Ceny na międzynarodowych giełdach zbożowych są niewielkie. Częściowo jest tak dlatego, że raport Departamentu Rolnictwa USA (USDA) Wasde jeszcze nie został opublikowany. Ponadto na rynku nadal pojawiają się wydarzenia w regionie Morza Czarnego.
Kurz znów zaczyna opadać po zaskakującym raporcie Wasde z zeszłego piątku (12 sierpnia). Raport był optymistyczny dla kukurydzy, dość neutralny dla pszenicy i wręcz niedźwiedzi dla soi. Handel liczył na niższe prognozy zbiorów dla USA. Zamiast tego USDA poinformował o spadku areału, ale spodziewa się najwyższej rentowności. Biorąc pod uwagę suszę w niektórych kluczowych regionach upraw, analitycy kwestionują, czy USDA nie jest zbyt optymistycznie nastawiony do upraw soi. USDA skorygował również w górę zbiory kukurydzy na Ukrainie, ale rynek ma również problemy z wyceną.
Eksport zbóż z regionu Morza Czarnego pozostaje głównym czynnikiem niepewności na rynku. Licznik stoi teraz na szesnastu statkach, które opuściły ukraińskie porty w ramach umowy zbożowej. Według ukraińskiego Ministerstwa Rolnictwa, eksport zboża w tym sezonie jest o 46% niższy niż przed rokiem. W sezonie 2022/2023 wyeksportowano do tej pory 2,65 mln ton zboża - poinformowało dziś (15 sierpnia) ministerstwo. Transakcja zbożowa nie wydaje się jeszcze przebiegać zbyt gładko.
kradzież ziarna
Ukraina oskarża też Rosję o kradzież zboża. Różne źródła również wskazują na ten kierunek. Na przykład statek Laodycea miał zostać załadowany w porcie Kavkaz niedaleko Krymu i porcie, który nie jest objęty umową zbożową. Badania przeprowadzone przez Reuters pokazują, że jest to bardzo mało prawdopodobne. Maksymalne zanurzenie w porcie Kavkaz wynosi pięć metrów, natomiast Laodycea według oficjalnych rosyjskich dokumentów przewozowych ma głębokość 8 metrów.
Ambasada Ukrainy dysponuje zdjęciami satelitarnymi pokazującymi pusty statek wchodzący do portu Feodosia na Krymie i odpływający z ciężkim ładunkiem. Częściej wydaje się, że statki na Krymie są ładowane ukraińskim zbożem. Financial Times wcześniej znalazł sygnały, że Rosja załadowała osiem statków częściowo nielegalnym ziarnem z Ukrainy w Sewastopolu, a częściowo legalnym ziarnem w Kavkaz. W międzyczasie transpondery (obowiązkowe na statkach do przejścia na pozycję) są wyłączone. Ładując się w różnych miejscach i od czasu do czasu znikając z mapy, bardzo trudno potencjalnym nabywcom upewnić się, że nie jest skradzione zboże.
A to utrudnia Rosji sprzedaż zboża. W zeszłym tygodniu ogłoszono już, że kupcy w Azji nie są zainteresowani pszenicą, którą Rosja oferuje tam po bardzo konkurencyjnych cenach. Klub krajów, które chcą robić interesy z Rosją, jest więc niewielki. Między innymi Iran, Egipt i Libia są mniej krytyczne wobec pochodzenia i nie zadają trudnych pytań. Głównym odbiorcą zbóż dla Rosji jest Syria. Syryjski prezydent Baszar al-Assad jest zagorzałym sojusznikiem Putina.