Rynek pszenicy pozostaje w depresji i również zanotował duży krok wstecz w ostatniej sesji handlowej. Dużą rolę odgrywa tu konkurencja z tanią pszenicą z Rosji, co potwierdził wczoraj kolejny raz egipski przetarg. Ze względu na stosunkowo wysokie ceny zboża, duzi nabywcy kierują się także innymi kryteriami. To jeszcze bardziej zwiększa zmienność rynku.
Kontrakt na marcową pszenicę na giełdzie Matif wczoraj znów gwałtownie spadł. Cena spadła o 6 euro i zamknęła się na poziomie 281 euro za tonę. Pszenica również mocno straciła na wartości na giełdzie CBoT, spadając o 1,9% do 7.36½ dolara za buszel. W Paryżu i Chicago ceny pszenicy spadły do najniższych poziomów od miesiąca. Kukurydza i soja również spadły w trakcie ostatniej sesji handlowej, ale straty były mniejsze niż w przypadku pszenicy i wyniosły odpowiednio 1% i 0,6%.
Analitycy uważają, że jedną z głównych przyczyn pogorszenia nastrojów na rynku pszenicy jest silna konkurencja ze strony pszenicy z Rosji. Wczoraj rynek ponownie o tym przypomniał za sprawą egipskiego przetargu. Egipska państwowa agencja zakupów GASC kupiła wczoraj w przetargu 240.000 tys. ton rosyjskiej pszenicy. Najkorzystniejszą ofertę w przetargu złożyła Rosja, płacąc 317,50 USD za tonę C&F (fracht terminowy). Najwyższą ofertę złożono na francuską pszenicę i wyceniono na 341,90 dolarów za tonę C&F.
Przedłużenie umowy zbożowej między Rosją a Ukrainą pozostaje kwestią trudną i powodującą dużą niepewność na rynku zbożowym. Obecna umowa wygasa 18 marca i musiałaby zostać przedłużona przed upływem tego terminu, aby ukraińskie porty nad Morzem Czarnym pozostały otwarte na eksport zboża. Trendy handlowe wskazują, że przedłużenie jest prawdopodobne, mimo niechęci Rosji. Wczoraj opublikowano listę żądań Ukrainy dotyczących kontynuacji umowy zbożowej. Wysoki rangą urzędnik ukraiński poinformował Turcję i ONZ (niezależne organy nadzorujące umowę zbożową), że Ukraina naciska na przedłużenie umowy o co najmniej rok. Ponadto Ukraina chce, aby na mocy umowy port w Mikołajowie został otwarty na eksport zboża. Według ukraińskiego Ministerstwa Rolnictwa, co najmniej 30 milionów ton zboża nadal znajduje się w silosach i jest gotowe na eksport. Przed inwazją rosyjską około 35% ukraińskiego eksportu zboża przechodziło przez port w Mikołajowie. Ukraina skrytykowała również powolne kontrole statków. ONZ, Turcja i Ukraina mogłyby z łatwością zwiększyć skalę działań, ale Rosja dysponuje tylko trzema zespołami inspekcyjnymi i nie chce wysyłać dodatkowych zespołów w celu sprawdzenia większej liczby statków. W rezultacie na inspekcję oczekuje około 140 statków.
Kupujący poczekają i zobaczą
Analitycy i handlowcy ostrzegają, że stosunkowo wysokie ceny zbóż sprawiają, że duzi nabywcy pszenicy z Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki są ostrożniejsi w zakupach. Zazwyczaj duzi nabywcy, tacy jak młyny i producenci pasz, ustalają cenę pszenicy na około sześć kolejnych miesięcy konsumpcji. Teraz gracze ci nie chcą rejestrować zużycia dłuższego niż dwa, trzy miesiące. Spadkowa tendencja na rynku jeszcze bardziej to wzmacnia. Po co kupować teraz, skoro jest duża szansa, że za miesiąc cena będzie niższa? Istnieje pewne ryzyko. Rynek bez wątpienia okazał się bardzo zmienny w ciągu ostatniego roku. Dzięki dużym zbiorom między innymi w Rosji i Australii obawy dotyczące dotkliwych niedoborów nieco osłabły. Nie jest pewne, czy tak będzie nadal. Weźmy na przykład pod uwagę suszę w amerykańskim pasie pszenicy i ekstremalne upały w tym tygodniu w Indiach, które są jednym z największych producentów pszenicy na świecie.
Ze względu na stosunkowo ograniczoną ustaloną kwotę, cena dla użytkowników końcowych staje się bardziej wrażliwa na wahania. W końcu przetwórcy mają mniej zapasów, na podstawie których mogą obliczać średnią, a jeśli notowania pszenicy są wysokie, nie mogą sobie pozwolić na odłożenie zakupu np. o miesiąc. Może to stwarzać problemy, zwłaszcza w biedniejszych krajach, w których żywność stanowi znaczną część dochodu rozporządzalnego konsumentów. Gdy ceny gwałtownie rosną, ludzie nie są w stanie zaspokoić swoich codziennych potrzeb. Kraje takie jak Egipt, Korea Południowa, Turcja i Indie są określane jako wrażliwe. Uderzające jest, że na tej liście znalazły się również Chiny. Według danych USDA dotyczących zapasów, Chiny mają posiadać około połowy światowych zapasów pszenicy. Przy tak dużych zapasach nie powinno być skomplikowane sprowadzenie pszenicy z zapasów interwencyjnych na rynek w celu ograniczenia szczytów cen. Analitycy coraz częściej kwestionują faktyczne zapasy w Chinach.