Rzepak to najnowsza ofiara wojny handlowej między Chinami a Kanadą. Chiny importują co roku 40% plonów Kanady, ale kraj zamknął swoje granice dla tych nasion oleistych z Ameryki Północnej.
W marcu Chiny odrzuciły dostawę rzepaku od kanadyjskiej firmy Richardson International. Jako powód podano fakt, że ładunek zawierał „organizmy niebezpieczne”. Kanadyjczycy są jednak przekonani, że jakość produktu nie odgrywa w tym sporze żadnej roli.
Według Kanady prawdziwej przyczyny należy szukać gdzie indziej. Na początku grudnia kraj aresztował w imieniu Stanów Zjednoczonych (USA) dyrektora generalnego chińskiej firmy technologicznej Huawei. Huawei chciałby zbudować w kraju sieć 5G, ale USA postrzegają to jako sieć szpiegowską dla Chińczyków. W odwecie Chiny zamknęły granicę dla kanadyjskiego rzepaku.
W zeszłym roku kraj kupił około 40% kanadyjskich zbiorów o wartości 2,1 miliarda dolarów. W 2017 roku zaimportowano 4,5 mln ton rzepaku i 1 mln ton śruty rzepakowej.
Bez stresu
Nie jest to pierwszy raz, kiedy Chiny wykorzystują ten towar jako dźwignię, aby wymusić zawarcie umowy, jak miało to miejsce również w 2016 r. Następnie transakcja zakończyła się fiaskiem. Jednak premier Kanady Justin Trudeau pozostaje optymistą co do rozwiązania, ale w międzyczasie nie widać większego ruchu w tej sprawie.
Kanadyjscy rolnicy są oburzeni sporem handlowym. Cena nadal spada i jest obecnie na najniższym poziomie od lipca 2018 r. Według danych Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) w 2018 r. Chiny zaimportowały 5,6 mln ton rzepaku. Wielkość ta znacznie wzrosła od 2015 r., po ożywieniu po spadku importu.
W ubiegłym roku w kraju odnotowano znaczny spadek powierzchni upraw, głównie z powodu niesprzyjających warunków uprawy. Analitycy rynku podają, że w niektórych województwach powierzchnia spadła nawet o 30%. W zeszłym roku zbiory wyniosłyby 14,1 mln ton, co oznacza spadek o 200.000 tys. ton w porównaniu z 2017 r. Dane rządowe mówią jednak o stabilnym obszarze.
sytuacja europejska
Międzynarodowy rynek rzepaku w dużej mierze omija Unię Europejską (UE). UE jest w szczególnej sytuacji. Powierzchnia w największych krajach (Francja, Niemcy, Polska i Wielka Brytania) gwałtownie maleje. Szacunki Komisji Europejskiej i agencji rynkowej Strategy Grains szacują, że średni obszar wynosi 15%, co zmniejsza powierzchnię do 6 milionów hektarów. Z powodu suszy zasiewów było znacznie mniej. W ostatnich latach brak nasion pokrytych neonikotynoidami wywarł presję na uprawę.
USDA spodziewa się, że na świecie zbiory rzepaku będą nieco większe, co oznacza, że produkcja i konsumpcja będą mniej więcej takie same, a światowa podaż nieznacznie spadnie. Impas w sprawie rzepaku i soi nie jest korzystny dla wszystkich. Firma Louis Dreyfus przedstawione Dodatnie dane roczne w poniedziałek 25 marca, głównie za sprawą wzrostów w branży nasion oleistych. Przełożyło się to na wzrost zysku o 13%.
Zależne od importu
Ze względu na malejący areał UE importuje coraz więcej soi, zwłaszcza z regionu Morza Czarnego: Rumunii i Ukrainy. W nadchodzącym sezonie (2019/2020) oczekuje się niestabilnej i wyższej ceny, ponieważ UE jest bardziej zdana na łaskę niestabilnego rynku światowego. Aby sprostać znacznie zwiększonemu popytowi, powierzchnia na Ukrainie wzrosła o prawie 30%. To nieco obniża cenę.
Notowania rzepaku osiągnęły najwyższy w tym roku poziom pod koniec stycznia na Matif w Paryżu: 380 euro za tonę. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce na początku listopada. Następnie cena zaczęła swobodnie spadać, osiągając najniższy poziom 351,75 euro za tonę. Z napadami i startami cena znów wzrosła. Innym czynnikiem jest to, że światowy rynek nasion oleistych znajduje się pod presją i produkuje się coraz mniej biopaliwa.