniem dla rolników. Ale można też z nimi współpracować, aby sprawdzić, czy mogą rozpocząć produkcję mięsa hodowanego w laboratorium na swojej farmie. Będzie tam znacznie mniej krów, a rolnik będzie mógł zarządzać swoją ziemią w sposób bardziej naturalny. „W ten sposób przyczynia się w większym stopniu do różnorodności biologicznej”.
Jessie kiwa głową. Ten przykład również pasuje do jej wizji. „Jeśli poważnie zaangażujesz się w dyskusje ze wszystkimi zaangażowanymi stronami, możesz znaleźć rozwiązanie razem. Może to brzmieć trochę idealistycznie, ale może pomóc ci dotrzeć do ludzi”.
Rob: „Tak, jeśli jesteś szczery, musisz przyznać, że dla hodowcy bydła to, co go czeka, jest bardzo groźne. Jeśli zrozumiesz jego strach, możesz również rozpocząć rozmowę o tym, co wszystkie te innowacje technologiczne przyniosły w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Wielu rolników zgodzi się wtedy, że to, co robimy teraz, nie jest zrównoważone”.
Jessie: „A potem ty jako konsument będziesz musiał również uznać, że masz swoją własną rolę i odpowiedzialność. Ponieważ bez ciebie jako nabywcy zrównoważonych produktów, żaden rolnik nie może istnieć”.
Rob: „Więc zaczyna się od czegoś małego, w lokalnych sieciach?”
Jessie: „Tak, z ludźmi, którzy zgadzają się, że potrzebna jest lepsza równowaga”.
Rob: „Więc Twoim zdaniem wykorzystanie nowej technologii powinno wpisywać się w nową wizję przyszłości?”
Jessie: „Tak, myślę, że tak. I uważasz, że wizja przyszłości może stać się rzeczywistością tylko dzięki technologii”.
Posuwając się nieco naprzód, doszli do wspólnego wniosku. Lepsza technologia i większa równowaga mogą zapewnić lepszą przyszłość. Ale co to właściwie jest? A co jeśli zastosujemy innowacyjną technologię i jednocześnie skupimy się bardziej na równowadze między ludźmi, naturą, gospodarką i dobrobytem? Jak będzie wyglądało holenderskie rolnictwo w roku 2040? Odpowiedź Roba i Jessie jest zadziwiająco jednomyślna:
W roku 2040 Rob będzie miał 84 lata, a Jessie 47. Czy będą jeść produkty rolników i nowych piwowarów? Oczywiście. Czy przy stole panuje cisza, czy też nadal można rozmawiać? Jednomyślnie odpowiedzieli również na to pytanie: Jedzenie łączy ludzi, a o życiu rozmawia się przy stole, więc to dobry punkt wyjścia do zmian.
Ten sponsorowany artykuł jest częścią serii „Rzecznicy przyszłości”, inicjatywy Transition Coalition Food. W tej serii wywiadów, pisanych przez Jeen Akkerman, wizjonerzy mają okazję podzielić się swoimi poglądami na temat przyszłości produkcji żywności w Holandii. Redaktorzy Boerenbusiness nie ponosi odpowiedzialności za treść niniejszych publikacji.