Wydawało się, że cena gazu spadła w zeszłym tygodniu, ale ruch TTF wkrótce uległ odwróceniu. W szczególności wiadomość, że Ukraina nie eksportuje gazu z Azerbejdżanu do Unii Europejskiej, spowodowała ponowny wzrost cen. Tymczasem cena energii elektrycznej kształtuje się mniej więcej na tym samym poziomie, co w zeszłym tygodniu.
Po spadku cena gazu ponownie uległa znacznej korekcie. We wtorek 17 września cena gazu wynosiła 35,55 euro za megawatogodzinę. W czwartek 19 września cena gazu spadła do 33,08 euro. W poniedziałek 23 września cena powróciła do 35,25 euro.
Istotną przyczyną spadku cen gazu na początku ubiegłego tygodnia była presja, która pojawiła się na rynku po tym, jak rozeszła się informacja, że Ukraina zawarła umowę z Azerbejdżanem. Wiązałoby się to z dostawami gazu do Unii Europejskiej po wygaśnięciu obowiązującego pięcioletniego kontraktu z Rosją na transport gazu przez ten kraj do UE. Ukraina nie jest przygotowana na przedłużenie umowy ze względu na wojnę. To ostatni rurociąg transportujący gaz przez Rosję do Unii Europejskiej. Jednak w czwartek 19 września okazało się, że poprzednie doniesienia były błędne. Źródło w Ministerstwie Energii Azerbejdżanu wskazało, że nie tylko nie ma porozumienia na stole, ale także nie przeprowadzono znaczących negocjacji.
Co więcej, pod koniec miesiąca spodziewane są chłodniejsze dni. Według niektórych analityków europejskie zużycie może wzrosnąć do około 8 milionów metrów sześciennych dziennie. Tymczasem sytuacja na rynku LNG również pozostaje ekscytująca. Analitycy wskazują, że zupełnie nie jest jasne, w jakim kierunku będzie podążał rynek LNG tej zimy. Na rynku azjatyckim wyraźnie widać ruch spadkowy, choć ceny nadal są wysokie. W czwartek 19 września cena przez krótki czas znajdowała się na najniższym poziomie od początku sierpnia. Tego dnia cena LNG wynosiła 12,83 euro za MMBtu. Oznacza to, że cena LNG kształtuje się mniej więcej na poziomie z pozostałej części lata, ale wciąż znacznie wyższa niż ubiegłej zimy.
Norweska podaż się ożywia
Z kolei dostawy z Norwegii okazały się mniej zakłócone niż oczekiwano. W połowie tygodnia dostawy z kraju osiągnęły najniższy poziom od siedmiu tygodni. Podaż spadła z 235,3 mln m166,8 dziennie do 19 mln m219,7 w środku tygodnia. W praktyce zakłócenia okazały się bardzo krótkotrwałe. W czwartek XNUMX września podaż ponownie wzrosła do XNUMX mln metrów sześciennych dziennie.
Cena prądu stabilna
Tymczasem cena prądu jest w miarę stabilna, za wyjątkiem notowań z poniedziałku 23 września. W zeszłym tygodniu cena energii elektrycznej utrzymywała się na stałym poziomie od 80,97 do 69,50 euro za megawatogodzinę. Jednak w poniedziałek 23 września cena znacznie wzrosła do 113,38 euro.
W tym tygodniu ton na rynku energii elektrycznej po raz kolejny nadała w dużej mierze produkcja ze źródeł odnawialnych. Schemat generacji ze źródeł odnawialnych był mniej więcej taki sam, jak w ostatnich tygodniach. W ciągu tygodnia zbiegła się w czasie znaczna produkcja energii słonecznej i wiatrowej, co wywarło znaczną presję na ceny. Jednakże, podobnie jak w poprzednich tygodniach, letnia pogoda spowodowała w weekend spadek produkcji energii wiatrowej, co oznacza, że ceny ledwo spadły pomimo znacznie niższego popytu przemysłowego.
Sytuacja w poniedziałek jest bardzo podobna do sytuacji w zeszłym tygodniu. Podobnie jak w ubiegłym tygodniu jest bezwietrznie, ale słonecznie. Dzięki temu ceny w godzinach pracy biura są stosunkowo niskie. Jednak jest różnica. W tym tygodniu wysokie ceny energii elektrycznej w Niemczech i Danii powodują nieznaczny wzrost cen energii elektrycznej w Holandii, ponieważ Holandia eksportuje znaczne ilości energii elektrycznej do tych krajów. Szczególnie jest to zauważalne wczesnym wieczorem. W tym czasie popyt jest większy, ponieważ wiele osób wraca do domu i włącza urządzenia. Tymczasem podaż energii słonecznej faktycznie spada. W efekcie znacząco wzrasta zapotrzebowanie na gaz do produkcji energii elektrycznej.