Są to historyczne czasy na rynku pasz objętościowych. Z uwagi na ograniczoną dostępność, ceny słomy wkrótce przewyższą ceny siana łąkowego. Zagrożeniem jest to, że dla hodowców zwierząt gospodarskich ściółka stanie się droższa niż dobrej jakości pasza objętościowa. Tymczasem na rynku zboża piwnego trwa okres karnawału...
Różnica między cenami wskaźnikowymi DCA siana łąkowego i słomy (pszenicy i jęczmienia) wynosi zaledwie 5 euro za tonę. Ceny słomy wzrosły w ubiegłym tygodniu do 185 euro za tonę, podczas gdy cena siana łąkowego spadła do 190 euro za tonę tydzień wcześniej. W tym tygodniu ceny pozostają niezmienione.
Jednakże osoby z branży uważają, że ceny słomy nie osiągnęły jeszcze swojego maksymalnego poziomu. Istnieje możliwość, że w nadchodzących miesiącach ceny będą nadal rosły w kierunku 200 euro za tonę, a może nawet wyżej. W każdym razie wydaje się, że to tylko kwestia czasu, zanim cena słomy przewyższy cenę siana łąkowego, ponieważ zwykle jest jej więcej niż wystarczająca podaż. Tak naprawdę rynek ten rzeczywiście jest pod pewną presją. W 2018 roku słoma przez krótki czas była równie droga jak siano łąkowe, ale w kolejnych latach utrzymywała się duża różnica cenowa, którą można logicznie wyjaśnić.
Większa gotowość do dostarczenia teraz niż później
Podaż słomy jest i pozostaje bardzo ograniczona, choć na razie jest to maskowane faktem, że francuscy rolnicy zajmujący się uprawą roli chcą dostarczać ją właśnie o tej porze roku. Tym bardziej, że ceny, jakie można za nie uzyskać, są historycznie wyjątkowo korzystne. Jeden z handlowców ostrzega, że gotowość do dostaw prawdopodobnie ulegnie zmianie, gdy wkrótce wznowią się prace terenowe. Wówczas rolnicy (francuscy) zajmujący się uprawą roli mają inne priorytety niż załadunek słomy. Często chcą, aby szopy były puste wcześniej. Zanim we Francji w lipcu rozpoczną się kolejne zbiory zbóż, pozostało jeszcze kilka miesięcy do przezwyciężenia, w trakcie których ceny słomy mogą jeszcze wzrosnąć. Dewizą handlowców jest zatem nie czekanie na zgromadzenie zapasów słomy, nawet jeśli nie chcą narażać hodowców zwierząt gospodarskich na wyższe koszty. W końcu słoma jest już dziś wystarczająco droga, przynajmniej tak się uważa.
Istnieje możliwość importu słomy z Hiszpanii, ale jest to bardzo kosztowne przedsięwzięcie ze względu na duże odległości transportowe. Bliżej domu, w Niemczech, słomę również trudno znaleźć. Zdarza się nawet, że niemieccy hodowcy bydła z regionów przygranicznych dokonują zakupów na rynku holenderskim, co w innych latach zdarzało się sporadycznie.
Brak ruchu w kukurydzy kiszonkowej
Rynek kukurydzy kiszonkowej jest wyraźnie mniej ekscytujący. Cena w tym tygodniu pozostaje na niezmienionym poziomie 90 euro za tonę, co jest kwotą nieznacznie wyższą od średniej długoterminowej. Plon kukurydzy na kiszonkę w Holandii w ubiegłym roku był najniższy od co najmniej 2010, nie jest obecnie czynnikiem podnoszącym ceny. Być może stanie się to problemem w dalszej części sezonu, gdy płyty postojowe znów staną się bardziej widoczne.
Stabilne ceny zbóż browarnianych
Ceny młóta browarnianego również są stabilne i wynoszą 3,75 euro za procent suchej masy. W północnej Holandii ceny są nieco wyższe ze względu na odległości potrzebne do transportu. Sprzedaż jest nieco spokojniejsza niż kilka miesięcy temu, ale podaż (jeszcze) nie powoduje spadku cen. Być może stanie się to, gdy browary zwiększą produkcję na karnawał. Na chwilę obecną nie ma to jeszcze miejsca. Historycznie rzecz biorąc, ceny często spadają wiosną, co potwierdzają również długoterminowe zmiany na rynku.
Fakt, że w Holandii spożywa się mniej piwa (a co za tym idzie, produkuje się mniej piwa) nie ma wpływu na codzienny rynek. Jednocześnie zmniejszająca się populacja zwierząt gospodarskich oznacza, że jest mniej zwierząt do wykarmienia.
Kliknij tutaj aby zobaczyć ceny paszy objętościowej w Bazie Danych.