Według dyrektora generalnego Yara, Sveina Tore Holsethera, Unia Europejska zamieniła zależność energetyczną na zależność od nawozów. Pomimo niższych cen gazu europejska produkcja nawozów utrzymuje się na niskim poziomie. Peter Kalkman, dyrektor handlowy firmy Van Iperen, podziela te obawy i ostrzega przed przenoszeniem produkcji nawozów do krajów spoza UE: „Żywność w Europie stanie się wówczas nieco droższa i mniej zrównoważona, niż to konieczne”. Według niego politycy muszą zabrać głos w kwestii, „czy chcą mieć w UE własny przemysł nawozowy, czy zostawić wszystko rynkowi”.
Według dyrektora generalnego Yara, Sveina Tore Holsethera, Europa jest obecnie bardziej zależna od żywności z Moskwy niż przed wojną na Ukrainie, a Unia Europejska zastąpiła zależność energetyczną uzależnieniem od nawozów. Martwił się o Rosję Władimira Putina, która, jak powiedział, nie zawaha się użyć nawozów i żywności jako broni, tak jak to zrobił w przypadku gazu. Europa nie powinna być naiwna i myśleć o tym, co się stanie, jeśli znikną warunki do produkcji nawozów na naszym kontynencie.
To wydaje się dziwne; bo czym wciąż niepokoi się szef Yary? Ceny nawozów na Ukrainie są już od jakiegoś czasu niższe niż przed wojną. Ceny gazu ponownie znacznie spadły, a nawet ustabilizowały się, dzięki czemu możemy ponownie produkować własny nawóz. UE zaskakująco szybko udało się znaleźć gaz w innych częściach świata, aby uwolnić się od zależności od rosyjskiego gazu. Nie przekłada się to jednak na produkcję nawozów, bo rynek nawozów w UE stoi w miejscu. Nie ma prawie żadnego popytu. Dlatego fabryki w Europie pozostają zamknięte. Istniejący popyt jest obsługiwany spoza UE. Według Yary całkowity import do UE produktów do produkcji nawozów azotowych w UE wzrósł o 2022% w okresie od lipca 2023 r. do czerwca 34 r. w porównaniu z okresem poprzednim. Jedna trzecia z nich nadal pochodziła z Rosji. Częściowo lobby korporacyjne, mówi Redaktor ESB i ekonomista polityczny Ron Stoop, ale w X twierdzi też, że bez sztucznych nawozów około 4 miliardów ludzi miałoby mniej jedzenia.
Na początku Druga to wcześniejsza wersja, która rozeszła się już w 2023 r. i została udostępniona przez redaktora ESB Rona Stoopa w X dla niderlandzkojęzycznej publiczności na początku ubiegłego tygodnia.
Zapytany o to dyrektor handlowy Peter Kalkman odpowiada Van Iperena, jedna z najważniejszych firm zajmujących się sprzedażą nawozów w naszym kraju: „Yara słusznie zwraca uwagę na naszą rosnącą zależność i że ostrzeżenie powinno mocno trafić do europejskich polityków. Gdyby Yara stąd wyjechała, w Europie zostałoby najgorsze”.
Jak powinniśmy to widzieć?
Kalkman: „Kiedy cena gazu wzrosła, sprzedawcy doradzali ogrodnikom, hodowcom i rolnikom zakup nawozów. Uzupełniali także własne zapasy, aż cena gazu stała się zbyt wysoka. Rynek był wówczas pełny. A ogrodnictwo miało pod ręką wystarczające zapasy i wytwarzanie większej ilości było w Europie po prostu zbyt drogie, ponieważ ceny gazu były wyjątkowo wysokie, teraz znów spadły i możemy wytwarzać amoniak, surowiec do nawozów azotowych, tańszy niż ceny, po których jest on obecnie dostępny w UE, z importu. Ale tak się nie dzieje. Rolnictwo nie chce dużych zapasów, bo rolnicy i ogrodnicy wcześniej kupowali po wysokiej cenie, a teraz mogą to robić taniej. Poza tym swoimi protestami mają już dość obaw w całej UE. W UE w Holandii i na wielu obszarach północnej Europy, dołożyły się do tego nadmierne opady deszczu, co oznacza, że zasiano mniej pszenicy ozimej i potrzeba mniej nawozów, dlatego główni producenci nie włączają swoich fabryk. Praca przy połowie wydajności nie jest możliwa, ponieważ potrzebują wolumenów, aby pokryć swoje koszty.”
Ale kiedy przywrócony zostanie pokój na froncie rolniczym, czy fabryki automatycznie nie wrócą do pracy ze względu na rosnący popyt?
„To mniej pewne, niż mogłoby się wydawać i czego byś chciał. Zniknęła pewność co do ceny, jaką może kosztować nawóz. Producenci nie rozpoczynają produkcji, ponieważ zrobią to tylko wtedy, gdy ich fabryka będzie w stanie pracować w wymaganej wielkości. Rynek europejski zbliża się powoli osiągnięcie punktu krytycznego, w którym popyt przewyższa podaż, a produkcja może nie być w stanie wystarczająco szybko zwiększyć skali. Wtedy rzeczywiście staniemy się uzależnieni od importu i ceny, jaką chcą nam naliczyć osoby spoza Europy. Obecnie wydaje się to najbardziej prawdopodobny scenariusz.
Ale to dziwne: jeśli będzie popyt, fabryki zostaną uruchomione ponownie, prawda?
„Nie. Powodem agitacji w przemyśle nawozowym jest brak zaufania. Z politycznego punktu widzenia UE chce pozbyć się paliw kopalnych i zmusza przemysł do zazieleniania się tak szybko, że prawie nieuchronnie prowadzi to do zniszczenia stolicy inwestowane w struktury, na których opiera się nasze społeczeństwo. Ich firmy muszą w krótkim czasie móc funkcjonować bez paliw kopalnych, a takie przejście zajmie co najmniej dziesięć, może dwadzieścia lat. Nie można oczekiwać, że firmy po prostu umorzą swój kapitał ponieważ kosztuje to mnóstwo pieniędzy, których nie da się odzyskać na rynku.Jeśli politycy nie dadzą jasno do zrozumienia, czego chcą i w jaki sposób ułatwią sfinansowanie tego, nie jest wykluczone, że branża poczyni przygotowania do wyjścia z UE UE i produkować gdzie indziej.”
„Jeśli tutaj występuje niedobór i popyt – ponieważ po prostu nie możemy obejść się bez sztucznych nawozów – to na nawozach sztucznych można zarobić ogromne pieniądze, ale równie dobrze można je było zarobić gdzie indziej. Prawdopodobnie przy większej emisji gazów cieplarnianych. Żywność w Europie będzie wówczas stać się nieco droższe.” i mniej zrównoważone niż to konieczne. Nie twierdzę, że tak się stanie, ale mówię, że jestem zaniepokojony, ponieważ nie jest to scenariusz nie do pomyślenia. Polityka będzie musiała zdecydować, czy chce własnego przemysłu nawozowego w UE lub po prostu zostawić wszystko rynkowi. Nie może czekać z tym zbyt długo”.
Czy „pozostawienie sprawy rynkowi” stanowi zagrożenie?
Całkiem. Przemyślałbym to dokładnie, chociaż zdaję sobie sprawę, jakie to skomplikowane, zwłaszcza że prawdziwe mechanizmy, które za tym stoją, są tak bardzo odległe od rzeczywistości politycznej naszych czasów. Ale zanim rzeczywistość cię dogoni, jest to trochę późno."
„Musimy zdać sobie sprawę, że w UE prawdopodobnie dokonamy wyborów, które zmniejszą dobrobyt. Nie tylko ze względu na wyższe ceny żywności, ale dlatego, że wpędzamy cały przemysł ciężki w ten sam problem. Możemy chcieć, aby cały przemysł ciężki szybsza konwersja oznacza wówczas zniszczenie kapitału, jakie mogą znieść firmy. Ale w gospodarce liberalnej ma to konsekwencje, których firmy nie mogą po prostu znieść. A potem znikają. Jednak nadal będziemy korzystać z półproduktów i produktów końcowych takich firm. Tylko, że przyjdą spoza UE i będą bardziej zanieczyszczać. Musimy zdać sobie z tego sprawę. Co więcej, musimy zadać sobie pytanie, ile będziemy płacić za import, jeśli nie będziemy już mieli własnego przemysłu Dostawcy spoza UE mogą przynajmniej żądać najwyższej ceny w świecie, w którym ostatecznie o cenie będzie decydował niedobór wszędzie. Nam, w UE, grozi niebezpieczeństwo, że z góry zrezygnujemy z naszej pozycji w tym świecie, oddając teraz wszystkie nasze aktywa . Może powinienem sformułować to w formie pytania: czy odgłosy przemysłu nawozowego są łabędzim śpiewem kanarków w kopalni polityki europejskiej?”
Yara powiedziała niedawno, że Europa musi strategicznie pomyśleć o outsourcingu produkcji nawozów. Dyrektor generalny Svein Tore Holsether stwierdził, że Yara może produkować na całym świecie, ale w interesie Europy powinna nadal to robić w UE. „Lunatykujemy i popełniamy ten sam błąd w sprawie nawozów, jaki popełniliśmy wcześniej w przypadku importu rosyjskiej energii”.
Yara postrzega Rosję jako dominującego gracza zarówno na rynku żywności, jak i nawozów, którego UE nie może już dłużej ignorować. UE stanie się nawet zależna od Rosji, jeśli nie nauczy się bardziej strategicznego zarządzania dostawami żywności.
UE utrudnia produkcję nawozów na swoim terytorium, czyniąc produkcję amoniaku do nawozów azotowych tak kosztowną, że uwaga produkcji przenosi się do USA, gdzie Yara może tanio produkować duże ilości, niezależnie od rosyjskiego gazu. Niemniej jednak Yara buduje fabrykę zielonego amoniaku w Porsgrunn w Norwegii, opartą na energii bezemisyjnej. Według Holsethera opłacalność jego produkcji zależy od światowych cen amoniaku i sposobu opodatkowania zużycia gazu w UE.
Yara jest obecnie największym przemysłowym użytkownikiem gazu ziemnego w Europie. Na spółkę przypada około 1% całkowitego zużycia gazu w Europie. Firma wolałaby sprowadzać do Europy więcej amoniaku z USA, gdzie obecnie może produkować amoniak, surowiec do nawozów azotowych, taniej niż w UE. Chce też, aby produkcja była tam przyjazna dla klimatu. Jednak wysokie koszty importu sprawiają, że produkcja nawozów w UE jest nieinteresująca. Nawozy staną się wówczas bardzo drogie dla rolników w UE ze względu na wysokie cła importowe, przez co produkcja żywności prawdopodobnie gwałtownie spadnie, a ceny codziennych artykułów spożywczych wzrosną.
Mechanizm dostosowania granicy emisji dwutlenku węgla
Podstawowa produkcja amoniaku już tu zanikła, a infrastruktura zielonych nawozów nie zostanie szybko zbudowana ze względu na jej wysokie koszty, które obecnie nie przewyższają produkcji gazu w Europie. Są one obecnie znacznie niższe niż produkcja ekologiczna. Dlatego Holsether nalega na politykę, która: Zachęty musi utrzymać produkcję w UE i jednocześnie przejść na ekologię. Według niego UE nie może tego zrobić, odwracając się plecami do świata, jak ma to miejsce obecnie w przypadku mechanizmu dostosowania granic pod względem emisji dwutlenku węgla (CBAM). CBAM jest wprowadzany stopniowo od końca ubiegłego roku i koryguje cenę strategicznie wybranych produktów w momencie ich importu do UE. Korekta ta opiera się na emisji CO2 w procesie produkcyjnym, który miał miejsce poza UE.
Celem CBAM jest zachęcanie producentów do redukcji emisji w krajach trzecich, a tym samym zmniejszenie globalnej emisji gazów cieplarnianych. Holsether przewiduje jednak, że UE odizoluje się w wyniku tego porozumienia i stanie się zabawką dla sił geopolitycznych, a głównym wybawicielem będzie Rosja na jej podwórku. Ponadto uważa, że na całym świecie rośnie produkcja tzw. niebieskiego amoniaku, ponieważ jest to bezemisyjne paliwo, które można wytwarzać z gazu, którego emisje można wychwytywać i przechowywać w kontrolowany sposób za pomocą CCS. Będzie napędzać silniki statków, a być może także samolotów. Jeśli Europa znajdzie się poza tą technologią, mówi wieloma słowami, nasz kontynent stworzy własne, zamknięte, drogie środowisko życia, w którym poziom dobrobytu drastycznie spadnie.
Czy Holsether głosi głównie w swojej parafii i jako dyrektor generalny międzynarodowej firmy chce po prostu zwolnić CBAM? Zdaniem analityka geopolitycznego Rona Stoopa (patrz ramka pośrodku tekstu) ma on rację, ponieważ gospodarka światowa będzie nadal istnieć, jeśli UE zorganizuje swoją gospodarkę bardziej zgodnie ze swoją własną, bardziej dalekosiężną wizją zrównoważonego rozwoju.
Niniejszy artykuł jest częścią współpracy merytorycznej pomiędzy Boerenbusiness en dziennik żywności.