Biorąc pod uwagę poziom emocji, dobrze, że Izba Reprezentantów nie rządzi bezpośrednio, ale pośrednio jest inny rząd, który mimo wszystkich swoich niedociągnięć nadal realizuje to zadanie.
W tym tygodniu najważniejsze miejsce spotkań w kraju przez chwilę groziło, że stanie się miejscem publicznego linczu (to znaczy ustnego) posła BBB za to, że powiedział coś relatywizującego na temat poganiacza bydła. Opozycja natychmiast zamieniła go w swego rodzaju „bramę do poganiania bydła”. Inny poseł, który zaapelował do kolegów, aby „nie płakali razem z reporterami PAN”, najwyraźniej powiedział coś mniej poważnego i mógł bez przeszkód dalej gadać.
Hodowla wilków i bydła
Jedna emocja nie jest taka sama jak druga, ale jeśli chodzi o zwierzęta, nie ma już powodu. Jest to wyraźnie widoczne w przypadku wilka. Nawet w doniesieniach o atakach wilków koryguje się prawdę i mówi się na przykład, że przejeżdżane są dzieci, nawet jeśli świadkowie wskazują inaczej.
Dla wielu działaczy na rzecz przyrody to niemal nieokiełznane zwierzę jest stworzeniem nietykalnym, którego broni się ogniem i mieczem. Być może także dlatego, że jest to sprzeczne z hodowlą zwierząt.
Jeszcze mniej nietykalny
Jednakże poganiacz do bydła nie zostanie w najbliższym czasie zakazany, a wilk otrzyma niższy status ochronny, ale tak zdecydowano w Brukseli. Stało się to częściowo na prośbę eurodeputowanego SGP Berta Jana Ruissena, ale nie musiał on ciężko walczyć, aby doprowadzić się do dostosowania. Zdecydowana większość w Parlamencie Europejskim widzi, że trzeba coś zrobić. Następnie Rada Ministrów Europy również głosowała za niższym statusem ochronnym. Komisja Europejska przygotowała się na to już znacznie wcześniej.
Smutna praktyka
Wspomnianym reporterom PAS nie udzielono jeszcze bezpośredniej pomocy, ale to nie wina posła Brometa (który mówił, żeby nie płakać). Obecny rząd wyraźnie wykazuje większe zaangażowanie w pomoc im niż poprzedni. Ciężko pracujemy również nad rozwiązaniem problemu odchodów. Albo lepiej: widać chęć zrobienia tego.
Smutna rzeczywistość jest taka, że dystrybucja bólu – rezygnacja z przestrzeni produkcyjnej – natychmiast kończy się chaotycznym przerzucaniem się interesów. Jest to w swej istocie sektor rolniczy. Kiedy dwa tygodnie temu minister Femke Wiersma ogłosiła swoje plany dotyczące nawozów, spotkała się oczywiście z natychmiastową krytyką, zwłaszcza ze strony intensywnej hodowli zwierząt, ponieważ musiałaby ona poświęcić nieproporcjonalnie duże kwoty.
Chaos w lobby
Minister oczywiście ma skrywaną nadzieję, że plany skupu zainicjowane za jej poprzedniczki Christianne van der Wal przyniosą więcej rezultatów, niż początkowo oczekiwała, i bardzo możliwe, że tak się stanie. Wtedy będzie musiała wykonywać mniej ogólne cięcia i mniej przeglądać. Tymczasem wszelkiego rodzaju interesy rolnicze – razem lub osobno i regularnie przeciwko sobie – lobbują wśród parlamentarzystów, aby mocno skorygowali plany Wiersmy.
Holman szuka wsparcia poza koalicją
Poseł NSC Harm Holman, który wyraźnie nie jest zainteresowany intensywną hodowlą zwierząt, przedstawił nawet poprawkę mającą na celu bezpośrednie dostosowanie prawa (w ten sposób odsuwając ministra na bok) i karanie wszystkich gospodarstw hodowlanych nieposiadających gruntów. Holman wychodzi zatem poza koalicję i szuka wsparcia dla swojej zmiany prawa u opozycji. Są szanse, że BBB tego nie zaakceptuje. Inni parlamentarzyści również zasygnalizowali, że zgłoszą poprawki. Zatem debata z 7 października zapowiada się na polityczne fajerwerki. Oczywiście polityka nie istnieje bez emocji, ale często pokładana jest (daremna) nadzieja, że można wykorzystać coś bardziej kontrolowanego pod wpływem emocji.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.