Shutterstock

Tło Nastrój azotu

Zielony Ład za wszystkie twoje naruszenia...

26 Lipiec 2024 - Klaas van der Horst

Twórcy Europejskiego Zielonego Ładu już dawno opuścili Brukselę (i bezpiecznie wrócili do Holandii), ale państwa członkowskie Unii Europejskiej będą odczuwać skutki tej sytuacji przez wiele lat. W naszej sekcji „Nastrój azotowy” przedstawiamy własną interpretację kryzysu azotowego i związanych z nim kwestii politycznych. 

Czy chcesz kontynuować czytanie tego artykułu?

Zostań subskrybentem i uzyskaj natychmiastowy dostęp

Wybierz subskrypcję, która Ci odpowiada
Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Tzw pakiet dotyczący naruszeń na lipiec, które Komisja Europejska rozesłała w tym tygodniu, w pełni to potwierdza. Belgii postawiono zarzuty wszczęcia postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego za nieprzestrzeganie europejskiej dyrektywy azotanowej – z powołaniem się na tę dyrektywę, ale popartą odniesieniem do Zielonego Ładu. Holandia wniosła w tym miesiącu dwa postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom środowiska: za nieprzestrzeganie Ramowej Dyrektywy Wodnej (Holandia zbyt łatwo wydaje pozwolenia na pobór wody) i za nieprzestrzeganie Dyrektywy Ptasiej (dobrowolna ochrona ptaków łąkowych nie idzie wystarczająco daleko ).

Zielony Ład to kij
Oczywiście nawiązuje się do odpowiednich wytycznych, ale Zielony Ład pełni także rolę dodatkowej zachęty prawnej. Państwa członkowskie muszą następnie wystąpić i ponownie wyjaśnić, co zrobiły źle. Pakiet lipcowy obejmuje dziesiątki postępowań w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego wszczętych przez Komisję przeciwko niemal wszystkim państwom członkowskim. Czasami przeciwko całej serii w tym samym czasie. Całkowita liczba sztuk w lipcu dla Holandii wyniosła 7 sztuk. I tak jest co miesiąc. Rządy holenderskie sprawiają wrażenie, jakby postępowanie w sprawie naruszenia przepisów było poważną sprawą, lecz większość postępowań przeprowadza się po cichu.

Nauczyciel z Brukseli
To trochę tak, jakby nauczyciel w Brukseli wystawiał złe oceny. Tylko nieliczne procedury zyskują prawdziwy rozgłos, zwłaszcza gdy jest to politycznie zgodne z Komisją lub państwem członkowskim. Już teraz można przewidzieć, że najwięcej uwagi poświęcą sprawom środowiska i przyrody, które po wakacyjnej przerwie politycznej zapewnią pracę parlamentarzystom i ministrom. W przeciwieństwie do wszelkich sytuacji naruszających zasady, zupę spożywa się tak gorącą, jak jest podana. Jednym z najbardziej niechlubnych przykładów są Włochy, które w okresie obowiązywania kwoty mlecznej w UE pozwalały własnym rolnikom na kontynuowanie doju i w praktyce nie płaciły żadnych kar za naruszenia.

Miesięczna lawina
Coś takiego nie jest dobre, ale comiesięczna lawina postępowań o uchybienie zobowiązaniom państwa członkowskiego, w których wszystko jest ciągnięte za włos, też nikomu nie służy. Co więcej, urzędnicy Komisji często cierpią na potrzebę szczegółowości. Powszechnie znane są (już zanikłe) zasady dotyczące kształtu ogórków i zasady dotyczące chodaków. Równowaga między proporcjonalnością a wydajnością często wydaje się naciągana.    

(Nie)proporcjonalność międzywojewódzka
Zresztą, jeśli o to chodzi, przykładów jest więcej i bliższych. Weźmy na przykład ponadwojewódzki klub urzędników BIJ12. Hodowcy owiec i innych zwierząt gospodarskich powinni znacznie lepiej niż obecnie chronić swoje zwierzęta na pastwiskach, a poza wysokimi płotami powinni także zainstalować kamery, a może nawet zrobić więcej, aby chronić je przed wilkami – wskazują realizatorzy. Uważają, że najpierw należy wykazać (na podstawie dowodów DNA), że za dziką rzeź owiec w pobliżu Ede, która miała miejsce w tym tygodniu, należy winić wilka. Nie tylko oskarżaj! – oto pomysł. A gdyby tak było, hodowcy bydła mogli nie wykorzystać całego arsenału dozwolonych repelentów. Wilk dostał zbyt wiele możliwości.

Sygnał nie dociera
Opiekunowie zwierząt nie mogą pracować z takim, zwłaszcza zgodnym z prawem, podejściem. Nawet dzieci nie są bezpieczne przed niedawno ponownie wprowadzonym zwierzęciem, jak niedawno wyszło na jaw w Leusden. Zamontowane tam ogrodzenie nie zatrzymuje wilka i nikogo nie uspokaja. Organizacje rolników, takie jak Agractie, i wielu zwykłych mieszkańców obszarów wiejskich nie rozumieją tego i uważają, że problemem należy zająć się od podstaw i od drugiej strony, ale wydaje się, że sygnał nie dociera. Dziwne, że do tej pory polityki wilków na prowincji broniła głównie organizacja wdrażająca, taka jak BIJ12. Przecież to oni wyznaczają kierunek polityczny i odpowiedzialność w przypadku katastrof.    

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się