W ostatnich latach uprawa cebuli we wschodniej Holandii znacznie wzrosła. Pojawiło się całkiem sporo nowych plantatorów, szczególnie na glebach piaszczystych i dolinowych w południowo-wschodnim Drenthe i północnym Overijssel, ale także dalej na południe w Achterhoek. Dla tych nowicjuszy były to głównie „dobre lata” z dobrymi cenami (polowymi) i kilkoma poważnymi niepowodzeniami w uprawie.
„Rolnicy udowodnili, że ze wschodnich piasków można wyhodować doskonałą cebulę” – tak doradcy ds. upraw Florian Gommer i Wobbe van der Veen z Agrowin BV podsumowują rozwój w swoim obszarze pracy. Jednocześnie rośnie ich obawa przed chorobami i szkodnikami. Szczególnie zwalczanie nicieni staje się coraz większym wyzwaniem, ale groźnymi przeciwnikami są także muchy cebulowe i fasolowe oraz mączniak rzekomy.
Czy uprawa cebuli we wschodniej Holandii osiągnęła maksimum? Florian Gommer zastanawia się przez chwilę nad pytaniem i mówi: „Myślę, że w moim miejscu pracy będzie kilka dodatkowych procentów. Prawie połowa moich klientów uprawia cebulę na glebach piaszczystych i dolinowych między Emmen a Hardenberg. Zwłaszcza od 2018 r. tutaj nastąpiła znaczna ekspansja – czasami nawet przy rocznym podwojeniu na firmę, wiele z nich zbliża się do maksimum 1 na 8 pod względem płodozmianu, ale nadal spodziewam się pewnej ekspansji”.
W przypadku Wobbe van der Veena, którego obszarem pracy jest Achterhoek, karty są nieco inne. „Wielu rolników zajmujących się uprawą na moim obszarze pracy uprawia na dużą skalę sadzeniaki i ziemniaki konsumpcyjne. Odbywa się to głównie na gruntach dzierżawionych od hodowców bydła. Działalność gospodarcza prawie całkowicie koncentruje się na ziemniakach; sadzeniaki cebuli po prostu się tam nie mieszczą – zarówno w pod względem pracy i czasu zbiorów Dlatego oprócz przystawek jest też kilka przestojów. Niemniej jednak spodziewam się, że uprawa cebuli będzie tutaj nadal powoli rosła.
Kontrola nicieni jest numerem jeden
Zapytani o największe wyzwanie w uprawie cebuli obaj panowie wymieniają kontrolę nicieni. Zdecydowanie najbardziej szkodliwe jest nicienie powodujące uszkodzenia korzeni (P. penetrans), ale także nicienie wolno żyjące (Trichodorus spp.) i nicienie sęków korzeniowych (M. hapla i M. chitwoodi/fallax) czasami powodują znaczne szkody w uprawach, ponieważ Gommer wie. Jego zdaniem zakaz stosowania leku Vydate jedynie utrudni kontrolę nicieni. „Wcześniejsze pobieranie próbek na obecność nicieni było już bardzo ważne, ale znaczenie to będzie jeszcze wzrastać. Trzeba wiedzieć, jak radzą sobie nicienie, w przeciwnym razie naprawdę nie byłoby potrzeby siania cebuli na niektórych poletkach”.
Aby zachować kontrolę nad nicieniami, Gommer spodziewa się, że uprawa nagietków (nagietków) w celu zwalczania nicieni będzie zyskiwać coraz ważniejszą rolę w jego obszarze pracy. W ostatnich latach często wykonywano tę uprawę jako uprawę uzupełniającą po zbiorach zbóż, ale obecnie przewagę zyskuje uprawa solowa. „Przy takiej uprawie solo możesz przegapić cały rok uprawy, ale wynik zwalczania węgorzy Penetrans jest znacznie lepszy niż przy kolejnej uprawie. Dlatego spodziewam się, że w nadchodzących latach coraz więcej pól zmieni kolor na pomarańczowy”.
W Achterhoek problemy z nicieniami nie są jeszcze tak duże, jak w rejonie doliny piasku, ale Van der Veen widzi, że hodowcy coraz częściej muszą sobie z nimi radzić. „Dzięki obowiązkowemu stosowaniu nawozów zielonych na glebach piaszczystych działki są zielone niemal przez cały rok, co bardzo utrudnia redukcję nicieni. Żaden nawóz zielony nie redukuje wszystkich rodzajów nicieni, więc zawsze jest to kompromis. Mając tę wiedzę, można założyć, że walka z nicieniami będzie kontynuowana w nadchodzących latach. Łatwiej już nie będzie.”
Obawy dotyczące much cebulowych i fasolowych
Kolejnym wyzwaniem jest walka z muszką cebulową. Według Gommera presja szkodników na jego obszarze pracy jest obecnie nadal dość niska, ale widzi, że może się to szybko zmienić, jeśli uprawia się (jeszcze) więcej cebuli. Wskazuje na bardziej północne obszary upraw w Drenthe – Monden – gdzie obecnie znacznie wzrosła presja szkodników. „Bardzo ważne jest, aby jak największa liczba hodowców uczestniczyła w technologii sterylnych owadów (SIT), ponieważ pozwala to na odpowiednią kontrolę szkodników. Szacuje się, że w moim miejscu pracy około 80% plantatorów cebuli uczestniczy w SIT Oznacza to, że na razie mucha cebulowa jest dobrze kontrolowana.” Van der Veen podziela obawy dotyczące muszki cebulowej, uważa jednak, że w tej chwili mucha fasolowa stanowi większy problem. „Szczególnie na początku uprawy coraz częściej obserwujemy szkody powodowane przez muchę fasolową. Owad ten nie tylko ma wiele roślin żywicielskich, co ułatwia zimowanie, ale także rozwija się na świeżym materiale organicznym, takim jak nawóz zielony i gnojówka – coś, co jest wschodnimi glebami piaszczystymi, jest tradycyjnie powszechnie używane.”
Zaatakowany przez mączniaka rzekomego
Jeśli chodzi o grzyby, zdecydowanie najniebezpieczniejszym klientem jest mączniak rzekomy. Na szczęście w ostatnich dwóch sezonach presja chorób nie była aż tak wielka, ale rok 2021 był rokiem prawdziwego mączniaka rzekomego. Zdaniem obu doradców grzyb zaskoczył wielu (nowych) hodowców. „Ponieważ uprawa cebuli jest wciąż stosunkowo nowa, niektórzy hodowcy nigdy wcześniej nie widzieli mączniaka rzekomego. W rezultacie choroba nie została wszędzie rozpoznana na czas i na wielu działkach została poważnie dotknięta. Mączniak rzekomy ma dość długi okres inkubacji, ale po w uprawach, wszystko może wydarzyć się bardzo szybko. To sygnał alarmowy dla wielu hodowców, ale także dla nas. W wilgotne, mgliste poranki jesteśmy teraz jeszcze bardziej czujni niż wcześniej” – mówi Van der Veen.
Nowa etykieta dla Fandango
Jeśli chodzi o dostępne środki przeciwko mączniakowi rzekomemu, podaż staje się coraz mniejsza. Van der Veen wskazuje lekarstwo Fandango, które w przyszłym roku – z nową etykietą – będą mogły być użyte tylko dwa razy, a nie cztery razy w sezonie. „Szkoda wielka, że tak mocny i niezawodny produkt wkrótce będzie mógł być stosowany rzadziej. To nieco utrudni prawidłowe wykonanie harmonogramu oprysków” – stwierdził doradca. Dodatkowym wąskim gardłem jest to, że rozwiązanie zagadki dobrego zarządzania odpornością staje się coraz trudniejsze. „Aby spełnić wytyczne FRAC, będziemy musieli zapewnić maksymalną różnorodność i dosłownie potrzebujemy wszystkich dostępnych zasobów” – podkreśla po raz kolejny.
Obydwaj doradcy zauważają, że świadomość hodowców w zakresie zwalczania odporności rośnie – na szczęście. „Dyskusje na ten temat stają się coraz poważniejsze. Świadczy to o tym, że hodowcy są świadomi, że inteligentne zarządzanie odpornością jest konieczne, aby utrzymać skuteczność pozostałych zasobów” – podsumowuje Van der Veen.