Bayer CropScience

Dostarczone przez Bayer CropScience

Pełne ręce roboty przy konserwacji dziesięciu pojazdów samojezdnych

13 kwietnia 2026

Jak wygląda przyszłość ochrony upraw? I jak inwestować w tę przyszłość? Jeśli jest firma, która powinna znać odpowiedź na to pytanie, to jest nią Timmermans Agri-Service z Limburgii w Ameryce. Z nie mniej niż dziesięcioma opryskiwaczami samojezdnymi, firma jest jednym z największych „opiekunów upraw” w Holandii.

Mimo to Harm Timmermans uważa, że ​​patrzenie w przyszłość jest szczególnie trudne. „Obecnie istnieje tak wiele niepewnych czynników. Zwłaszcza w obszarze polityki i regulacji; trudno mi dostrzec tu wspólny mianownik. Co więcej, rentowność rolników i ogrodników jest coraz bardziej zagrożona. To utrudnia inwestycje i innowacje, również dla nas. W tej chwili nie wybiegamy myślami dalej niż na rok. Staramy się utrzymać sprawność naszych maszyn. Po prostu nie ma teraz miejsca na dalszą zrównoważoność ani na nowe technologie”.

W Timmermans Agri-Service w Ameryce (Limburg) miesiące zimowe są w dużej mierze poświęcone konserwacji maszyn. Najważniejszym zadaniem jest inspekcja dziesięciu samojezdnych maszyn Agrifac. Na zdjęciu René Gerrits (po lewej) i Jarno Timmermans zdejmują koła, aby sprawdzić hamulce bębnowe i w razie potrzeby wymienić części. Jednocześnie wymieniany jest również olej w przekładni głównej. Na późniejszym etapie belki opryskiwacza zostaną zdemontowane z maszyn, a wszystkie łożyska zostaną wymienione profilaktycznie.

„Z natury jestem optymistą i zawsze dostrzegam możliwości. Ale teraz spotykasz kogoś, kto jest nieco mniej optymistycznie nastawiony” – mówi Timmermans na samym początku rozmowy. I od razu zadaje kilka palących pytań: „Czego chcemy dla rolnictwa i ogrodnictwa w Holandii? Czy możemy tu nadal rosnąć? Czy naprawdę chcemy, żeby rolnicy i ogrodnicy przetrwali? Jeśli tak, polityka będzie musiała się radykalnie zmienić. Jak? To nawet nie ma dla mnie aż tak dużego znaczenia. Dopóki będzie jasność i perspektywa. Zwłaszcza w dziedzinie ochrony upraw. Jasny kurs, wspólny mianownik. Teraz panuje głównie zniechęcenie i stagnacja. To najgorsze, co może być”.

Jako przykład podaje uprawę sałaty, której znaczna część zostanie przeniesiona do Belgii. „Tam nadal mogą używać produktów w fazie rozmnażania, które nie są dozwolone w Holandii. Sadzonki sałaty pozostają w Belgii przez kilka tygodni, a następnie wracają do Holandii. Podobne działania będą podejmowane również w odniesieniu do innych upraw warzywnych. Czy tego chcemy? Wypędzamy plantatorów z Holandii, a to jest dalekie od zrównoważonego rozwoju. Tak to widzę”.

Harm Timmermans jest właścicielem firmy Timmermans Agri-Service w Ameryce (Limburg). Firma specjalizuje się w ochronie upraw (pielęgnacji) wszystkich popularnych roślin warzywnych i polowych. Firma posiada między innymi dziesięć opryskiwaczy samojezdnych (firmy Agrifac). Timmermans Agri-Service zatrudnia 15 osób.
Staramy się utrzymać sprawność naszych maszyn. Obecnie nie ma miejsca na dalszą zrównoważoność ani nowe technologie.

Dodano dwa nowe pojazdy samobieżne
Chociaż Timmermans waha się nieco przed dużymi inwestycjami, są one jednak kontynuowane. Obecnie preferowane są sprawdzone technologie, które, że tak powiem, „prawie na pewno się zwrócą”. Na przykład w zeszłym sezonie dołączono dwa samojezdne agregaty Agrifac, zwiększając ich liczbę do dziesięciu. „To proste: jesteśmy dostawcą usług pielęgnacji upraw i musimy być gotowi na potrzeby naszych klientów. Dzięki naszym samojezdnym maszynom jesteśmy wysoce wydajni i możemy obsługiwać praktycznie wszystkich rolników i wszystkie uprawy w tym regionie. Co więcej, maszyny te są wszechstronne, nadają się zarówno do ochrony upraw, jak i do różnych form nawożenia. W związku z tym pozostaną one filarem naszej firmy w dającej się przewidzieć przyszłości”.

Timmermans podkreśla, że ​​nowe pojazdy samobieżne są dość podstawowy są wyposażone, to znaczy: bez zaawansowanych technik precyzyjnych. „Dwa lata temu zainwestowaliśmy 125 000 euro w technologię kamer (z dyszami pulsacyjnymi) w jednym z opryskiwaczy. Ale te kamery prawdopodobnie trafią do kosza za dwa, trzy lata, ponieważ będą już wtedy przestarzałe. Co więcej, zauważamy, że nasi klienci obecnie nie są skłonni płacić nic więcej za techniki precyzyjne. Jeśli nie będziemy mogli wliczyć tego kosztu w nasze stawki, to w końcu skończy się to również dla nas”.

Ustawodawstwo nie nadąża za technologią
Timmermans podkreśla, że ​​z pewnością widzi przyszłość dla technik precyzyjnych – w tym opryskiwaczy punktowych – ale obecnie nastawienie do nich nie jest właściwe. „Producenci są gotowi rozwijać się w dziedzinie precyzyjnego opryskiwania i nawożenia, ale przy obecnych cenach ziemniaków, sałaty i porów, między innymi, wstrzymują się z wydatkami. Co więcej, widzę, że przepisy w tym obszarze wciąż pozostają w tyle. Które produkty można, a których nie można opryskiwać nowymi technikami? I jakie są warunki? To jeszcze nie jest jasne”.

Odmiany odporne
Według niego postęp w ochronie upraw pozostaje trudnym i skomplikowanym procesem, nawet poza technikami opryskiwania. „Weźmy na przykład wybór odmian o lepszej odporności na choroby i szkodniki. W praktyce wiąże się to z wieloma problemami. Na przykład odmiany o lepszej odporności na mszycę sałatową (Nasonovia) pojawiają się na rynku, ale często zawodzą na innym poziomie, na przykład w przypadku mączniaka rzekomego. To więc do niczego nie prowadzi. Podobnie jest z Cercospora w burakach cukrowych: możemy być w stanie kontrolować tę chorobę poprzez poprawę odporności, ale z pewnością nie zwalczymy jej w ten sposób. Nie chcę jednak zniechęcać do opracowywania odmian odpornych. Jest to niezbędny element przyszłej ochrony upraw, ale z pewnością nie zastąpi środków syntetycznych, które będziemy wycofywać w nadchodzących latach”.

Jego zdaniem te same problemy dotyczą stosowania biostymulatorów i zielonych (biologicznych) produktów. „Są one absolutnie ważnymi elementami przyszłej ochrony upraw i już teraz intensywnie z nimi pracujemy, ale oferują one znacznie mniej pewności niż środki chemiczne. I właśnie takiej pewności rolnicy chcą teraz oczekiwać, zwłaszcza od usługodawców, którzy często pełnią również rolę doradczą, tak jak my. Musimy być w stanie uzasadnić naszą pracę i nasze stawki. Musi to być zrównoważone rezultatami dla rolnika. Właśnie to staje się coraz bardziej skomplikowane w przypadku produktów i technik, które w praktyce często stanowią uzupełnienie środków chemicznych, ale nie oferują takiej samej mocy i pewności”.

Klasyczny opryskiwacz polowy nadal wiodący
Wracając do technologii: Timmermans spodziewa się, że „klasyczny” opryskiwacz polowy na razie pozostanie dominujący. Dzięki dziesięciu maszynom samojezdnym – wszystkie o szerokości 39 metrów, z których osiem ma belki napowietrzne (klasa DRT 97,5%) – można opryskiwać praktycznie wszystkimi zatwierdzonymi środkami, zarówno w uprawach warzywnych, jak i polowych. Również pod względem zrównoważonego rozwoju, maszyny te są technicznie „najlepsze z obecnie dostępnych”, stwierdza.

Choć uważa za niepokojące, że obywatele nie zawsze podzielają ten wniosek, uważa również, że nie należy go lekceważyć. „Jako firma działamy otwarcie i transparentnie w stosunku do otoczenia. Na przykład, staramy się w miarę możliwości unikać oprysków w weekendy, wieczorami i w środy po południu (po szkole dla dzieci). Ponadto nasze plany są udostępniane w trzech grupach WhatsApp dla mieszkańców, gdzie informujemy ich, kiedy przyjedziemy z opryskiwaczem na sąsiednie pole. Prowadziłem również prezentacje dla pracowników miejskich i GGD i zawsze jestem dostępny, aby odpowiedzieć na pytania lub komentarze dotyczące naszej pracy. Zauważyłem, że pomaga to rozwiać obawy, niejasności, a zwłaszcza błędne przekonania. W rezultacie w ostatnich latach mieliśmy mniej problemów z mieszkańcami, którzy nie są w pełni zadowoleni z naszej pracy”.

Podniesiony środkowy palec
Jego zdaniem, fakt, że od czasu do czasu ktoś pokazuje środkowy palec, to coś, co należy puścić płazem. „Bądźmy szczerzy: większość ludzi nie interesuje się tym, jak powstaje nasza żywność i skąd pochodzi. is To dla nich po prostu normalne. Wysiłek, jaki rolnicy i ogrodnicy wkładają w uzyskanie dobrych plonów, jest dla wielu odległym zmartwieniem. A fakt, że te uprawy również muszą być chronione przed chorobami i szkodnikami? Cóż… to wcale nie jest interesujące. Więc niewiele mogę zdziałać przypadkowym środkowym palcem. Przyjdźcie więc z pytaniami lub nawiążcie ze mną rozmowę. Wtedy będę mógł również wyjaśnić, że w nadchodzących latach będziemy korzystać z opryskiwaczy jeszcze częściej. Ponieważ używamy coraz więcej biostymulatorów i środków biologicznych, takich jak ekstrakty z czosnku czy kwasy fulwowe, a te należy stosować znacznie częściej niż środki chemiczne, aby – miejmy nadzieję – uzyskać ten sam rezultat. Bardziej zrównoważona praca oznacza zatem opryskiwanie częściej, a nie rzadziej. Miejmy nadzieję, że w nadchodzących latach ten przekaz będzie bardziej docierał; wśród obywateli, a co ważniejsze, wśród polityków.

Praca z własnym systemem oczyszczania
Aby w jak największym stopniu zapobiegać wypłukiwaniu, spływowi i emisjom z terenu firmy, w 2020 roku firma Timmermans wybudowała własną oczyszczalnię ścieków. Jej podstawą jest zadaszona strefa płukania z wodoszczelną podłogą, gdzie wszystkie maszyny można czyścić wewnątrz i na zewnątrz. Cała woda płucząca (zawierająca pozostałości) jest najpierw gromadzona w dużym zbiorniku.

Zaraz za nim znajduje się separator oleju, który wychwytuje pozostałości oleju. Cały materiał organiczny jest następnie zbierany w sitach, po czym drobne zanieczyszczenia stałe, takie jak cząsteczki piasku, są usuwane przez filtr tkaninowy.

Pozostała woda płucząca trafia do silosu i jest rozcieńczana czystą wodą, co pozwala uzyskać jednorodny produkt. W silosie pH jest regulowane w celu maksymalizacji rozkładu pozostałości. Środki ochrony roślin (pozostałości) są rozkładane na poziomie molekularnym za pomocą ozonu. Przebieg tego procesu jest stale monitorowany i trwa do momentu całkowitego rozłożenia wszystkich zanieczyszczeń.

Ostatnim etapem jest oczyszczanie za pomocą filtra węglowego. Ma to na celu usunięcie wszelkich pozostałości chemikaliów z wody płuczącej. Oczyszczona woda płucząca jest sprawdzana i analizowana. W zależności od wyników, woda płucząca jest odprowadzana do kanalizacji lub ponownie wykorzystywana do operacji opryskowych.

Ten przypadek biznesowy jest zasilany przez:

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się