Notowania rzepaku na Matif w Paryżu wykazały w ostatnich dniach wzrost cen. Jednym z powodów tego jest ścisła dostępność produktu na terenie Unii Europejskiej. Silny popyt na inne produkty roślinne, takie jak słonecznik i soja, zapewnia również tendencję wzrostową.
Notowania rzepaku na Matif w Paryżu wzrosły w ubiegłym tygodniu o 4 euro do 410,25 euro za tonę. To najwyższy poziom od 2012 r. i o ponad 21 euro za tonę wyższy od średniej z 5 lat. Niecały miesiąc temu spadł stawka w wyniku rozwoju wirusa korony wzrosła obecnie do 379,50 euro. Ożywienie notowań w ostatnich dniach wynika po części z małej dostępności rzepaku w Unii Europejskiej oraz obaw o zbiory soi w Ameryce Południowej. To ostatnie wynika częściowo z wysokiego popytu na soję z Chin.
Słoneczniki podnoszą ceny
Gwałtownie wzrosły także notowania słonecznika, co może przyczynić się do dalszego wzrostu cen rzepaku. Przyczyną wzrostu cen są niskie plony w wielu ważnych krajach. Ukraina, Rosja i Unia Europejska odpowiadają łącznie za prawie 75% światowej produkcji nasion słonecznika. Dotychczas zbiory na Ukrainie są o 18% niższe niż w zeszłym sezonie. Ponadto Komisja Europejska szacuje, że plony w Unii Europejskiej będą o 16% niższe niż w 2019 roku. W rezultacie światowe zbiory słonecznika są o 5,3 mln ton niższe niż w roku ubiegłym i wyniosły 49,7 mln ton.
Popyt natomiast nie maleje i dlatego popyt będzie przewyższał podaż zarówno na rzepak, jak i słonecznik. To uderzające ostatnio okazało się, że Unia Europejska nie importuje już produktów z innych krajów. Wzrost cen jest zatem oczywisty. Jednak nadal istnieje jeden czynnik, który może ograniczyć ten wzrost, a są nim duże zbiory Australia.