Uprawa rzepaku szybko traci na popularności. Warunki uprawy są trudne, co często sprawia, że produkt jest nieopłacalny dla wielu hodowców. Jednocześnie rzepak jest bardzo cennym surowcem. Przetwarzamy go na oleje jadalne i biopaliwa, a pozostały produkt trafia do przemysłu paszowego. Tak bardzo okrągły. Ze względu na małe zainteresowanie uprawą podaż przez lata była napięta, a ceny wysokie. Według Strategy Grains to może się zmienić w tym sezonie.
Rzepak jest największą rośliną oleistą w Unii Europejskiej i wykorzystuje się go między innymi do produkcji olejów jadalnych, paszy dla zwierząt i biodiesla. Ci, którzy ją uprawiają, są bardzo entuzjastycznie nastawieni do niej. „Z rzepaku korzystają wszyscy. Na całym świecie potrzebujemy oleju, jako paliwa i żywności. Można go wytwarzać z rzepaku, a pozostały produkt – białka – można wykorzystać jako paszę dla zwierząt” – powiedział wcześniej Geert Lindenhols. RTL Nieuws. Brzmi to pozytywnie, ale uprawa boryka się z jednym głównym problemem: jest to uprawa charakteryzująca się wieloma wymagającymi warunkami. Pomyśl o owadach i zakazie stosowania neonikotynoidów. Dlatego też liczba rolników chcących uprawiać rzepak szybko maleje.
Mniej napięta podaż
W ostatnich latach powoduje to coraz większą liczbę mniejszy obszar rzepaku w Unii Europejskiej. W największym europejskim kraju uprawiającym rzepak: Francji, powierzchnia upraw spadła w ostatnich latach z 1,6 miliona do około 1,1 miliona hektarów. W Niemczech powierzchnia spadła z 1,4 miliona do niecałych 1 miliona hektarów, a w Holandii uprawia się rzepak zaledwie nieco ponad 1.600 hektarów. W rezultacie zbiory w Europie spadły w ostatnich latach do około 17 milionów ton. W ciągu ostatnich dwunastu sezonów tylko trzy razy zdarzyło się, że zbiory spadły poniżej 20 milionów.
Oczekuje się, że zostanie dodany kolejny sezon. Chociaż oczekiwanie na żniwa jest mniej smutne, niż wcześniej oczekiwano. Agencja rynkowa Strategy Grains spodziewa się w tym sezonie zbiorów na poziomie 17 mln ton. Miesiąc wcześniej oczekiwano 16,8 mln ton. Zbiory rzepaku są zatem nieco wyższe niż rok wcześniej. Ten plus wynika głównie ze wzrostu produkcji w Rumunii, gdzie warunki uprawy są bardziej pozytywne niż wcześniej przewidywano. Podaż rzepaku powinna być zatem nieco mniej ograniczona niż w ostatnich latach. A to przełoży się – jak oczekują analitycy – na spadek ceny.
Ceny na wysokim poziomie
Średnia cena rzepaku na Matifie wynosi około 360 euro za tonę. To była normalna cena, zwłaszcza w latach 2014-2019. Jednak na początku ubiegłego roku cena gwałtownie wzrosła, czemu sprzyjały ogólne niedobory na rynku surowców. Pod koniec kwietnia osiągnięto nowy rekord wynoszący nie mniej niż 626 euro za tonę. Dziś notowania wynoszą 507 euro za tonę. Choć to dużo mniej niż rekordowy poziom sprzed kilku miesięcy, to i tak jest to ogromna różnica w porównaniu do sytuacji sprzed kilku lat. Powodem tego jest ograniczona podaż i zwiększony popyt (szczególnie ze strony Chin).
Teraz, gdy podaż rzepaku ponownie nieznacznie rośnie, analitycy spodziewają się spadku cen. Strategia Grains nieco przesadza, twierdząc, że jest to całkowicie zależne od wyników plonów w Unii Europejskiej i perspektyw plonów kanadyjskiego rzepaku i amerykańskiej soi. Nie bez znaczenia są także wahania cen ropy naftowej, które wpływają na rynek biopaliw. W każdym razie jasne jest, że przetwarzanie rzepaku – na przykład na olej rzepakowy, który jest często używany w kuchni – będzie w nadchodzącym okresie drogie. Ale... taniej niż obecnie.