Na sali sądowej guru azotu Johan Vollenbroek jest silniejszy i bardziej przekonujący niż podczas zwykłej dyskusji. W każdym razie stało się to jasne podczas debaty w Eemnes przed salą wypełnioną rolnikami, administratorami i politykami.
To, że przyszedł, przemawiało na korzyść Vollenbroeka i został dobrze potraktowany, ale nie było żadnej prawdziwej debaty. Vollenbroek podzielił się swoją wizją dotyczącą azotu i klimatu w oparciu o modele i prognozy, zrobił to jednak w sposób nie tolerujący sprzeczności. Słowo Vollenbroeka jest jedyną prawdą.
Słychać parskanie
Jeśli było coś, co mu się nie podobało w historii innego mówcy, z jego miejsca słychać było parsknięcie. Kiedy w debacie zetknął się z niepożądanym przykładem, przytoczył inny przykład.
Zdecydowanie najwięcej uwagi i pytań wzbudził przewodniczący Stowarzyszenia Mobilizacja i Środowisko, lecz niewiele ze strony „współwyznawców”. Z pewnością nie rozmawiał z publicznością, nazywając Holandię najbrudniejszym krajem w Europie pod względem emisji azotu i nazywając hodowlę zwierząt w Holandii sektorem, który nie generuje zysku, a jest jedynie pozycją kosztową, częściowo istniejącą dzięki łasce „widmowych hektarów” gdzie indziej na świecie (na soję i tym podobne) i który pozostawia resztę Holandii z bałaganem. Tu i ówdzie wywołało to wściekłe krzyki, ale Vollenbroek jest przyzwyczajony do rolnictwa.
Tylko Aerius
Kiedy jego przeciwnik John Spithoven z Fundacji Stikstofclaim chciał z nim porozmawiać o osadzaniu się azotu zamiast o obliczeniach emisji opartych na modelach, nie było odpowiedzi. Vollenbroek rozpoznaje tylko Aeriusa. Miało to miejsce także w innych sytuacjach. Vollenbroek powiedział, że rozumie trudną sytuację (pozwoleń), w której znajdują się reporterzy PAS i wielu innych rolników, ale stwierdził też, że nie jest przygotowany, aby podać im pomocną dłoń. Stwierdził, że jedyną rolą jego organizacji i zrzeszonych klubów jest przestrzeganie prawa rządu. To tyle, jeśli chodzi o współczucie.
W zasadzie nie chce też uznać przestrzeni ukrytej. Kiedy Spithoven zapytał, czy odpowiednio oceniona ukryta przestrzeń może się jeszcze utrzymać, zgodził się z widoczną niechęcią.
Zabawna niespójność
Zabawny moment nastąpił, gdy Spithoven przyłapał swojego przeciwnika i jego towarzysza Maxa van der Sleena na sprzeczności. Vollenbroek i wsp. chcą przejścia na rolnictwo oparte w większym stopniu na roślinach i o 75% mniej zwierząt gospodarskich, ale musi to nastąpić w kontekście europejskim, stwierdził Vollenbroek. „Bez UE nie mamy szans”. W międzyczasie Van der Sleen argumentował, że konwersja i ograniczenie pogłowia zwierząt gospodarskich może w dalszym ciągu zapewnić rolnikom lepsze dochody, ponieważ koszty społeczne są znacznie niższe, a Holandia może jednostronnie ustalać minimalne ceny sprzedaży.
My w Aeriusie
Jak wspomniano, Vollenbroek i jego współpracownicy przestrzegają aktualnych przepisów dotyczących azotu, opartych na Aeriusie i rygorystycznych holenderskich wartościach krytycznej depozycji (KDW). Producent Aeriusa poszedł w tym tygodniu o krok dalej. RIVM ogłosił, że na podstawie własnego modelu musi stwierdzić, że redukcja azotu opiera się na naturze jest nadal zdecydowanie za powolny.
Najlepiej niemiecki
Z pewnością niewiele w tej sytuacji zmieni się do czasu wyborów. Jednakże pojawia się coraz więcej sugestii dotyczących dostosowania rygorystycznych holenderskich przepisów dotyczących azotu. W zeszłym tygodniu ukazała się publikacja New Think Tank, niezależnej organizacji, którą NSC darzy dużą sympatią raport, w którym zaleca się przyjęcie metodologii niemieckiej, ze znacznie mniej rygorystycznym KDW.
Sama NSC stwierdza w raporcie opublikowanym również w tym tygodniu program wyborczy wskazuje, że pragnie mniejszego pogłowia zwierząt gospodarskich, zwłaszcza w przypadku intensywnej hodowli zwierząt. Jednak, jak można przeczytać, partia nie ma większego pożytku z modelek.
Środowisko niechętne do współpracy
W związku z trwającym impasem azotowym w rolnictwie wciąż coś się dzieje. Jest to utrzymująca się od dawna niepewność wielu firm co do możliwości finansowania. Wiele banków twierdzi: nie ma pozwolenia, nie ma finansowania. Ale nie tylko to. Niektóre banki są również wyjątkowo ostrożne. Niektóre powody mogą być zrozumiałe, ale rolnikom to nie pomaga. Co dziwne, czasami szczególnie w środowisku współpracy. Mówiąc w tym kontekście przejście od prezesa LTO Dairy Farm Erwina Wunnekink tomów. Dużo mówiło się o nazwie, ale być może mniej uwagi poświęcono temu, co mówi przełącznik.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/artikelen/10906560/de-veldenman-preekt-de-nitrostofpassie]Wzorowy mężczyzna głosi pasję azotową[/url]