Ceny gazu i ropy naftowej, a w ślad za nimi ceny oleju napędowego, gwałtownie wzrosły po ataku USA i Izraela na Iran oraz reakcji tego kraju. Iran zaatakował infrastrukturę naftowo-gazową: Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa około jednej piątej światowego handlu ropą i gazem. Ataki dronów wymierzone były również w największą rafinerię ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej oraz gazownię i elektrownię w Katarze. Kraj wstrzymał eksport LNG. Cena gazu wzrosła o prawie połowę.
Ceny ropy naftowej na krótko przekroczyły 82 dolary za baryłkę dziś rano (poniedziałek, 2 marca), po czym ponownie spadły. Różnica między maksimum a minimum wyniosła prawie 5 dolarów. W chwili pisania tego tekstu cena wynosi 79,12 dolara. Stanowi to wzrost o prawie 9% w porównaniu z ceną zamknięcia z minionego piątku, 27 lutego (72,87 dolara za baryłkę).
Katar wstrzymuje eksport LNG
Ceny gazu gwałtownie wzrosły. Przed weekendem na rynku kontraktów terminowych TTF cena wynosiła 31,96 euro za MWh. W chwili pisania tego tekstu wynosiła ona 46,26 euro za MWh, co oznacza wzrost o prawie 45%.
Według Amerykańskiej Agencji Energii, około jedna piąta światowego handlu skroplonym gazem ziemnym (głównie z Kataru) przechodzi przez Cieśninę Ormuz. Transport ten trafia głównie do Azji. Katar ogłosił dziś, że tymczasowo wstrzyma produkcję LNG po atakach irańskich dronów na zakład produkcji gazu i elektrownię.
Tymczasem poziom zapełnienia holenderskich rezerw gazu jest niski. Ponieważ gaz był tani, a uczestnicy rynku nie spodziewali się zysku, rezerwy są obecnie zapełnione zaledwie w 10,6%, według danych Gas Infrastructure Europe.
Potrzebujesz strategicznego magazynu?
Kilka tygodni temu instytut badawczy TNO postawił pytanie, czy Holandia nie pozostawia bezpieczeństwa dostaw w rękach rynku. „Teraz, gdy Iran zamyka Cieśninę Ormuz, 2 miliardy metrów sześciennych gazu tygodniowo lub 110 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie może zostać zablokowanych na dłuższy czas” – napisał na LinkedIn Rene Peters, dyrektor ds. technologii gazowych w TNO. „Początkowo dotknie to przede wszystkim Azję, dokąd trafia większość LNG z Bliskiego Wschodu. Pośrednio doprowadzi to jednak do zmian na rynku i wzrostu cen, które dotkną również Europę. Właśnie rozpoczyna się sezon napełniania magazynów gazu. Może nadszedł czas, aby ponownie rozważyć odporność naszych dostaw gazu i potrzebę strategicznych magazynów?”