Czy będzie to Trump czy Harris? Nie tylko Amerykę fascynuje to pytanie. Decydującym czynnikiem mogą być wyborcy z obszarów wiejskich, który z pewnością nie zostanie pominięty przez kandydatów na prezydenta. Generalnie bardziej konserwatywna ludność wiejska jest tradycyjnie bardziej przychylna Republikanom. Jednak dwie główne organizacje hodowców są zaniepokojone planami gospodarczymi Trumpa.
Ochrona rynku i cła importowe były ważnym tematem kampanii wyborczej w USA. Szczególnie Chiny biorą na siebie ciężar Trumpa. Chce cła w wysokości 60% na towary z Chin i co najmniej 10% na towary z innych krajów. Kraje handlujące z Ameryką nie pozwolą na to i wymyślą środki zaradcze. Według ekonomistów czai się nowa, trudniejsza wojna handlowa niż w latach 2018 i 2019 (pierwsza kadencja Trumpa). Amerykański rolnik może za to zapłacić, ostrzegają Amerykańskie Stowarzyszenie Plantatorów Kukurydzy (NCGA) i Stowarzyszenie Sektora Sojowego (ASA).
Obniżka ceny do 10%
ASA i NCGA obliczyły, co oznaczałoby, gdyby Chiny zareagowały, nakładając 60% cło na amerykańską kukurydzę i soję w odpowiedzi na amerykańskie cło importowe. W porównaniu z obecną sytuacją eksport soi z USA do Chin mógłby spaść o ponad 50%, a kukurydzy byłoby eksportowanych o prawie 90%. Nie pozostaje to bez konsekwencji dla cen tych upraw w USA. W przypadku soi grupy interesu spodziewają się spadku o 1 dolara za buszel (soja kosztuje obecnie około 10 dolarów za buszel). To duży cios dla amerykańskich rolników, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat doświadczyli największego spadku dochodów od lat 7. XX wieku. Według organizacji gospodarka wiejska traci ponad XNUMX miliardów dolarów rocznie z powodu podatku na samą kukurydzę i soję.

Jednakże Chiny rzeczywiście potrzebują soi i kukurydzy, ale – jak obawiają się związkowcy – zwrócą się w ich sprawie do Ameryki Południowej. Skorzysta na tym szczególnie Brazylia. Na danym obszarze jest miejsce na uprawę, a ze względu na wyższe ceny wynikające z dodatkowego popytu ze strony Chin, plantatorzy również mają zasoby, aby w niego inwestować.
Gdyby Trump rzeczywiście wdrożył wszystkie plany dotyczące podatków importowych, średni podatek wyniósłby 17,7% – obliczyła konserwatywna Fundacja Podatkowa. Jest to najwyższa stawka od 1934 r. Fundacja Podatkowa nawiązuje zatem do ustawy taryfowej Smoota-Hawleya z 1930 r., kiedy to w celu ochrony własnego rynku nałożono również cła importowe. Handel światowy załamał się z powodu środków ochronnych, zaostrzając wielki kryzys lat trzydziestych XX wieku.