Firma Klaasjana Boera i jego syna Pietera działa w Kortgene już dokładnie od dwudziestu lat. Klaasjan przybył tam wówczas z Rhoon, skąd musiał wyjechać ze względu na rekompensatę naturalną za rozbudowę Maasvlakte.
Zaczynał od 80 hektarów w Kortgene, a z biegiem lat rozszerzył działalność do 120 hektarów. W przyszłości może mieć więcej możliwości współpracy z hodowcą zwierząt gospodarskich, od którego kupuje obornik i wymienia ziemię.
Łącznie spółka zajmująca się uprawą roli VOF Boer en Zn. Powierzchnia 120 hektarów. Uprawiane są tam następujące rośliny: cebula sadzeniakowa, ziemniaki jadalne, buraki cukrowe i zboża. Co roku uprawia się około 10 hektarów cebuli nasiennej w płodozmianie od 1 do 8. Częściowo na własnej ziemi, częściowo na ziemi objętej wymianą. Gleba jest gliniasta i lekka, w 25–35% składa się z gliny mulistej.
Strategia ukierunkowana na długoterminowe przechowywanie
Klaasjan uprawia cebulę i świadomie wybiera odmiany Dormo i Hyfive. Uprawia Dormo ze względu na jego jakość, a zwłaszcza twardość. Wybiera odmianę Hyfive głównie ze względu na jej wydajność, a także dlatego, że nadaje się ona dobrze do przechowywania. W tym roku mamy także sekcję z odnowionym Dormo, Storo. Jego strategia jest zdecydowanie nastawiona na dłuższe przechowywanie. „Zawsze chcesz wyciągnąć z tego to, co najlepsze, i czasami masz tendencję do czekania zbyt długo” – mówi. „Czasami dostajesz policzek.”
Wszystko uprawia swobodnie, bez umów i myśli, że w ten sposób zajdzie najdalej. „Czasami się mylisz, ale w ostatnich latach szybko przekraczasz oferowane ceny kontraktowe”. Główną wadą dla niego jest brak możliwości nawadniania jego działek. W rezultacie czasami traci jakieś przychody, a w takich przypadkach umowa wcale nie jest dla niego atrakcyjna. „Jeśli nie przytyję, taki kontrakt będzie dla mnie mało wartościowy”.
Obawy o przyszłość
Myśląc o przyszłości rolnictwa, jest zaniepokojony. Martwi go zanik zasobów i coraz surowsze ograniczenia. Uważa on, że szczególnie poważnym problemem staną się pleśń i fytoftoroza, a także zanik środków chwastobójczych. Uważa również, że nicienie i owady stanowią coraz większe zagrożenie. „To jeszcze trochę trwa, ale jest coraz gorzej. Jest mniej obornika, chcą mniej sztucznego nawozu... To się nie skończy dobrze” – mówi.
Nie wie dokładnie, jak to rozwiązać. „Myślę, że w pewnym momencie musi się to po prostu nie udać. I w pewnym momencie się to stanie. Ale mamy nadzieję, że w końcu nie uda się to na poziomie europejskim, a nie tylko tutaj, w przeciwnym razie ostatecznie odczujecie bardzo niewielki efekt”.
Współpraca i wolność
Co najbardziej lubi w byciu rolnikiem, to wolność: „Bycie na zewnątrz, wygłupianie się i zajmowanie się czymś”. Nie przeszkadza mu od czasu do czasu siedzenie w biurze, tak jak i większość obowiązków administracyjnych. Klaasjanowi najtrudniej zachować dobry nastrój, gdy coś nie wychodzi. „To jest czasami trudne. I dopóki jesteś zdrowy, to jest to w zasadzie ważniejsze, ale i tak zabierasz to ze sobą do domu”. Przyszłość widzi przede wszystkim w zacieśnionej współpracy, np. z hodowcami zwierząt gospodarskich. „Tworzysz rolnictwo o obiegu zamkniętym i każdy robi to, w czym jest dobry”.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.