Holenderski przemysł hodowlany może osiągnąć cel redukcji emisji w nadchodzących latach, aż do roku 2035 włącznie, jeśli wykorzysta obecnie znane innowacje i skupi się na najlepszych dostępnych technikach. Co więcej, można tego dokonać nie naruszając liczebności zwierząt. Łączny koszt rozwiązania wyniesie około 8 miliardów euro, ale jest to mniej niż w przypadku wielu innych rozwiązań. Konieczne jest także utworzenie jednolitego frontu wobec rządu.
Ekspert ds. emisji i technolog żywności Wouter de Heij powiedział to na spotkaniu zorganizowanym przez Nitrogen Claim Foundation (SSC). Stwierdził, że tworzy zjednoczony front, choć w bardziej osobistym charakterze, ale równie szczerze. De Heij zauważył, że nie tylko istnieją dostępne rozwiązania, ale że wiele się zmieniło również pod względem możliwości dla rolnictwa. Zwrócił uwagę m.in. na przestrzeń do wykorzystania nowa przestrzeń eksperymentalna które Komisja Europejska oferuje, aby przyspieszyć wdrażanie innowacji (Sandbox). Według niego rolnictwo musi w pełni odpowiedzieć na tę potrzebę. Jest to rozwiązanie sprzeczne z podejściem poprzedniego gabinetu, ale otwiera wiele nowych możliwości. Obiecujące inicjatywy, takie jak system Kopros, często kończą się porażką z powodu wysokich kosztów certyfikacji i biurokratycznych oporów, podczas gdy na przykład w Szwajcarii system ten został zaakceptowany i udowodniono jego skuteczność.
Już dużo zrobiłem
Naukowiec przyznaje, że wyzwaniem jest w szczególności redukcja emisji amoniaku, ale od 2019 r. poczyniono już znaczące kroki. Na przykład przemysł mleczarski zmniejszył emisję o około 13%, oblicza. Ale nie jest to zasługą rządowych programów zakupów. Nie przyniosło to żadnych efektów, a koszty społeczne były wysokie. Według niego inne sektory również mogą osiągnąć wyznaczone cele.
Zwiększający koszty
Zdaniem De Heij sektor rolniczy musi ponieść pewne poświęcenia, ponieważ każdy wzrost zrównoważonego rozwoju niesie za sobą koszty, a społeczeństwo musi w tym pomóc, bo samo na tym korzysta. Radzi rolnikom, aby nie „poddawali się” bez jasności, ale najpierw rozpoczęli od nowa proces uzyskiwania pozwoleń. Rządowe obietnice zorganizowania czegoś w późniejszym terminie zbyt często się nie spełniają.
De Heij uważa, że rolnictwo, a w zasadzie całe społeczeństwo, powinno jak najszybciej zostać uwolnione od systemu Aerius, nad którym obecnie pracuje rząd.
Samodzielny pomiar jest również opcją
Model ten konsekwentnie przedstawia zniekształcony obraz, szczególnie na poziomie lokalnym i regionalnym, a także niedoszacowuje depozycji azotu na lądzie i jego pobierania przez ląd co najmniej dwukrotnie oraz przedstawia nieprawidłowy obraz sytuacji w innych obszarach z powodu braku obserwacji na miejscu. Według De Heija, rządowe obserwacje satelitarne są dokładniejsze i prawdopodobnie tańsze. Radzi również sektorowi rolniczemu, aby dokonał własnych obserwacji. Nie za pomocą czujników w stajni, ale na podstawie rzeczywistych pomiarów, np. mokrego osadu wokół firmy. Sektor może nawet utworzyć własną sieć monitorującą. Według niego może to zrekompensować brak pomiarów ze strony RIVM i innych organów. We wspomnianym instytucie stosunkowo niewiele się mierzy, a więcej modeluje. De Heij: „Wygląda na to, że obserwacje nie liczą się już w RIVM”.
Teoria pokonuje obserwację
Czyniąc to, wpisuje się w ton podobny do tego, jaki prezentował profesor Arthur Petersen, wyrażając zdziwienie faktem, że prawnicy – choć z Rady Stanu – opierają swoje decyzje na czysto prawnych argumentach nadal wyrażam zastrzeżenie w stosunku do arytmetycznego limitu dolnego dla depozycji azotu. Również w tym przypadku teoria zdaje się mieć większe znaczenie niż pomiary.
Rolnictwo ma problem
De Heij nie przybył, aby oczyścić rolnictwo z zarzutów, ponieważ hodowla zwierząt rzeczywiście ma problem z emisją, który należy rozwiązać – stwierdza. Jednak w przeciwieństwie do wielu innych uważa, że i ten problem można rozwiązać, choć wymaga to innego podejścia niż dotychczas.
Brak podejścia Stasi
Podobnie jak rząd, De Heij opowiada się za przejściem od polityki depozycyjnej do polityki emisyjnej, ale bez Aeriusa, krytycznych wartości depozycyjnych i innych centralnych systemów monitorowania rolnictwa, a także bez zarządzania celami. W przeciwnym razie, jego zdaniem, powstanie „społeczeństwo Stasi”, które w teorii może ufać całemu społeczeństwu, ale w rzeczywistości nie rolnictwu.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/artikel/10912970/veehouderij-kan-emissies-zelf-wel-de-baas]„Hodowla zwierząt może sama kontrolować emisje”[/url]