Po miesiącu pełnym słońca i deszczu, teraz naprawdę czas na podniesienie głów przez ziemniaki. Hodowcy przygotowują się do kolejnego wyzwania po suszy: zwalczania Phytophthora infestans.
Podczas gdy jeden hodowca nie myśli na razie o większym deszczu ani nawadnianiu, drugi wjeżdża rolką z powrotem na pole ziemniaków. Różnice w opadach i typie gleby są ogromne. Ze względu na opady i wyższe temperatury ziemniaki rosną w szybkim tempie, a niektórzy plantatorzy biorą w tym udział Boerenbusiness Wycieczka uprawowa już pracuję nad opryskiem phytophthora.
Tuberizacja rozpoczęła się we Flevoland
Innowatorzy Jacco van Liere z Dronten (Fl) są w pełnym rozwoju i już zajęci są tworzeniem bulw. Jako jeden z pierwszych zasadził swoją działkę objazdową i dlatego jego ziemniaki nadal znajdują się w czołówce. Wykonał już dwukrotnie oprysk przeciwko phytophthora na swojej działce objętej uprawą.
Uzupełnij deszczówkę za pomocą szpuli
Daan Janssen z Escharen w Brabancji otrzymał jak na swój gust zbyt mało opadów i wyciągnął już kilka szpul, aby zastosować 25 milimetrów sztucznego deszczu. Według jego stacji pogodowej na swojej działce objętej uprawą musiał zadowolić się zaledwie 18 milimetrami. Według Janssena ilość opadów różni się w zależności od działki. Dlatego najpierw rozpoczyna nawadnianie na najbardziej suchych poletkach. Już raz spryskał innowatorem phytophthora i raz ją podlał.
René Mesken z Appelscha we Fryzji twierdzi, że zapotrzebowanie na wilgoć na tym etapie rozwoju ziemniaków nie jest jeszcze duże. Spadło 30 milimetrów opadów i nie przejmuje się suszą. Zaczął od oprysków Phytophthora. Poletka uprawne zostały również dwukrotnie opryskane przeciw chwastom, a faktem jest również pierwszy oprysk Phytpohthora.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.