Ostatniego dnia przed przerwą świąteczną nowa Izba Reprezentantów pokazała, kto rządzi w Hadze: minister rolnictwa Femke Wiersma czy jej przeciwnicy polityczni. Oczywiście, to ci ostatni, ponieważ posiadają większość. Nawet VVD, ostatni sojusznik w borykającym się z problemami gabinecie Schoofa, porzuciła minister Wiersmę w głosowaniu nad jej planami dotyczącymi nawozów.
Mogła się tego spodziewać, ponieważ z tą partią toczył się już spór o jakość wody. Pytanie brzmi, co teraz zrobi Wiersma. Faktem jest, że większość w Izbie Reprezentantów zagłosowała za wnioskiem posła Unii Chrześcijańskiej, Pietera Grinwisa. Wniosek ten zakłada kontynuację starego, 7. Programu Działań na rzecz Azotanów, przez pewien czas, a dalsze decyzje pozostawione są nowemu gabinetowi.
Przeczytałeś wytyczne? Czy prezes jest obudzony?
Na pierwszy rzut oka może się to wydawać pytaniem bezsensownym, ale czy Grinwis lub któryś z jego współwyborców tekst dyrektywy azotanowej Sprawdzałeś to? Artykuł 3, paragraf 4 stanowi, że nowy program działań musi być przedstawiany co najmniej co cztery lata. To się nie wydarzy. Czy Izba Reprezentantów zwraca się w ten sposób przeciwko Unii Europejskiej? Przewodniczący Izby Reprezentantów Thom van Campen powinien był podnieść rękę i nas ostrzec.
Nie powinno dziwić, jeśli Bruksela wkrótce wszczyna postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego. Co więcej, czy po tym zdarzeniu nadal istnieje szansa na nowe odstępstwo? A może intencją było zepsucie wszystkiego? Oczywiste jest, że gabinet Schoofa był daleki od wzorca jasnych i celowych działań, ale działania Izby Reprezentantów w tym tygodniu również nie sprzyjają sektorowi hodowli zwierząt.
Zwolennicy milczą, są rozproszeni
W rzeczywistości problemy tego sektora narastają. Nie będzie złagodzenia wymogów, a wręcz przeciwnie – zaostrzenia przepisów. Kolejnym czynnikiem jest to, że sam sektor rolniczy nie wysyła jasnych i silnych sygnałów. W kwestii polityki nawozowej szczególnie głośne były głosy Agractie i Holenderskiego Związku Hodowców Mleka (NMV), a także indywidualnych ekspertów. Największa holenderska organizacja lobbingowa w rolnictwie, LTO Nederland, jest praktycznie nieobecna w debacie publicznej, ale zdaje się również borykać z problemami wewnętrznymi. Jej dyrektor przechodzi do związku CNV, stowarzyszenie sektora mleczarskiego – już praktycznie niewidoczne – wybiera nowego wiceprzewodniczącego po serii nieudanych rekrutacji, a przewodniczący młodzieżówki (NAJK) również odchodzi. Na napiętych spotkaniach w całym kraju, takich jak w Utrechcie w sprawie Programu Obszarów Wiejskich w Utrechcie, grupa lobbingowa również zmaga się ze swoją pozycją. Entuzjazm i inspiracja wydają się odległe.
Producent chipów zapomina o rolnictwie
Wrażenie to pozostaje nawet po przedstawieniu Raport Wennink, autorstwa byłego dyrektora ASML o tym samym nazwisku. Były szef producenta maszyn do mielenia frytek z Veldhoven otrzymał od rządu zlecenie napisania raportu na temat przyszłych możliwości zarobkowych Holandii i pisząc go, praktycznie pominął sektor rolny, mimo że działa w nim również wiele firm produkcyjnych. Każdy, kto myślał, że te firmy i ich organizacje dadzą o sobie znać, będzie rozczarowany.
Umowa z MOB
Firmy milczą, ale też stosują się do przepisów. MOB, organizacja Johana Vollenbroeka, z triumfem ogłosiła w tym tygodniu, że zmusiła kilka dużych firm spożywczych, w tym FrieslandCampina Veghel, a wcześniej Olam w Koog aan de Zaan, do ograniczenia emisji. W zamian za to nastąpiło zakończenie dalszych postępowań sądowych. Komunikat prasowy Uzgodniono to nawet wspólnie z FrieslandCampina i prowincją Brabancja Północna. Redukcja emisji jest sama w sobie w porządku, ale zawieranie porozumień w tej sprawie z grupami aktywistów wydaje się wątpliwe. Wielu hodowców bydła z Geldrii z pewnością przypomni sobie czasy, gdy musieli mierzyć się z Vereniging Milieu Offensief (VMO).
Krucha podstawa
Holenderski sektor spożywczy jest pod coraz większą presją, pomimo ostrzeżeń o strategicznych interesach. W te święta Bożego Narodzenia żywności będzie pod dostatkiem, a dzięki wyjątkowo sprzyjającym warunkom, znaczna jej część będzie nawet całkiem przystępna cenowo. Jednak to osiągnięcie opiera się na kruchych fundamentach. Fundamenty ekonomiczne wielu gospodarstw, które w tym roku tak hojnie produkowały, są często chwiejne. Brak uznania i sprzeciw również ich dręczą. Wielu rolników, właśnie w takiej sytuacji, chciałoby zmiany i doświadczenia, jak oni również mogą osiągnąć zrównoważoną przyszłość. Nierozważne i nieuzasadnione decyzje polityczne nie pomagają.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/artikel/10914926/kamer-negeert-wiersma-vergeet-nitraatrichtlijn]Izba ignoruje Wiersmę, zapomina o dyrektywie azotanowej[/url]
Wszyscy w ograniczonym obszarze publicznym, gdzie problemem są fosforany, zostali ponownie oszukani. To niezwykłe, że biorąc pod uwagę wszystkie dostępne opcje, zawsze wybierają najgorszą lub najgłupszą opcję. Nawet zarządy wodociągów były entuzjastycznie nastawione do zniesienia tego, ponieważ jest to niewytłumaczalne. A politycy nadal uważają, że to najlepsze rozwiązanie. To partacze.
Podżeganie. „Mnóstwo jedzenia w te święta, ale…”. Produkujemy trzy razy więcej, niż jesteśmy w stanie zjeść. Lekarze twierdzą, że powinniśmy jeść mniej produktów zwierzęcych. Azot i fosforany pochodzą od zwierząt, a prawie w ogóle z upraw polowych, ogrodnictwa czy sadownictwa.
Co uprawiasz i jak nawozisz? Wypłukiwanie składników odżywczych kosztuje Cię pieniądze i niszczy środowisko.
jo napisał:Dlaczego ja, jako rolnik zajmujący się rolnictwem, mam problemy z obszarami ograniczonej odpowiedzialności?Podżeganie. „Mnóstwo jedzenia w te święta, ale…”. Produkujemy trzy razy więcej, niż jesteśmy w stanie zjeść. Lekarze twierdzą, że powinniśmy jeść mniej produktów zwierzęcych. Azot i fosforany pochodzą od zwierząt, a prawie w ogóle z upraw polowych, ogrodnictwa czy sadownictwa.
jo napisał:tam nie ma stref NV, więc tutaj po jednej stronie drogi nie mam żadnych ograniczeń, a po drugiej stronie już tak, jak wtedyCo uprawiasz i jak nawozisz? Wypłukiwanie składników odżywczych kosztuje Cię pieniądze i niszczy środowisko.