Minął tydzień od czasu, gdy w Polsce, Czechach, Rumunii i Austrii nawiedziły ekstremalne opady deszczu. Północne Włochy również pojawiły się później, gdzie również doszło do rozległych zniszczeń. Obecnie staje się coraz bardziej jasne, jak rozległe są szkody dla rolnictwa w Europie Środkowej. Chodzi o miliardy euro.
Letnia burza Borys, która w regionie spowodowała aż do 700 milimetrów opadów, spowodowała ogromne spustoszenie w Europie Środkowej. Liczba ofiar śmiertelnych wynosi obecnie 21 osób. W Polsce zalanych zostało 68.000 25.000 hektarów gruntów rolnych – podaje tamtejsze ministerstwo rolnictwa. Z tego XNUMX XNUMX hektarów jest uprawianych. Gospodarstwa na nisko położonych obszarach są czasami zalewane. Spowodowało to uszkodzenie przechowywanych plonów, ale żadne zwierzęta nie zostały zabite.
Odszkodowanie w Polsce
Kukurydza zbożowa i buraki cukrowe to dwie uprawy najbardziej dotknięte opadami deszczu. Oprócz tego ziemniaki, soja i niedawno wysiany rzepak. Ministerstwo Rolnictwa zrekompensuje plantatorom stratę – zapowiedział w niedzielę 22 września wiceminister Czesław Siekierski.
Tekst jest kontynuowany poniżej suwaka zdjęcia.
W Polsce w ciągu czterech dni spadło około 175 milimetrów opadów. Po drugiej stronie Karkonoszy, w Czechach, było jeszcze bardziej. Część wody, która spadła z gór, przedostała się do Polski, wyrządzając największe szkody. W Czechach dotyczy to również kukurydzy i rzepaku, które często były niszczone przez wodę. Czeska organizacja plantatorów ziemniaków CBS obawia się o pozostałe plony, które można uznać za utracone. Szczęśliwym trafem okazało się, że trzy czwarte ziemniaków na terenach zalewowych wokół Łaby zostało już oczyszczonych, gdy zaczęło padać. Na wyżynach nadal trzeba było zebrać 75% plonów. Organizacja nie ma jeszcze informacji o szkodach.
Zbiornik
Na dalekim południowym zachodzie Polski zbiornik Racibórz Dolny oszczędził rolnikom i mieszkańcom wielu nieszczęść. Do poważnych powodzi doszło także w 1997 r., zalewając miasto Wrocław. Aby temu zapobiec, w 2020 roku wybudowano zbiornik, który będzie przechwytywał wodę przepływającą przez Odrę. Zbiornik, właściwie polder zalany podczas przypływu, może zgromadzić od 185 do 320 milionów metrów sześciennych wody i wydobyć z Odry 1.300 metrów sześciennych na sekundę.
Holenderski rolnik Hessel Appel prowadzi gospodarstwo rolne na południe od Wrocławia. Nie mógł skorzystać ze zbiornika. „W cztery dni spadło 175 milimetrów. Działki jeszcze sobie z tym poradziły, ale kiedy woda z gór spłynęła tu rzekami, to była tragedia” – mówi. „W odległości 30 kilometrów spadło 300 milimetrów deszczu, co było katastrofalne. Miejscami poziom wody sięgał 2,5 metra”. Appel szacuje, że na nisko położonych działkach utracono 50 hektarów rzepaku i 50 hektarów kukurydzy na ziarno. „Na początku kukurydza jeszcze stała, ale teraz rośliny się przewracają”.
Erozja problemem
Rolnikowi rolnemu nie zdarzają się podtopienia na wyższych działkach. Szczególnym problemem jest tutaj erozja. „Wąwozy o głębokości do 30 centymetrów i szerokości 100 centymetrów zostały wrzucone w ziemię”. Rzepak wysiany pod koniec sierpnia miał już około pięciu centymetrów wysokości. „Teraz żółknie i obumiera, więc wiosną przyszłego roku zostanie zasiane zbożem ozimym lub kukurydzą” – wyjaśnia. Musi jeszcze uzbroić się w cierpliwość, aby móc siać, teraz jest zdecydowanie za mokro. „W tym tygodniu ponownie można spodziewać się opadów deszczu, ale na szczęście nie tak intensywnych jak w zeszłym tygodniu”.
Pomimo rozległych zniszczeń rolnik pochodzący z Zelandii uważa się za szczęśliwca w porównaniu do swoich kolegów. „Moje dwie firmy są zlokalizowane stosunkowo wysoko. Koledzy mieszkający w dolinie widzieli, jak zalane zostały ich stodoły i silosy magazynowe, przez co zboże i rzepak stały się bezwartościowe. Wsie, które często położone są u podnóża wzgórz, również zostały poważnie dotknięte dotknięte, ponieważ rzeki zostały zniszczone”.
Podaż stoi w miejscu
Właśnie rozpoczęły się zbiory kukurydzy na ziarno. Powoduje to problemy związane z powodzią, co jest zauważalne również na rynku w Polsce. W Republice Czeskiej przetwarzanie ziemniaków skrobiowych zostało zmuszone do wstrzymania, ponieważ rolnicy nie mogą zebrać i dostarczyć produktu. Cukrownie na południu Polski, w tym Südzucker i Pfeifer & Langen, mogły kontynuować działalność, jednak zmieniły się harmonogramy dostaw. Ponadto nie ze wszystkich działek udało się zebrać plony.