LUBIĘ

Raport firmy Działania poboczne

„Bilans na hektar w przypadku kamperów jest całkiem dobry”

19 października 2023 r - Linda van Eekeres

Joost Jonker (54) od pewnego czasu był „mniej zadowolony z dojenia”, a nie było gotowego następcy. Kiedy poznał Daphne Bakker (53), spojrzał na firmę w Zuid-Scharwoude na nowo. Przez jakiś czas mieli kran z mlekiem, ale nie przyniósł on tego, na co liczyli. Okazało się, że gmina poszukuje przedsiębiorcy rolnego, który chciałby „zrobić coś z kamperami”. „Nie byliśmy biwakowiczami, ani nawet wczasowiczami” – mówi Joost. Jednak zostało zasiane ziarno, z którego ostatecznie wyrosło pole kempingowe Op de Akkers.

Więcej na temat:
Seria: Ekspansja spółek rolniczych

Według danych Spisu Rolnego, od sklepu przy gospodarstwie rolnym, przez nostalgiczne biwakowanie po golf rolników, coraz więcej przedsiębiorców rolnych ma dodatkowe zajęcia. W tym cyklu odwiedzamy firmy z różnych sektorów, na terenie całego kraju i z różnymi działaniami ekspansji. Ta seria raportów powstaje we współpracy z platformą Szukaj rolnika, która inspiruje mieszkańców do odwiedzenia rolnika.

Punktem zwrotnym było także to, że w dłuższej perspektywie zaistniała potrzeba stworzenia nowego robota do udoju. Joost: „80.000 XNUMX euro to nic, trzeba doić przez osiem lat, żeby to odzyskać. Usiedliśmy z księgowym: co dalej?” Ten sam księgowy co sąsiad, trzydziestolatek, który zmagał się z zapewnieniem odpowiedniego bydła dla swojego młodego bydła i opowiadał się za przeszczepem fosforanów. „Jeśli kontynuujesz działalność we współpracy, nie musisz również płacić żadnych zysków z zaprzestania działalności”.

Własne bydło mleczne z czasem zniknęło, ale na jego miejsce wyhodowano młode bydło sąsiada. Kawałek ziemi został sprzedany innemu sąsiadowi. Stworzono pole kempingowe z siedemnastoma miejscami dla kamperów, zapleczem sanitarnym i dwoma drewnianymi domkami letniskowymi (kapsulami).

Było naprawdę trudno dwa lata temu, kiedy nie było krów. Daphne zamieściła w mediach społecznościowych film, na którym „szlocha” i pokazuje pustą oborę, w której, jak mówi, robot do dojenia stoi nieruchomo, a krowy już nie muczą. Stajnia przez jakiś czas pozostawała pusta, ponieważ została przystosowana do hodowli młodego bydła. Joost: „To naprawdę nic, pusta stajnia”.

Teraz w stajni znów zapanowało życie. Oprócz młodego bydła jest tam również pięć emerytowanych krów, w tym wół. Joost nie tęskni za dojeniem. „Nie ma się wrażenia, że ​​się zatrzymujemy, po prostu chodzimy między „naszymi” cielętami. Ani przez chwilę nie myślę, że nie są nasze, tylko sąsiada. Rachunek trafia tam dopiero, gdy silos jest pełen paszy” – śmieje się. Otrzymują stałą opłatę za każdy dzień za zwierzę. Joost pomaga również w pracach rolnych na 100 hektarach ziemi sąsiada i śledzi przepracowane godziny. „Jego ojciec jest nadal z nim i wy troje wiecie już dużo”.

Aby spokojnie porozmawiać, siadamy przy jednym z okrągłych stołów piknikowych między stanowiskami dla kamperów i domkami letniskowymi. Od czasu do czasu naszą pogawędkę przerywają przechodzący lub odjeżdżający goście. Emerytowany kamper przychodzi do nas i mówi, że WiFi działa. Ponieważ dostęp do WiFi jest tak istotny nie tylko dla nastolatków, mało kto chce wychodzić z domu bez dostępu do Internetu, jak zauważyli Daphne i Joost.

Chociaż pomysł wyszedł od samej gminy, o pozwolenie należało się ubiegać według zwykłej procedury, ale wszystko udało się załatwić dość szybko. Plan zagospodarowania przestrzennego uwzględniał już 25 miejsc kempingowych na gruntach rolnych. Mogłoby być ich jeszcze sześć, ale para ma obawy ze względu na ograniczenia sanitarne. Można by pomyśleć, że goście korzystają z łazienki w kamperze, ale okazuje się, że to błędne przekonanie. 

Sam nie jestem typem wczasowicza
Oni sami, można by rzec, „nie są prawdziwymi wczasowiczami”. Już wkrótce po raz pierwszy od 2019 roku wyruszą na cztery noce do Brabancji. Udało im się jednak stworzyć odpowiednią atmosferę i poziom udogodnień, co można dostrzec po dobrych opiniach. Joost: „Od razu wpadliśmy na pomysł, że zimą chcemy mieć wybrukowane ścieżki i ogrzewane sanitariaty. To też może trochę kosztować. Można też kupić inną jakość, ale w recenzjach oceniamy bardzo wysoko, 4,8 na 5, i każdy je czyta”.

„Op de Akkers” otwarto 10 sierpnia ubiegłego roku i od tego czasu jest czynne przez cały rok. Zainteresowanie jest również duże zimą, gdyż w Sylwestra przybyło tam trzynastu kempingowiczów. Daphne: „Od kilku tygodni musieliśmy odmawiać kilku klientom”. Od maja domki wynajmowano około dwunastu razy, głównie rodzinom gości kempingowych. W ciągu zaledwie roku musieli odmówić przyjęcia (pijanych) gości dwukrotnie, ale poza tym doświadczenia były w większości pozytywne.

Niedoszacowana inwestycja
Niedocenili inwestycji w kemping. Daphne: „Nie ustaliliśmy budżetu. Kiedy go później obliczyliśmy, byliśmy w szoku: około 60.000 XNUMX euro, a domów jeszcze nie mieliśmy”. 

Odwodnienie urządzeń sanitarnych nadal stanowi pewien problem. Ścieki te są odprowadzane do wód powierzchniowych poprzez szambo, jednak zgodnie z nową Ramową Dyrektywą Wodną nie jest to już dozwolone w przypadku zakwaterowania grupowego. „To jest rada z naszej strony: jeśli zaczynasz coś takiego, sprawdź, jak to rozwiązać. Kempingi na farmie często znajdują się w piwnicy stajni, nie mam co do tego wątpliwości” – mówi Joost.

Kolejna rada od Daphne brzmi: „Pamiętaj, że zawsze musisz być na bieżąco. Zawsze musisz być gościnny, nawet jeśli masz zły dzień”. Joost do Daphne: „Ty też jesteś bardzo szybka w odpowiadaniu”. Daphne: „Strona internetowa, dzwonienie, trzymanie się harmonogramu, media społecznościowe, kontakt osobisty. To zajmuje dużo czasu. Dodaje nam wartości i jest to również część naszego sukcesu, co można również zobaczyć w recenzjach”. Joost: „Jeśli nie masz na to ochoty, możesz to zautomatyzować w jak największym stopniu”.

Potem jest kwestia cen. Podnieśli już stawkę o 1,50 euro, gdy prąd znacznie podrożał, ale przy cenie 20 euro za noc, jak twierdzą, w rzeczywistości są zbyt tanie. „Lepiej jednak zadowolić się o jedno euro za mało, niż w ogóle nie zaprosić gości” – twierdzi Joost. „Jeśli przeliczyć saldo na hektar, to wychodzi całkiem nieźle”.

Kolejną wskazówką jest zastanowienie się, jak daleko chcesz się posunąć ze swoimi udogodnieniami. Początkowo na polu namiotowym znajdowały się dwa pomieszczenia z prysznicem i toaletą, ale często okazywało się, że są one zajęte. Dlatego dobudowano kolejny budynek z dwiema toaletami. Jest też miejsce do zmywania naczyń. „To jest po prostu wygodne i ma też funkcję społeczną. Ale oczywiście to też coś kosztuje”. Para bierze również pod uwagę pralkę jako dodatkową usługę.

Nie mniej pracy, ale więcej zabawy
Joost podsumowuje: „To fajna gałąź dywersyfikacji, ale trzeba pamiętać: masz tych wszystkich ludzi na swojej posesji cały czas i trzeba się do tego przyzwyczaić”. Daphne: „Czasami jesteś zajęty w stajni i ktoś stoi przed tobą. W zeszłym roku ludzie czasami dzwonili do drzwi, żeby zapłacić. Teraz powiesiliśmy prywatny znak i komunikujemy się jaśniej”. Pracy na pewno nie jest mniej – mówi Joost. „Nigdy nie byłem rannym rolnikiem, ale teraz dzień pracy kończy się o 10:XNUMX”. Wieczorem para zawsze obchodzi nowych gości i tych, którzy chcą zapłacić. „Godzina szybko mija.” Ale ogólnie rzecz biorąc, para jest bardzo zadowolona ze swojej nowej pracy. Joost: „To mi się podoba bardziej!”

Ta seria raportów powstaje we współpracy z platformą Szukaj rolnika, która inspiruje mieszkańców do odwiedzenia rolnika.

Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Lindy van Eekeres

Linda van Eekeres jest współredaktorem naczelnym. Skupia się głównie na wydarzeniach makroekonomicznych i wpływie polityki na sektor rolny.

więcej na temat

poszerzanie

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się