Podczas debaty generalnej w Izbie Reprezentantów w tym tygodniu okazało się, że podczas zaprzysiężenia nowego gabinetu na początku tego tygodnia nie wyłoniono jeszcze jednego stanowiska: ministra ds. azotu. W gabinecie Rutte-4 od razu było jasne, kto obejmie to stanowisko: Christianne van der Wal. W gabinecie Schoofa zaangażowana była połowa gabinetu, ale nikt nie wiedział dokładnie, kto tak naprawdę rządzi. W gabinecie Jetten premier zadeklarował, że zajmie się tym osobiście.
Można by rzec: Jetten nie chce pozostawiać spraw stosunkowo młodszemu ministrowi, takiemu jak minister rolnictwa Jaimi van Essen, który wydawał się naturalnym kandydatem. Można by też rzec: dobrze, że premier bierze sprawy w swoje ręce, ponieważ stoi ponad interesami różnych stron i musi dokonać szerokiej oceny.
Język pojednawczy
W odniesieniu do sektora rolno-spożywczego należy mieć nadzieję, że nie uwikła się zbytnio w program własnej partii. Parlamentarzyści z różnych partii liczyli na uzyskanie większej jasności w tej sprawie podczas debaty nad oświadczeniem rządu, ale Jetten nie dał się sprowokować. Starał się jednak przemawiać pojednawczo do sektora rolnego.
Otoczenie Trumpa i Jettena nie jest aż tak różne
Rolnictwo, jako sektor o dużym znaczeniu gospodarczym, niestety nie cieszy się w Hadze dużym uznaniem. Świat wielkiego biznesu, korporacji międzynarodowych i „wielkich technologii” jest znacznie bardziej przystępny i bliższy. seksownego Koniec, że tak powiem. Choć te interesy często wiążą się z wieloma obietnicami i niewielkimi trwałymi działaniami. Pod tym względem różnice między otoczeniem, na przykład, prezydenta Trumpa a otoczeniem premiera Holandii są mniej wyraźne, niż się często wydaje.
Ulubieniec ASML
A rozważmy ASML, polityczny projekt-ulubieniec. To rzeczywiście globalna firma, z której można być dumnym, ale jakie korzyści netto przynosi Holandii? W ciągu ostatnich dziesięciu lat otrzymała prawie tyle samo dotacji, co holenderski sektor rolnictwa pierwotnego z Brukseli. Po części dzięki temu firma osiąga doskonałe wyniki. Ale ile z tego pozostaje dla samej Holandii i ilu Holendrów ma pracę? Oto jest pytanie. Ta firma high-tech przyciąga przede wszystkim wielu drogich ekspatów, którzy znikną, gdy bańka ASML w końcu pęknie, tak jak niedawno stało się z Nokią w Finlandii. Wtedy nadejdzie czas restrukturyzacji i odgruzowania.
Trzeźwi Szwedzi
To wspaniale, że firma taka jak ASML prosperuje i miejmy nadzieję, że pomoże Holandii w rozwoju w dłuższej perspektywie. Rolnictwo zapewni jednak znacznie więcej miejsc pracy, produkcję żywności, a być może nawet większe strukturalne i wyższe wpływy z podatków w dłuższej perspektywie.
W kraju takim jak Szwecja kwestie takie jak bezpieczeństwo żywnościowe mają znacznie większe znaczenie przy rozważaniu interesów rolnictwa. Było to wyraźnie widoczne w tym tygodniu w komunikat prasowy giganta mleczarskiego Arla, że fabryka zostanie tam zmodernizowana i rozbudowana. Być może fakt, że w pobliżu mieszka rozgniewany sąsiad, odgrywa większą rolę.
Od miesiąca miodowego do obornika
Minister Rolnictwa Van Essen również musiał spędzić znaczną część tygodnia na oddziale chirurgicznym, ale w międzyczasie udał się na krótki miesiąc miodowy do Ministerstwa Rolnictwa, Przyrody i Jakości Żywności (LVVN): krótkie wprowadzenie do departamentu, kilka wizyt roboczych tu i tam. Jak dotąd, nic nadzwyczajnego.
To jednak nie może trwać długo. Jest dużo pracy do zrobienia, zwłaszcza w kwestii obornika. Niemal natychmiast otrzymał list od Nitrogen Claim Foundation (SSC) z pilną prośbą o wyjaśnienia dotyczące obszarów NV (obszarów zanieczyszczonych substancjami odżywczymi). Były one nadal ważne na mocy wygasłego już odstępstwa, ale ministerstwo nie usunęło ich jeszcze z mapy. Czy to uzasadnione, zastanawia się SSC? Van Essen musi zdecydowanie rozpocząć prace nad nowym Programem Działań na rzecz Azotanów i na przykład zdecydować, co zrobić ze spodziewaną nadprodukcją fosforanów.
Wahanie i zmęczenie
Kilka grup rzeczniczych już dostrzega narastającą burzę w tej kwestii. Czy minister wkrótce zaproponuje ogólne interwencje, ograniczenia dla poszczególnych obszarów i czy można coś zrobić, aby nimi pokierować? Sektor nie wykazuje pilnej potrzeby przedstawiania własnych pomysłów. A może po prostu nie mogą się w tej kwestii porozumieć. Utrzymanie wspólnego stanowiska pozostaje trudne. Co więcej, partia taka jak NAJK (Holenderskie Stowarzyszenie Młodzieży) wydaje się chcieć całkowicie wycofać się z konsultacji. Czy organizacja ma dość rzecznictwa? Czy poradzi sobie bez młodych rolników?
Gra w tajne interesy
Sprawa dotycząca nieruchomości gruntowych również wymaga sfinalizowania. Chociaż NAJK odegrała w tym znaczącą rolę, opinia publiczna nie miała o tym wiedzieć, o czym świadczą protokoły przesłane autorowi niniejszego tekstu. NAJK zmówiła się z byłym posłem Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Harmem Holmanem, podczas prac nad jego projektem ustawy, ale uczyniła to w ścisłej tajemnicy. Była to działalność rzecznicza, o której nie wiedzieli nawet zwykli posłowie.
Gorączka półkowa produktów
Faktem jest oczywiście, że część działań rzeczniczych będzie prowadzona inaczej w niedalekiej przyszłości. Teraz, gdy rząd chce przywrócić rady produktowe, część działań rzeczniczych może odbywać się za ich pośrednictwem. Organizacje rolnicze będą mogły wówczas samodzielnie opracować niektóre przepisy. Ta zmiana będzie miała znaczący wpływ. Nie wszyscy członkowie rady rolniczej byli na to przygotowani. Nawet organizacja ZuivelNL była zaskoczona. Stwierdziła na niedawnym spotkaniu noworocznym, że rada produktowa nie jest potrzebna. To zaskoczyło innych i jest obecnie przedmiotem ożywionej debaty. Wykorzystanie szans, jakie stwarzają politycy, i ponowne ustanowienie własnych zasad – kto by tego nie chciał?
Droga do Brukseli
Pojawienie się nowego gabinetu wywołało wiele dyskusji. Pojawiają się głównie obawy, ale być może w niektórych obszarach sytuacja ulegnie poprawie. Miejmy nadzieję, że Van Essen będzie utrzymywał lepsze kontakty z Komisją Europejską niż jego poprzednik, Wiersma. nowy element WOO Okazuje się, że rzadko odwiedzała Brukselę, aby omawiać ważne kwestie, takie jak nawozy, odstępstwa i inne. Jej urzędnicy i sekretarz stanu Jean Rummenie wykonali tę pracę, co daje inne wrażenie. Sekretarz stanu jednak robił, co mógł, angażując się również w dokumentację minister i przedstawiając kreatywne propozycje.
Niestety, komisarz ds. środowiska Roswall nie była pod wrażeniem. Okazała się biurokratką, która woli wciskać wszystkie państwa członkowskie w ten sam schemat. Niestety, to pasuje do wizerunku przeciętnego komisarza europejskiego. Choć zazwyczaj są to byli politycy, w praktyce często działają jak superbiurokraci.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.