Piet Hilarides objął stanowisko dyrektora generalnego Agrifirm w grudniu ubiegłego roku. Może to być idealny moment, biorąc pod uwagę, że spółdzielnia znajduje się w trudnej sytuacji i wyniki mogą się jedynie poprawić. Nie ma jednak czegoś takiego jak cicha praca. W pierwszych kilku tygodniach Hilarides musiał podjąć decyzję, czy pozostać członkiem stowarzyszenia handlowego Nevedi. Postanowił zostać, ponieważ...
Agrifirm wpadł dziś na pomysł rozczarowujące wyniki roczne ze stratą netto w wysokości 23,6 mln euro. Wolumen sprzedaży ponownie gwałtownie spadł. Aby odwrócić sytuację, nowo mianowany dyrektor generalny pracuje nad nową strategią, która zostanie opublikowana w czerwcu. Już teraz ujawnia, że nie można unikać drastycznych wyborów. „Pierwsze miesiące tego roku były lepsze niż w ubiegłym roku, ale na pewno jeszcze nie jest wystarczająco dobrze”.
| Kim jest Piet Hilarides? |
| Hilarides (60) pracował w firmie FrieslandCampina przez 23 lata. Zajmował różne stanowiska kierownicze w gigancie mleczarskim. Potem wyjechał za granicę. Ostatnio pełnił funkcję dyrektora generalnego notowanej na giełdzie spółki mleczarskiej Baladna w Katarze. Odszedł stąd na początku 2023 roku. Od grudnia ubiegłego roku został mianowany CEO Agrifirm na czteroletnią kadencję. |
Pracujesz już kilka miesięcy, jakie jest Twoje pierwsze wrażenie?
„Agrifirm to świetna firma, działająca w sercu holenderskiego sektora rolniczego, a także aktywna globalnie. Rola w łańcuchu wartości jest bardzo różna od moich poprzednich stanowisk. W pierwszych miesiącach starałem się głównie dobrze poznać ludzi wewnętrznie i zrozumieć firmę. Byłem pod wrażeniem naszej wiedzy i doświadczenia, Agrifirm to firma z możliwościami”.
Jednak w 2024 r. ponownie odnotowano stratę. Jakie zadanie otrzymałeś od rady członków?
„Nie możemy owijać w bawełnę: nasze wyniki są wręcz rozczarowujące. Rzeczy muszą i mogą być lepsze. Moim zadaniem jest opracowanie strategii na przyszłość, zarówno w kraju, jak i za granicą. W Holandii warunki rynkowe są trudne, ponieważ wielu hodowców bydła zaprzestaje swojej działalności. Ponadto pojawia się pytanie, w jaki sposób będziemy kontynuować współpracę z naszymi zagranicznymi firmami, aby znów stać się tam rentownymi. W czerwcu przedstawimy nową strategię. Nie chcę jeszcze wchodzić w szczegóły, ale pozwólcie, że ujmę to w ten sposób: „Musimy być bardziej czujni i chcemy odzyskać utracony udział w rynku”. Nawiasem mówiąc, już dokonaliśmy znaczących cięć kosztów, a odzyskiwanie rozpoczęło się. Pomimo wyzwań minionego roku patrzymy w przyszłość z ufnością”.
Inwestycje zagraniczne są przedmiotem dyskusji od lat, ponieważ często kosztują więcej, niż przynoszą. W 2024 r. konieczne było umorzenie 27 mln euro. Gdzie jest ból?
„Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że jest to miara księgowa. Oczekiwane przyszłe zyski są niższe od wartości księgowej i wtedy trzeba dokonać odpisu. Ból odczuwają głównie Belgia, Polska i Brazylia. W Belgii okoliczności związane ze zmniejszającą się liczbą zwierząt są porównywalne z Holandią, a zatem stanowią wyzwanie. Nawiasem mówiąc, nie chcę tak bardzo obwiniać rynku, szukamy go w sobie. W Polsce w ostatnich latach odnotowaliśmy znaczny spadek naszego udziału w rynku, ale w ostatnich miesiącach nastąpiła tu poprawa wolumenu”.
Twój poprzednik powiedział: ostatni rok że Agrifirm nie powinien bać się podejmować radykalnych decyzji, np. wyjścia z Belgii, gdzie marże są pod presją. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
„Nie boimy się radykalnych wyborów. Czasami jesteśmy małą firmą w dużym kraju i wtedy odejście może być opcją. Będziemy dalej rozważać opcje strategiczne w nadchodzących miesiącach w naszym zespole zarządzającym. Jak powiedziałem, wkrótce przedstawimy nową strategię i wtedy będę mógł ujawnić więcej szczegółów”.
Czy nowa strategia uwzględnia również przejęcia?
„Akwizycje wpisują się w to, ale nie zawsze są świętym Graalem. Najpierw musimy się upewnić, że firma znajdzie się na spokojniejszych wodach. Najważniejsze na razie jest opanowanie kosztów i odzyskanie udziału w rynku. Polegamy na własnej sile. Nasza obsługa terenowa jest wysokiej jakości, aby móc zrobić różnicę na rynku”.
Piet Hilarides
Czy możesz podać przykład?
„W Agrifirm często przyglądamy się paszom, ale pozwólcie, że podam przykład roślinny. Wykorzystanie zasobów jest pod presją ze społecznego punktu widzenia, a to wymaga zasobów zastępczych. Naszym ludziom udało się opracować aplikację Phytophthora, która uwzględnia warunki pogodowe na polu. Mniej oprysków prowadzi do lepszych rezultatów. To jest dobre dla rolnika i lepsze dla środowiska. Takie podejście prowadzi do nowych klientów”.
Pytanie brzmi, czy takie podejście sprawdzi się również na holenderskim rynku pasz, który jest obecnie bardzo konkurencyjny.
„To zależy od klienta. Czasami wkraczamy ostro, ale nie skupiamy się wyłącznie na dostarczaniu taniej paszy. Obsługujemy różne typy klientów. Niektórzy chcą być całkowicie odciążeni, inni chcą tworzyć maksymalną wartość dodaną. Istnieje również grupa świadomych kosztów hodowców zwierząt gospodarskich, którzy chcą paszy tak taniej, jak to możliwe. Agrifirm działa w biznesie o niskich marżach. Możesz utrzymać je na plusie tylko wtedy, gdy jesteś optymalnie i wydajnie zorganizowany. Najfajniejszą częścią mojej pracy jest osiągnięcie tego”.
W 2024 roku lokalizacja w Zwolle została zamknięta. Czy na liście jest więcej fabryk?
„Nie w tej chwili. Czasami optymalizacja jest również kwestią wewnętrznych zmian. Ponadto proces zamawiania można również usprawnić. Pytanie brzmi, czy zamawianie przez telefon jest nadal istotne w dzisiejszych czasach, w końcu wszyscy bankujemy cyfrowo”.
W tym tygodniu pojawiła się wiadomość, że Agrifirm na razie nie zamierza uruchamiać żadnych nowych projektów łańcuchowych dotyczących roślin białkowych, takich jak bobik. Czy to również jest przykład działań oszczędnościowych?
„Agrifirm zrealizował wiele projektów zrównoważonego rozwoju w ostatnich latach. Jednak transformacja białkowa nie przebiega tak szybko, jak sądzono 4 lata temu. Pytanie, które sobie zadaliśmy, brzmi, czy te projekty również przyniosą nam zwrot. Często nie ma jeszcze wglądu w tę kwestię, więc nadajemy jej niższy priorytet”.
Pod koniec grudnia Agrifirm ostatecznie zdecydowało się zostać członkiem Nevedi zostać. Formalnie nastąpiło to trzy tygodnie po objęciu przez Pana urzędu. W jakim stopniu była to Twoja decyzja?
„Przede wszystkim była to trudna sprawa, którą musiałem się zająć w pierwszych kilku tygodniach. Po tymczasowym rozwiązaniu umowy nasi ludzie prowadzili intensywne dyskusje z Nevedi. Nie byłem na nich obecny. Zostałem poinformowany wewnętrznie i jako dyrektor generalny postanowiłem pozostać członkiem Agrifirm. Uważam, że my, jako holenderski sektor pasz, potrzebujemy szerokiej reprezentacji i podejścia realizowanego przez niezależną organizację branżową”.