Wydaje się, że problem niedoboru rzepaku na razie nie został rozwiązany. W Kanadzie, największym na świecie eksporterze rzepaku, zbiory wydają się być rozczarowujące z powodu upałów i suszy. Może to mieć również konsekwencje dla Europy jako jednego z głównych importerów.
W ubiegłym tygodniu notowania rzepaku na rynku kontraktów terminowych w Winnipeg w Kanadzie osiągnęły nawet nowe maksimum 661 euro za tonę. W poprzednich dniach osiągano już znacznie ponadprzeciętne dzienne zyski; za tydzień około 100 euro za tonę. Sytuacja nieco się uspokoiła, ale cena rzepaku pozostaje historycznie wysoka i wynosi 595 euro za tonę. Dla porównania, rok temu na giełdzie w Winnipeg sprzedano tonę rzepaku za 330 dolarów. Listing European Matif pokazuje podobny ruch. Podwyżka cen o 40 euro za tonę jest mniej ekstremalna niż w Kanadzie.
Ciasno na rynku
Powodem wzrostu cen są napięte bilanse. Plon rzepaku w Kanadzie jest szacowany przez Departament Rolnictwa USA na 2,2 tony z hektara. To jest poniżej wieloletniej średniej. Całkowity wolumen zbiorów w Kanadzie jest szacowany o 300.000 tys. ton niższy niż miesiąc wcześniej i wynosi 20,2 mln ton. Europejskie zbiory rzepaku szacowane są przez Komisję Europejską na 16,7 mln ton, czyli o 4,5% poniżej średniej 5-letniej.
Popyt na rzepak na rynku światowym pozostaje stabilny. Sama Unia Europejska sprowadzi około 150.000 tys. ton rzepaku więcej z powodu rozczarowujących własnych zbiorów. W sezonie 2019/2020 Kanada miała jeszcze 3 mln ton rzepaku. Przed rozpoczęciem zbiorów w 2021 r. zapasy zmniejszyły się o ponad połowę i pozostało tylko 1,2 miliona ton. Oczekuje się, że zapasy końcowe nadchodzącego sezonu spadną o 100.000 tys. ton do 1,1 mln ton.
Ze względu na ograniczone zapasy niektórzy analitycy spodziewają się, że relatywnie wysokie ceny utrzymają się w nadchodzącym roku. Wielkim pytaniem, które wciąż wisi nad rynkiem, jest to, jaki będzie rzeczywisty plon rzepaku. W efekcie cena może ustabilizować się na nieco wyższym lub niższym poziomie.