Jesienne wakacje zapewniają stosunkowo spokojny tydzień polityczny. Żadnych debat parlamentarnych i prawie żadnych listów od ministrów. Jednak nie jest tu zupełnie cicho. Wspólne organizacje rolnicze, znane jako G7, i mleczarska organizacja patronacka NZO próbują osiągnąć porozumienie w Izbie Reprezentantów przed debatą na temat nawozów, która odbędzie się 7 listopada, w sprawie tego, jak zmieścić się w nowym pułapie nawozów na rok 2025.
Banałem jest stwierdzenie, że jest to wyzwanie: siedem organizacji rolników, które muszą osiągnąć porozumienie między sobą, a następnie ponownie fabryki mleczarskie. Toczy się wiele dyskusji, zwłaszcza na temat hodowli bydła mlecznego i mleczarstwa, ponieważ tam jest najwięcej tarć i największych podziałów.
Najlepiej zająć się nożem samodzielnie
Natomiast w rolnictwie podział ten jest oczywisty. Muszą się z tym pogodzić i spróbować się ze sobą pogodzić, czy nie?
BBB, partia dwóch ministrów w Ministerstwie LVVN, chce za wszelką cenę zapobiec przymusowej redukcji pogłowia. Preferowaną opcją polityczną jest zatem zezwolenie rolnictwu i mleczarni na samodzielne używanie noża. W końcu redukcja jest konieczna.
Nocnik jest gotowy
Według doniesień minister Femke Wiersma dysponuje około 250 milionami euro na wsparcie w ramach podejścia. Hodowla bydła mlecznego i przemysł mleczarski muszą także zebrać 20 milionów euro z własnych środków, aby pomóc tymczasowo (na trzy lata) wycofać z rynku dużą liczbę krów mlecznych. W przypadku odbioru za pośrednictwem NZO lub ZuivelNL może zostać nałożona opłata, jeśli rząd wyrazi na to zgodę.
Pomysł jest taki, aby od wszystkich rolników wykupić najstarsze krowy, łącznie z prawami do fosforanów, i zrekompensować im straty w produkcji. Całkowite koszty wyniosłyby od 6.000 7.000 do XNUMX XNUMX euro na zwierzę. Pozostaje ustalić, czy nie kwalifikuje się to jako pomoc państwa, ale ponieważ można je postrzegać jako środek na rzecz ochrony środowiska, nie stanowiłoby to problemu.
Pozostaje pytanie: czy organizacje mogą dojść do porozumienia w sprawie planu i czy tego chcą? Nie wszyscy mają takie samo zdanie i są też partie, które wolą, żeby minister wyjaśnił, dlaczego i gdzie konieczne jest ograniczanie, słychać to. Jednakże pozostało jeszcze kilka dni i jeśli na pewno nie dojdzie do porozumienia sektorowego, BBB może przynajmniej powiedzieć, że zrobiono wszystko, aby zapobiec wymuszonemu skurczowi.
Przedsiębiorstwa aktywnie lobbują również na rzecz dalszego złagodzenia szkód spowodowanych skurczem, w szczególności poprzez majsterkowanie przy szeregu czynników obliczeniowych. Coś takiego można by wytłumaczyć naukowo i niekoniecznie spotkałoby się to z sprzeciwem w Brukseli. Zmniejsza także opór w branży i kosztuje mniej pieniędzy. Minister i jej urzędnicy muszą jednak nadal pracować w tym kierunku.
W Brukseli nie ma jeszcze żadnych spraw do załatwienia
W międzyczasie Wiersma i sekretarz stanu Jean Rummenie utrzymują kontakt z Komisją Europejską. Obaj kilkakrotnie podróżowali do Brukseli, ale nie mogą jeszcze prowadzić zbyt wielu rzeczywistych interesów, ale mogą stworzyć zrozumienie wśród kolegów ministrów z innych krajów i być może wśród urzędników służby cywilnej. Reszta to głównie kwestia oczekiwania na powołanie nowej Komisji Europejskiej. W rzeczywistości stara komisja odchodzi.