Kiedy Jan Bakker został skazany w 2021 roku za oszustwo związane z nawozem naturalnym, ani przez chwilę nie zwątpił w niewinność swoją ani swoich pracowników. „Przestrzeganie prawa i dochodzenie sprawiedliwości to dwie różne rzeczy”. Pięć lat później Sąd Apelacyjny oddalił praktycznie wszystkie oskarżenia.
Bakker postrzega uniewinnienie jako długo oczekiwaną sprawiedliwość, ale także jako sygnał dla sektora. „Handel nawozem naturalnym często spotyka się z krytyką ze strony rządu i opinii publicznej”. Wraz z córką Angelą wspomina sprawę, która wywarła ogromny wpływ.
przedstawiani jako przestępcy
Wszystko zaczęło się w czerwcu 2019 roku, kiedy co najmniej pięćdziesięciu policjantów wkroczyło na teren firmy Bakker. Przeszukano zarówno biuro, jak i dom, ale nikomu nie pozwolono wejść ani wyjść z posesji. Bakker i trzech pracowników zostali tymczasowo zatrzymani. „Traktowali nas jak poważnych przestępców” – wspomina Angela. „Jakby było tam laboratorium narkotykowe albo ktoś został zamordowany”. Miało to również znaczący wpływ na firmę. „Nasi kierowcy musieli tylko wejść do kawiarni dla kierowców ciężarówek i od razu zostali skonfrontowani ze sprawą”.
Prokuratura podejrzewała Bakkera i jego pracowników o oszustwo związane z transportem obornika w latach 2014-2019. W 2021 roku doprowadziło to do skazania, między innymi, za fałszowanie dokumentów przewozowych. Bakker został skazany na 180 godzin prac społecznych i karę trzech miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Ukarano również pracowników i firmę transportową.
110% zanurzenia w obudowie
W postępowaniu apelacyjnym, którego orzeczenie zapadło w marcu, Sąd Apelacyjny doszedł do odmiennego wniosku. Praktycznie wszystkie zarzuty zostały oddalone. Według Bakkera, różnica w stosunku do Sądu Okręgowego polega przede wszystkim na ocenie merytorycznej. „Sąd Apelacyjny rzeczywiście zbadał praktykę. Nie w 100%, ale w 110%”.
Kluczowy punkt w sprawie dotyczył rejestracji kodów obornika. Według Prokuratury, dokumenty przewozowe zostały rzekomo wypełnione nieprawidłowo. Bakker argumentuje, że praktyka działa inaczej. „Na liście przewozowym obornika jest miejsce na cztery kody. W przypadku gnojowicy rejestruje się kod głównego składnika. Tak działa sektor”. W praktyce ładunek może składać się z wielu rodzajów obornika, czasami więcej niż mieści się w formularzu. Według sądu nie stanowi to oszustwa, podobnie jak w przypadku używania wielu pism odręcznych w dokumentach. Nawiasem mówiąc, system został od tego czasu zdigitalizowany.
Johna Bakkera
Podczas apelacji przesłuchano również świadków, w tym przedstawicieli stowarzyszeń branżowych. Według Bakkera, świadczyło to o tym, że jego metoda pracy nie odbiegała od powszechnych praktyk w tym sektorze. Dlatego też postrzega wyrok szerzej, niż tylko w swojej sprawie. „Wiele osób uważa, że handel nawozem to sektor oszustw, na którym zarabia się duże pieniądze. Robimy jednak wszystko, co w naszej mocy, aby rejestrować się prawidłowo i działać zgodnie z przepisami”.
Bakker nie został uniewinniony w marcu za dostarczanie wody cebulowej na farmę bydła bez zezwolenia. Kara grzywny w zawieszeniu w wysokości 1.000 euro nadal obowiązuje. Według Bakkera, wyrok ten nie został zaskarżony, a sytuacja jest bardziej złożona. „Gdyby krowy piły wodę, nie byłoby problemu. W rzeczywistości woda trafiała do gnojowni, ale to było niedozwolone”.
Na szczęście mam trochę tłuszczu na kościach.
Wyrok przynosi spokój, choć według Bakkera nie było to przesądzone. „Ten wyrok w zawieszeniu wisiał nad nami. Księgowanie nawozu jest skomplikowane i łatwo o błąd, zwłaszcza w firmie naszej wielkości”. Wyraża wdzięczność klientom, którzy nadal go wspierają. Pracownicy również pozostali mu lojalni. „Mimo wszystko, nasza firma nadal rosną, również w handlu nawozem.
Wpływ tej sprawy był znaczący, nie tylko emocjonalny, ale i finansowy. Bakker szacuje straty na 6–7 milionów euro, częściowo z powodu kosztów sądowych i wyższych kosztów finansowania. „W przypadku skazania natychmiast trafia się pod specjalny zarząd banku”. Utracono również kontrakty, zwłaszcza w przetargach rządowych. Dzierżawa gruntów od Centralnej Agencji Nieruchomości Rządowych nie była już możliwa po skazaniu, ale hektary zostały częściowo zwrócone zarządowi.
Dla Bakkera sprawa jest w dużej mierze zamknięta po orzeczeniu Sądu Apelacyjnego, ale jej skutki pozostają odczuwalne. „Na szczęście mamy pewne rezerwy, aby to zaabsorbować. Ale taka sprawa może również łatwo oznaczać koniec firmy”.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/artikel/10915980/jan-bakker-na-vrijspraak-dit-voelt-als-gerechtigheid]Jan Bakker po uniewinnieniu: „To przypomina sprawiedliwość”[/url]
Miły i szczery wywiad; pokazuje tylko, że rząd jest twoim największym wrogiem w obecnej sytuacji gospodarczej.To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/artikel/10915980/jan-bakker-na-vrijspraak-dit-voelt-als-gerechtigheid]Jan Bakker po uniewinnieniu: „To przypomina sprawiedliwość”[/url]
Kiedyś słyszałem w telewizji, jak profesor administracji publicznej powiedział, że są dwie rzeczy, których nigdy nie należy robić w życiu. A mianowicie: sikanie pod wiatr i wnoszenie pozwów przeciwko rządowi, bo zawsze się na tym traci. Rząd wszczyna przeciwko tobie pozew z twoich pieniędzy (podatkowych). Mogą to robić strasznie długo.
Jan Bakker uważa, że sprawa jest już zamknięta. To pobożne życzenie. Zespoły nadzorujące organy podatkowe i prokuratura będą kontynuować szczegółowe śledztwo przeciwko niemu osobiście i jego firmie przez kolejne lata.