Shutterstock

Tło Polityka

Niemcy czeka tydzień gorących protestów

8 stycznia 2024 r - Jurphaas Lugtenburg

To tydzień akcji w Niemczech. Nie tylko rolnicy protestują. W tym tygodniu przyłączają się także firmy transportowe i rybacy. A jakby tego było mało, związek kolejowy GDL zapowiedział strajk na drugą połowę tego tygodnia. W sumie oznacza to ponad sto różnych działań przeciwko planom podatkowym niemieckiego rządu.

Czy chcesz kontynuować czytanie tego artykułu?

Zostań subskrybentem i uzyskaj natychmiastowy dostęp

Wybierz subskrypcję, która Ci odpowiada
Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Zniesienie zwrotu podatku od oleju napędowego i wprowadzenie podatku od pojazdów silnikowych dla pojazdów rolniczych było dla rolników przelaną kroplą. Od niemal miesiąca demonstrują przeciwko planom podatkowym koalicji sygnalizacji świetlnej (koalicja sygnalizacji świetlnej) jak nazywa się rząd Socjaldemokratów, Liberałów i Zielonych.

Deutscher Bauernveband (DVB) ogłosił w zeszły piątek tydzień akcji, obejmujący blokady, kolumny traktorów i protesty. Logistyczna grupa interesów Bundesverband Güterkraftverkehr Logistik und Entsorgung (BGL) jest oburzona podwyżką opłaty za kilometr (myto) oraz podwójny podatek od CO2 (zarówno w cenie oleju napędowego, jak i w podatku kilometrowym). Niemieccy rybacy są oburzeni zmniejszeniem obszarów połowowych na Morzu Północnym i uważają, że jest to ostatnia pozycja w budżecie niemieckiego Ministerstwa Rolnictwa. Pieniądze pierwotnie przeznaczone na rybołówstwo są obecnie wykorzystywane na inne cele. „To, co dzieje się obecnie na Morzu Północnym, w zasadzie przypomina odbieranie rolnikowi ziemi” – napisano w oświadczeniu Verband der Deutschen Kutter- und Küstenfischer (VDKK).

Zwykła podwyżka podatków
Rząd twierdzi, że ceny oleju napędowego powinny wzrosnąć jako zachęta do przejścia na czystsze źródła energii alternatywnej. Nie ma jeszcze elektrycznych ciągników i kombajnów (rolniczych), a wykorzystuje się transport drogowy myto wzrosła jednakowo zarówno w przypadku silników Diesla, jak i pojazdów elektrycznych. „Wygląda to na zbieranie pieniędzy bez zastanowienia” – stwierdziło VDKK. Zdaniem uczestniczących grup interesu, plany niemieckiego rządu zagrażają przetrwaniu MŚP i firm rodzinnych.

DBV i BGL opowiadają się za wyraźnym, ale przyjaznym i demokratycznym protestem. Wzywają firmy chcące wziąć udział jedynie do przyłączenia się do wcześniej ogłoszonych działań. Ten tydzień obejmuje wiele mniejszych i większych działań. W najbliższy poniedziałek (15 stycznia) w Berlinie planowany jest masowy protest.

Masowe demonstracje w Niemczech przypominają nieco protesty rolników w Holandii. W Niemczech przyczyną były podwyżki podatków, natomiast w Holandii był to azot. I o ile w Holandii część protestujących rolników nie wahała się protestować w pobliżu domu ministra Van der Wala, o tyle w Niemczech prom, na którym siedział minister gospodarki Robert Habeck, zawrócił z powodu czekających na niego demonstrantów.

Do pewnego stopnia można powiedzieć, że protesty rolników to coś więcej niż tylko azot czy podatki. Lewicowy, postępowy rząd z dużymi ambicjami w dziedzinie klimatu i środowiska chce podjąć bolesne i kosztowne działania, którym znaczna część społeczeństwa jest całkowicie przeciwna.

Spadająca popularność
Koalicja sygnalizacji świetlnej pod wodzą Olafa Scholza, podobnie jak Rutte IV w Holandii, nie zdobywa, delikatnie mówiąc, nagrody popularności. Kolejnym podobieństwem do Holandii jest to, że żaden z trzech partnerów koalicji nie jest zainteresowany odejściem rządu w tej sprawie. Chrześcijańscy Demokraci (CDU/CSU) odnaleźli się na nowo po okresie Merkel i stanowią zaciętą opozycję wobec rządu Scholza. W sondażach dobrze radzi sobie także prawicowa AfD. W tym roku wybory odbędą się w Brandenburgii, Turyngii i Saksonii, które są uważnie monitorowane przez obserwatorów politycznych. We wszystkich trzech krajach byłej NRD w skład obecnego rządu wchodzi socjaldemokratyczna SPD, z Grüne, Linke czy CDU lub bez. W sondażach w tych trzech stanach AfD radzi sobie dobrze i jest nawet największą partią.

Fakt, że niemiecka gospodarka jest chora i odnotowuje trzy czwarte kurczenia się z rzędu, sprawia, że ​​Niemcy są postrzegane jako maruderzy w strefie euro. Niemcy nie byłyby Niemcami, gdyby pamięć o wojnie nie była żywa. Przy umiarkowanych perspektywach gospodarczych, niskim zaufaniu do polityki i powstaniu skrajnie prawicowej partii, porównanie z Republiką Weimarską jest łatwe.

Kilka gazet i innych mediów podkreśla, że ​​obecne protesty są skierowane przeciwko środkom podatkowym i że nie są strajkiem mającym na celu osiągnięcie celów lub idei politycznych. Strajk kolejowy to odrębna kwestia. Strajk generalny w Republice Federalnej jest praktycznie niemożliwy, a osoby, które w solidarności z rolnikami chciałyby przerwać pracę, ryzykują konsekwencjami. Prawo do demonstracji (w tym protestów rolników) pod względem prawnym bardzo różni się od prawa do strajku. DVB i BGL wyraźnie dystansują się od wszelkich ruchów skrajnie prawicowych, które mogłyby chcieć przyłączyć się do protestów.

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się