Między innymi Valentijn Wösten z grupy działania MOB dał z siebie wszystko w tym tygodniu w Izbie Reprezentantów, dzielnie, ale też tu i ówdzie błąkając się z lekką rozpaczą. Został zaproszony do zabrania głosu podczas przesłuchania Stałej Komisji Parlamentarnej ds. LVVN w sprawie dolnej arytmetycznej granicy azotu. Było to jedno ze spotkań przygotowawczych do nadchodzących debat. W naszej sekcji „Głosowanie w sprawie azotu” przedstawiamy własną interpretację debaty na temat azotu i kwestii z nią związanych.
Wösten rozpoczął swoją opowieść tak, jakby był ekologiem, ale ponieważ inni mówcy utrudniali mu sprawę, dał jasno do zrozumienia, że jest tylko prawnikiem i że ostatnie słowo w sprawie wrażliwości przyrody na azot należy naprawdę zwrócić się do ekologów . Cokolwiek powiedział, parlamentarzyści z GroenLinks/PvdA i Partii na rzecz Zwierząt chłonęli każde jego słowo i nieustannie prosili, aby powiedział więcej.
Brygada Azotowa trzyma się z daleka
Trochę zabawnie było to oglądać, a w międzyczasie uświadomić sobie (niezależnie od tego, czy się z nim zgadzasz, czy nie), że Wösten jest o wiele odważniejszy niż naukowa brygada azotowa poprzedniego gabinetu. Klub ten – składający się z holenderskiej Rady Klimatycznej Jana Willema Erismana, jego przyjaciela z Wageningen Wima de Vriesa, który również zapewnia SGP porady naukowe, oraz Leen Hordijk – próbował wszelkich wymówek, aby nie przyjść. Jak już stało się jasne, trwały tygodniowe dyskusje na ten temat. Wreszcie potrzebowali ogólnokrajowej gazety, aby wyrazić obawę, że ich naukowe spostrzeżenia zostaną zniekształcone przez politykę. Tymczasem na rozprawę nie dopuszczono innego biegłego, który chciał w nim uczestniczyć. Zaburzyłoby to równowagę pomiędzy głośnikami. Cóż za skomplikowana gra w muzyczne krzesła, można powiedzieć.
Moc obliczeniowa lub szersze znaczenie
Na szczęście odważyli się inni eksperci w przyszłości, na przykład z RIVM, TNO, New Think Tank i London University College. Opinie w dalszym ciągu były podzielone, ale na szczęście doszło do wyraźnej wymiany argumentów. Jedna grupa wierzy w arytmetyczną dolną granicę depozycji azotu, która oprócz mocy obliczeniowej opiera się również na rzeczywistych pomiarach i względach społecznych. Podczas gdy druga grupa daje komputerowi mniej więcej swobodę, zachęcana przez zasadę ostrożności, która najlepiej ma możliwie najszerszy zasięg.
BBB w zasłonach
Teraz znów jest polityka. Pytanie jednak, czy rzeczywiście decyzja zostanie podjęta w ciągu najbliższych tygodni, bo na stole pojawia się pierwszy gorący kartofel. I to jest dostosowanie przepisów dotyczących nawozu naturalnego. Minister Wiersma zapowiadał to już kilka tygodni temu. W list Starała się jak najlepiej rozłożyć ciężar niezbędnych skurczów (w produkcji nawozu) na Izbę Reprezentantów. Niemal automatycznie wszyscy, których to dotyczyło, chwycili za broń. Jej propozycja będzie zawierała obszary wymagające poprawy. W tym tygodniu Izba również wysłuchała ekspertów na ten temat (innym też nie pozwolono nic powiedzieć), ale to było do tego czasu. Poseł NSC Harm Holman uznał jednak, że konieczne jest wymuszenie radykalnej zmiany prawa w drodze realnej zmiany prawa (nowelizacji), przy wsparciu spoza koalicji. Nie tylko tym sterował Plany Wiersmy są w rozsypce, ale także wypędził za kurtynę koalicyjnego partnera BBB. Ostra interwencja w intensywną hodowlę zwierząt gospodarskich, prowadząca do możliwego przymusowego zabicia zwierząt, jest nie do przyjęcia dla Caroline van der Plas i jej grupy. W ostatnich dniach różne grupy rolnicze, w tym te zajmujące się hodowlą bydła mlecznego i hodowcami bydła mlecznego, próbowały sprowadzić Holmana do rozsądku, ale jak dotąd bezskutecznie.
poseł Kamikaze
Spekuluje się już, że były hodowca bydła z Drenthe z nadwrażliwością na (południowe) odchody świń i drobiu może równie dobrze okazać się parlamentarzystą-kamikaze, który wysadzi się w powietrze gabinetem. Bo jeśli szafka eksploduje, balon NSC opróżni się, Holman nie wróci, ale PVV może stać się jeszcze większy. To jeszcze nie ten czas. Pierwsza odbędzie się w poniedziałek całodniowa debata w sprawie przepisów dotyczących nawozu naturalnego z ministrem Wiersmą, gdzie napięcie powoli narasta.
Parlamentarne grillowanie
Naciskanie i ciągnięcie za kulisami nie jest czymś, co ma miejsce tylko w Hadze, to część polityki. Mogą coś z tym zrobić także w Komisji Europejskiej i Parlamencie Europejskim. Po tym, jak Ursula von der Leyen przedstawiła nowy wybór na współkomisarzy, tam również rozpoczęła się walka za kulisami. Jeszcze nie o kwestię, kto mógłby „przeczekać” przyszłych komisarzy, jak to się nazywa, ale o procedurę grillowania. Walka toczyła się głównie o to, które komisje parlamentu mogą głosować w sprawie losu komisarzy. Wydaje się, że decyzja została podjęta, co jednak nie ma miejsca, zwłaszcza lewicy w Parlamencie Europejskim: tylko komisja znajdująca się w obszarze kompetencji komisarza może naprawdę wykonywać prawo głosu, osoby z pozostałych komisji są raczej po stronie na uboczu. Wiele osób, które nie mogły się doczekać na przykład obfitego grillowania z nowym komisarzem ds. rolnictwa lub rybołówstwa, wydaje się teraz rozczarowane. Przesłuchania odbędą się dopiero w listopadzie. W międzyczasie wiele może się jeszcze wydarzyć.